wtorek, 23 czerwca 2015

Dziś dzień Ojca

Wśród różnych wspomnień pamiętam jak mój Tato witał mnie uściskiem kiedy wracałem do domu. Wyjeżdżał po mnie na dworzec, czekał. Odprowadzał mnie na pociąg kiedy odjeżdżałem, stał na peronie aż pociąg znikał z pola widzenia. Stał przed domem i patrzył jak odjeżdżam gdy ruszałem autem.

Zawsze powtarzał "kocham cie do bólu".

Kiedy wsiadłem do jego ciężarówki poczułem pustke. To było jego miejsce pracy. Z trudem wsiadłem do środka , było ciasno między płotem a drzwiami. Wielki akumulator który nosił z garażu do auta wyginał mnie kiedy go niosłem. Złapałem za kierownice i popatrzyłem przez chwile na świat z jego codziennej perspektywy. Zapaliłem silnik i ruszyłem się przejechać. Nie wiem czym to było ale przez chwile czułem się jak by był bardzo blisko mnie. Ani wcześniej ani później nie znałem takiego uczucia.

Lubiał kiedy byłem w domu i włączałem Dżem. Słuchał razem ze mną. Zawsze przyszedł poklepał mnie po ramieniu, po piersi. Kiedy odpoczywałem mówił wszystkim aby byli cicho żeby mnie nie zbudzili. Mawiał "masz melodie do spania".

Lubiał powiedzieć "krótko i na temat" i taki był. Zawsze gościł wszystkich tak jak najlepiej umiał. Kiedy jechał nocą do pracy pamiętam zawsze klękał i się modlił aby szczęśliwi dojechać i wrócić. W głębi duszy wierzył choć kościoła nie odwiedzał. Dużo myślał. Siedział i myślał. Był człowiekiem pracy który całe życie tworzył sobie miejsce pracy. Nie umiał usiedzieć , musiał pracować. Był mistrzem myślenia, kombinował na tysiące sposobów, nie było dla niego problemu nie do rozwiązania.

Miałem taki sen w którym myślałem, że jest rzeczywistością. Był mój Tato, siedzieliśmy w domu. Mówiłem mu aby zaczął jeść bo inaczej za rok umrze bo miałem taki sen , że umarł i to było straszne. I siedział obok mnie i patrzył. Potem się obudziłem. Kilka dni później znowu mi się przyśnił. Siedzieliśmy w domku nad jeziorem. Ja siadłem i płakałem. On usiadł obok. Powiedziałem mu , że bardzo mi przykro, że nie umiałem mu powiedzieć , że umiera, że się nie pożegnaliśmy.

Mojego Taty już nie ma. Zostały mi tylko wspomnienia i ja sam - on , ta część jego samego która sprawiła iż jestem jaki jestem.