niedziela, 21 maja 2017

nicość jest blisko

Niby tak daleko, tak już długo, a jednak kiedy się zatrzymasz jesteś w tym samym miejscu. Prawa dłoń to ta sama którą ściskał ojciec, oczy te same które widziały babcie. Ta sama głowa którą rozbiłem za domem dziadka. Ten sam palec pogryziony prze psa, blizna na nim jak była tak jest. Jest dużo blizn. Czasem nocą lece na Marsa. Gasze silnik i patrze czy już śpisz. Ile jeszcze osób zostanie jedynie blizną na kawałku mojego ciała ?

Nie posunąłem się jako człowiek nawet o krok. Raczej się cofnąłem, odnalazłem jedynie uszkodzenia w sobie. Zdążyłem zapomnieć co czytałem, co widziałem i kim byłem. Przestałem być sobą. Stałem się procedurą lotniczą. Startuje, skręcam, wydaje komunikaty, mijam burze, huragany i cyklony po czym z potem na czole ląduje. Kłade się spać i rano znowu lecem ponad wszystkim. Zegarek pokazuje godziny raz szybciej raz wolniej. Przestał mieć znaczenie.