wtorek, 25 lutego 2014

spadam, spadam i nie mogę się nadziwić obrazom myśli


spadając widzę gdzie byłem, zabawne , że dopiero teraz
zabawne, że przez okulary się widzi, a nie je widzi
zdjąłem je i przestałem widzieć wszystko
i widząc nic , a widząc tylko okulary zastanowiłem się
zastanowiłem sie po co mi są oczy
czy mam nimi płakać, czy może słuchać niemych


spadałem długo, ale nie wiem w którą strone umysłu
i pomyślałem wtedy, że nie było nic ważnego w tym wszystkim
to była tylko piękna zastawa, rozłożona do uczty
w koło słychać śmiechy i radość, nadzieje i oklaski

mówią, że wspaniali jesteśmy

a na talerzach położono dwa ziemniaki i marchewke
i krzyczeli uczta! uczta! bawmy się i cieszmy!
a ja spadałem i wciąż nie mogłem zrozumieć skąd ta radość
przecież przed chwilą - jaką chwila? - trzymałem w ustach żyletki
a przez żyletki ktoś lał mi wrzące złoto by napełnić moje serce szczęściem
jaka uczta ? po co ta zastawa ? skąd ta radość ?
spadam, spadam i nie mogę się nadziwić obrazom myśli
nie mogę się nadziwić jak długo trzymałem porcelanowy talerz
dlaczego tak długo czekałem na srebrne sztućce
a kiedy podali ziemniaki ja klaskałem razem z cała salą, uczta!

gdzieś w innej komnacie sałatki umysłów, całej szarej i ponurej
gdzie pająki niepamięci lepią swoje historie z ludzi
bawiła się hucznie zbieranina budowniczych zachwytów
owi wymyśleni przezroczyście barwni konstruktorzy
oświdaczali że tworzą świat , że upiększyli sale
w dłoniach trzymali idee, które rzucały światło widoczne przez okulary
światło które bawi się w spektrum widzialnym okularnikom
a światło pełzało po ścianach na kształt pragnień śpiących obserwatorów
i kiedy jeden z nich coś rozświetlił, krzyczał ile sił , że to boskie
co drugi spojrzał, nie jeden się zachwycił, i oto już gromada patrzyła
niczym ziewanie, ziewali jeden za drugim, aż wszyscy zasneli
spełnienie stało się głównym korytem to którego spływały ściekiem uśpione możliwości
a kiedy kolejki do pokoju powstały, wszyscy jeden przez drugiego
brali po jednej ideii i uciekali szcześliwi , że widzą, że też widzą to piękno i je mają

zachwycić się można było najbardziej, kiedy się zapomniało o wczoraj
otwierasz oczy a przed tobą leży czarne małe pudełeczko w którym trzymasz myśli
- ale jak to ? zapytał zdziwiony człowiek czytając o tym sto lat temu- no jak ? pudełko na myśli ?
a ja w ręku je trzymałem, i bez zapomnienia już nie mogłem się nim zachwycić
już zapomniałem jak stałem w kolejce po jedną z tych ideii dzięki którym dziś nic nie pamiętam
a czy ja ją naprawde chciałem ?
czy ja tam sam poszedłem, czy może poszedłem bo wszyscy szli ?
i dlaczego się bałem , że moja możliwość istnienia
ta możliwość bycia , niczym plastikowy woreczek z możliwością w ścieku spłynie ?
cała genialna idee na nic ?

ahhh spadając zastanawiam się jak bardzo się myliłem, za życia, które podobno miałem
bo przecież umarłem już. tak mówią.
- umarłeś za życia. gdzie Twoja radość ? gdzie sens ? dołącz do nas ludzi którzy tworzą ten świat, boski świat! patrz tu, patrz tam, dotykaj, smakuj, powtarzaj, dotykaj, smakuj, powtarzaj! żyjesz raz, dotykaj, smakuj, powtarzaj!
a kiedy tak mówili, ja spadałem w odchłań pytania
a brzmiało prosto, z nadzieją dla mnie iż to ja nie żyje
o to kto jest tu psem na łańcuchu pragnienia , a kto żywym trupem ?


za życia tyloma kamiennymi myślami opsypałem tabliczke z napisem: boga nie ma.
a teraz spadając widzę, że on jest!
to skąd ja te myśli brałem ?
tracąc siebie i patrząc na wszystko kiedy lece do nikąd zastanawiam się
kto całą tą szklarnie pełną niby roślin podlewa ?
kto zbudował cały ten nieodkryty jeszcze obóz zagłady dla możliwości?
gre w której gramy o życie, to samo w które najpierw masz uwierzyć.
oto humor właśnie. życie. czy to nie jest zabawne ?
organizator , bóg we własnej nie osobie.
i tyle się wszyscy zastanawiali kim on jest, a wystarczyło się zabić
wystarczyło spaść w nicość by przestać szukać go wzrokiem myśli
nazywać kształtem nieopisanym, cudem upragnionym
postaw lustro przed mrowiskiem, a może mrówki zaczną się modlić do siebie
do boga


ideo wielka, boże, natchnienie i usprawidliwienie tego świata, nie chce już być z tobą.
nie chce żyć w tobie i dla ciebie.
zostawiam ci wierzacych i niewierzacych, to różne psy ale ciągną ten sam łańcuch
zaduszą się nawzajem, a potem jeden zje trupa by tym samym się stać
zostawiam ci wszystkich i wszystko
gasze wam swiatło, a wy bawcie się po ciemku czekając świtu
chwile poczekacie, zanim ktoś przypadkiem palcem dotknie oka
wtedy zobaczy, że go nie ma, nie ma oka
kto krzyknie pierwszy - świtu nie ma ?
a kto pierwszy pytanie zada co zatem widzieli ?

próbujesz być sprawiedliwy.
próbujesz żyć wiecznie.
jesteś piękny, dajesz, zabierasz, nagardzasz i karcisz.
stworzyłeś sam siebie i sam się wieszasz.
pamiętaj tylko, że wisielec nie umiera z braku tchu, jemu kark pęka
i przez chwile widzi świat, który dla niego znika.
właśnie teraz znika,

impreza zamknięta. szczęciarz! masz zaproszenie!
wchodzisz to pchaj się do stołu po porcelanowy talerz
i klaszcz ! klaszcz i krzycz że cuda nad cudy zostały podane!
kreuj wzniosłe drogi ku przestworzom , wzniosłe tunele do wnętrza siebie
buduj księgi do powielania zabawy, pisz i podawaj dalej
za chwile ktoś w sali obok się dowie o tobie
twórzy idee do budowania problemów które odkryć trzeba będzie
a na końcu zaraz przed tym jak światło zgaśnie
kiedy zobaczycie, że jest za minute dwunasta
dwunasta, miejsce na zegarze gdzie historia zatacza koło
ktoś krzyknie, że świadomość została odkryta
i to będzie koniec


boże wiem , że to czytasz.
nie bój się.
ja juz umarlem
zapomnij o sobie

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz