czwartek, 26 czerwca 2014

Mój Tato ma raka - potrzebuje pomocnych informacji

Od zawsze jestem zwolennikiem anonimowego czy nie ale jednak pisania o tym co myślimy. Dzięki wyszukiwarkom na to oczym ja pisze trafiaja ludzie którzy tego szukają. Zamiast mieć konto na portalu społecznościowym i pisać do wszystkich ja pisze dla nie wiem kogo. Pisze, bo wiem, że dzięki temu, że ktoś pisał a ja szukałem znalazłem wiele odpowiedzi dla siebie. Zazwyczaj wyciagałem wnioski czytając czyjeś przemyślenia często niezwiązane nawet z tematem który mnie trapił - analogie są wszędzie.

Wczoraj dowiedziełam się , że mój Tato ma raka, z tego co wiem złośliwego. Wycieli mu kawał gardła. Koszmar. Nie znam się na rakach, nie znam się na terapi ani na tym jak pomagać chorym na niego ludziom. Zanim tą wiedze zdobęde minie troche czasu. Być może ktoś kto tu trafi będzie miał dla mnie jakieś cenne wskazówki, uwagi o tym jak podejść do sprawy, na co zwracać uwage. Wszystko co może się przydać będzie skarbem. To co ja chce osiągnąć to postawić Ojca na nogi jak się da. Rozmawiałem dziś z koleżanką , która przeszła przez to i ma się dobrze. Opowiedziała mi sporo. Po rozmowie z nią pomyślałem, że dała mi sporo cennych rad, z pewnością są tysiące innych ludzi, którzy jak Asia mogliby mi coś doradzić. Będe niezmiernie zobowiązany!

Tak, potrzebuje pomocy w formie sugesti co i jak moge zrobić aby pomóc mojemu Tacie zarówno w odzyskaniu zdrowia fizycznego jak i psychicznego. Jeżeli istnieją jakieś książki , które są godne polecenia będe wdziećzny za tytuły. Nie mam w tej chwili czasu na szukanie i analizowanie wszystkiego, dlatego kieruje prośbe do tych którzy mają wiedze na ten temat.

Dziękuje
mój mail (nalezy skasowac gwiazdki): mu*ch*soft@g*ma*il.com

wtorek, 24 czerwca 2014

ławki powinny mieć swoja pamiętniki


W pewnym wielkim mieści nad rzeką był sobie park. Do parku tego chodził pewien chłopak. Co kilka dni wchodził od strony rzeki i siadał na jednej i tej samej ławce. Kiedy była zima, wyjmował termos, kiedy było lato otwierał butelke z wodą. Wyjmował paczke ciastek , książke , zakładał okulary i zaczynał czytać. Czytał opowiadanie o dziewczynie, która żyła w wielkim mieście. Dziewczyna miała w domu wielkie lustro w którym się przeglądała. Miała szafę pięknych sukienek, butów , koszul i szalików. Chłopak wyjął długopis i na marginesie opowiadania napisał "a w czym przeglądała w takim razie swoją dusze?". Dziewczyna któregoś poranka usiadła z kubkiem kawy na drewnianym krześle w swojej kuchni i patrzyła w dal. Gdzieś między drzewami dostrzegła siedzącego na ławce chłopaka. Chłopak był owinięty w szal i patrzył w niebo. Odruchowo ona tez podniosła głowe. Patrzyła. Zaczeła się zastanawiać na co on patrzy. Czy szuka gwiazd ? Czy może widzi coś czego ona nie dostrzega ? Chłopak przewrócił strone. Dziewczyna wyszła z domu. Szła w kierunku parku. Mijała kolejne alejki. Myślała a tym co było, co ją spotkało. Dzień był piękny. Po drodze mijała pare trzymającą się za ręce. Przypomniała sobie o tym czym jest bycie z kimś i dla kogoś. To coś za czym od dawna tęskniła. Niestety żaden nowy z setek dni nie przynosił nic nowego. Chłopak napisał na marginesie "powinna pamiętać, że aby kogoś spotkać wyjątkowego, najpierw trzeba umieć tą wyjątkowość rozpoznać". Dziewczyna mineła siedzącego na ławce starca, patrzył się na nią, uśmiechnał się. Ona odwzajemniła uśmiech. Zapytał czy powie mu która godzina ? Dziewczyna popatrzyła na niego swoimi dużymi oczami i odpowiedziała. Dziadek odparł , że w takim razie już czas na niego.
- Na co ? - zapytała dziewczyna
- Od 20 lat tu przychodze, siadam i pokutuje. Dawno temu ktoś powiedział mi, że mnie kocha. Powiedziała mi to kobieta, ja odparłem , że ja jej nie kocham. Dopiero po latach zrozumiałem, że ona tymi słowami mówiła do mnie, że jest szcześliwa i że jest gotowa dzielić się ze mną tym szczęściem. A ja odparłem wtedy, że ja jej nie kocham. Kiedy wreszcie znalazłem w życiu czas dla siebie i przemyślałem wszystko byłem już stary, chyba za stary. Może zabrakło mi wiary. Nie wiem. W każdym razie przychodze tu i opowiadam o tym młodym ludziom aby przemyśleli sobie siebie, zanim znajdą sobie ławke jak ja.
Dziewczyna nic nie odparła. Starzec wstał i odszedł. Chłopak wyjał znowu ołówek i na marginesie napisał "ławki powinny mieć swoja pamiętniki". Dziewczyna ruszyła przed siebie. Mineła sprzedawce kukurydzy i rozpedzonego rowerzyste. Skręciła w alejke w strone rzeki. Chłopak przewrócił strone, była pusta, przewrócił dalej i dalej, nie było żadnego tekstu. Nagle usłyszał nad swoją głową kobiecy głos:
- Przepraszam, czy moge się przysiaść ?