wtorek, 4 sierpnia 2015

otworzyłem oczy

Stałem w Twoim garażu Tato, pustym garażu
Musieliśmy go posprzątać , wyobraziłem sobie co gdybyś wszedł
Zobaczyłem Twoją minę , uśmiechnąłeś się
Zabrałem twoje narzędzia
Dom zrobił się pusty a jednocześnie zagospodarowany wspomnieniami
Leżałem na trawie i patrzyłem na dom, na nas
Spadał na niebo
Sam nie wiem jak on się trzymał ziemi
W fotelu usiadłem jak Ty
Popatrzyłem w sufit szukając myśli
Myślałem z Tobą o tym co było i jak było
Spałem w twoim łóżku i zobaczyłem twój poranek
Jechałem Twoim autem, czułem Ciebie obok
Założyłem Twoje szorty , były dobre
Poczułem zmęczenie w nogach kiedy znowu wchodziłem po schodach
Ten dom to Ty, każdy kawałek
Teraz rozumiem dlaczego  nie chciałeś się z nim rozstać
Widziałeś w nim to co ja, swojego Ojca

Siedziałem już w aucie, Ty stałeś tam i machałeś mi
Potem otworzyłem oczy i odjechałem

Brakuje mi Ciebie

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz