czwartek, 10 lipca 2014

Patrzyliśmy sobie w oczy i milczeliśmy.

Szliśmy przez las.
Ty byłaś troche wyższa, troche starsza.
Pamiętam , że opowiadałaś mi o swoich podróżach o tym co Cie spotkało wcześniej.
Kiedy zapadała noc uczyłaś mnie rozpalać ognisko, pokazywałaś jakie owoce zbierać.
Szliśmy wiele dni i wiele nocy.
Bywało , że któremuś z nas rozpadł się but, wtedy drugie oddawało swój na pół dnia.
Śmialiśmy się i płakali, razem.
Droga nie była łatwa, nigdy, ale taką wybraliśmy.
Ja wiedziałem , że nie wiem co wybieram, ale chciałem pójść, spróbować.
Ty natomiast wiedziałaś , że musiałaś coś zostawić idąc tą drogą.
Kiedy byłem chory , Ty czekałaś.
Kiedy Ty zwalniałaś ja niosłem Twój plecak.
Dużo razem przeżyliśmy.
Książke można by napisać jak powiedział Darek.
Gdzieś po drodze zaczeliśmy się sprzeczać, potem godzić, na chwile zboczyłem z drogi by za chwile znowu Cie spotkać.
Szliśmy razem.
Być może nigdy nie mieliśmy o czym rozmawiać, ale to droga była naszym dialogiem, to co na niej spotykaliśmy i co pozostawialiśmy było dialogiem nas w tym świecie.
Droga rodziła pytania i grzebała odpowiedzi gdzieś między wschodami a zachodami słońca.
Pewnego dnia jednak zrodziło się pytanie na które oboje odpowiedzieliśmy inaczej.
Ty postanowiłaś iść w lewo ,a ja w prawo.
Teraz ja wiedziałem z czego musze zrezygnować by iść wybraną drogą.
Nie mogłem Ci już mówić, że masz pająki we włosach, ani zapytać co to za jagody.
Szedłem.
Sam.
Tak jak Ty.
Długo szedłem sam.
Gdzieś przy urwisku spotkałem kogoś kto założył mi pierwsze buty kiedy jeszcze chodziłem z rękami przy ziemi.
Siedział tam i patrzył w przepaść.
Usidłem obok, milczeliśmy.
Patrzyliśmy sobie w oczy i milczeliśmy.
Tyle pamiętam.
Choć nie rozumiałem dlaczego milczeliśmy to nie pytałem.
Wiedziałem , że jeśli odpowiedź istnieje to jest nią właśnie ta chwila.
Tylko idąc razem można rozmawiać, siedząc można milczeć, rozumiejąc, że o drodze się nie opowiada, a się ją przeżywa.
Na rozstaju z drugim człowiekiem wybiore jedną z dróg i pójde sam.
Na jej końcu i tak spotkam tą samą osobe, siebie.
I nie ważne jaka była droga, bo wieczorem kiedy usiąde nad przepaścia a słońce się zatrzyma i tak będe milczał , nie ważne kto by przyszedł. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz