czwartek, 1 grudnia 2016

Jesteś

Siedze dziś z moim dzieckiem i chciałbym mu powiedzieć zadzwońmy do Dziadka. Ty nie odbierasz. Dlaczego ?

Masz ciągle zajęty telefon, a może to mi w gowie cyklicznie dźwięczy myśl, że nie odbierasz.

Jak żyć kiedy wszystko widze codzień. Kiedy widze jak tam leżysz i cierpisz , a ja nie moge nic zrobić. Pewnie mnie słyszałeś nie mogąc odpowiedzieć, nie mogąc nic powiedzieć.


Gdybym choć miał nadzieje, że to nie był koniec, że spotkam Cie , że doznam poczucia które towarzyszy mi już tylko w snach, że jesteś. Ale nie, nie ma takiej nadzieji. Chciałbym Cie przeprosić z całego serca , że nie umiałem Ci pomóc.

Za późno na wszystko.

Nie ma Ciebie, nie ma mnie. Nie ma nas.

Mi zostały tylko obrazy w głowie, Twój głos i Twoje ostatnie słowa jakie powiedziałeś w żartach do pielęgniarki, kiedy Ci przyniosłem jogurt.
- Pani droga on chyba chce mnie dobić.

Kiedy jechałem wtedy w nocy, żeby być przy Tobie zanim znikniesz, towarzyszyło mi to uczucie , że to jest zły sen. W dłoniach miałeś zdjęcie Piotrusia. Różaniec. Powinienem był Ci dać wtedy słowo , że się spotkamy, może ono by zasiało nadzieje , która by nas sprowadziła do miejsca gdzie byśmy usiedli wspólnie na ławce. Nie zrobiłem tego.

Zostałeś w mojej głowie. Kiedy jestem w Twoich miejscach, czuje Cie. Patrze na świat wiedząc , że Ty go widziałeś. Widzimy to samo, tylko Ty nie wiedziałeś, że ja będe na to patrzył, jak będe patrzył.

Spotkałem Twojego kolege. Rozmawiałem z nim chwile. To było uczucie jak by spotkać część Ciebie. Wypatruje takich chwil.

Brak Ciebie w moim życiu. Sny są jak narkotyk. Czekam na nie, długo. Czasem się w nich spotkamy. Ja zazwyczaj mówie Ci żebyś coś zmienił w życiu bo miałem straszny sen , że umarłeś na raka. Potem się budze. W tych snach jest to czego nie ma we mnie.

Za chwile ja znikne i nie pozostanie nic z naszych przeżyć. Jak niby miało by pozostać coś. Przecież te przeżycia są tylko falami na oceanie, falami poruszonymi przez podmuch naszego istnienia. Krótkiego istnienia. Tyle istnień i każdy coś przeżywa, ale dlaczego te nasze są dla nas tak wyjątkowe ? Może dlatego, że wiem , że nigdzie więcej i nigdy ich już nie zaznam ? Nie da się mieć dwa razy ojca, można mieć wielu synów, ale żaden z nich nie zastąpi jednego utraconego.

Próbuje żyć z tym czymś , dla mnie bolesnym ale niewspółmiernie małym w porównaniu z cierpieniem jakiego zaznałeś.

Oby to wszystko się nigdy nie wydażyło.

Do zobaczenia każdego dnia, kiedy w przerwie od pracy wezme Aurelie na ręce i pokaże jej Twoje zdjęcia opowiadając jakąś historyjke z naszego życia.

Jesteś.







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz