poniedziałek, 4 listopada 2013

Gotowałem krewetki z kalafiorem w curry i nie wyszły mi

Gotowałem krewetki z kalafiorem w curry. Wyszło jakieś paskudztwo. Zjadłem, cóż zrobić. Siadłem potem i zastanawiałem się nad tym gotowaniem....

Od kilku miesięcy nie czytam żadnych wiadomości ze świata. W internecie sięgam jedynie do źródeł wiedzy która mnie interesuje. Nie mam zielonego pojęcia co się dzieje w koło. Odciąłem się w jakiś sposób. przyglądam się temu i dostrzegam , że dało mi to większy spokój w środku, nie biegam myślami po tematach , które przypadkiem dostawały się do mojego umysłu. Nie rozmyślam o sprawach , które mnie nie interesują. Zbudowałem sobie pewną próżnie , która dzieli mnie od tego co się tam dzieje w koło. To samo zauważam w kontaktach z ludźmi teraz. Spotykam się z różnymi i Ci różni ludzie przekazują mi różne treści. Pozytywne , negatywne, inspirujące bądź nie. I tak obserwuje po co mi te relacje. I patrze na te wszystkie relacje jak na te wiadomości ze świata i pytam sie sam siebie - a co mnie to wszystko obchodzi ? Co gdyby odciąć się od ludzi całkowicie na jakiś czas i pozostać samemu ze sobą. Bo jeśli nie wiem nic o świecie co się w nim tam dzieje, to z dystansu widze czy lepiej jest wiedzieć to wszystko czy nie wiedzieć. Nigdy nie spróbowałem żyć bez ludzi w takiej totalnej samotni, aby zobaczyć w jaki sposób inni wpływają na to jak myśle.

Podobnie jest z ideami. Dla mnie Bóg nie istnieje, jest jakąś pozostałością z mojej przeszłości. Nie mam potrzeby interesować się ideą Boga. Czasem gdzies przewinie się niestety w moich myślach jako możliwość, ale tak naprawde gdybym zdystansował się do tej Ideii Boga i odłączył się od niej całkowicie w sensie nawet nie poruszał tej myśli to mój umysł będąc całkowicie od niej wolny rozpatrywałby wszystko nieco inaczej. To tak jak zupa, niby wszystko w niej jest i smakuje podobno idealnie, ale gdybyśmy nie dali do niej soli już by była inna, pomimo, że tej soli tam nie widać bo jest rozpuszczona miedzy wszystkimi skladnikami. Co gdyby pozbierac te wszystkie idee, które mi nie odpowiadają, które mi nie leżą i zbudować procedure do ich nadpisywania, niszczenia. Zapomnieć się nie da, ale da się degradować, niszczyć przez falsyfikacje wartości. Tyle ideii w głowie, które mogą być solą, kiedy zupa nie musi być wcale smaczna aby była wartościowa, dokładnie jak moje niesmaczne krewetki.

piątek, 1 listopada 2013

W drodze na pociąg

Sroga zima. Śnieg sypie w twarz. Środek warszawy. Plac zbawiciela. Biegne w kierunku centrum, mijam kościół. Zerkam na niego tylko kątem oka, przypominam sobie ostatnią moją spowiedź w 2002 roku. Biegne dalej. Ślizgam się na chodniku, mijam ludzi. Ci z daleka się rozchodzą. Pędze co sił. Mijam wystawy sklepowe. Patrze na zegar, 21:16. Mam 14minut do pociągu. Musze zdążyć. Musze dobiec. Przebiegam czerwone światło, słysze klakson. Udaje mi się przebiec nie potrąconym. W głowie roją mi się myśli, co zrobie jeśli nie zdaże. Przecież musze zdążyć. Mój pociąg jedzie do Chełma. Tam wszyscy na mnie czekają. Odbierze mnie mój brat z dziećmi. W domu pewnie będą rodzicie, siostra z rodziną , dziadkowie. Musze zdążyć. Po tylu latach, po tylu przemyśleniach wiem już, że ludzie są najważniejsi. Że reszta jest nic nie ważna. Pędze co sił w nogach. Oni pewnie już tam ucztują razem. Cieszą się sobą. Śmieją się i rozmawiają. Dobiegam do dworca. Jest mój pociąg. Dobiegam resztkami sił i wsiadam. Zdążyłem. Ide na przód pociągu w kierunku konduktora. Musze kupić bilet. Zbliżam się do niego. Widze go przez szybe w sąsiednim wagonie. Ten macha rękami. Patrzy na mnie i rusza ustami. Pociąg stuka. Konduktor idzie w moją strone. Patrzy dziwnie. Ja się zatrzymuje. Otwiera pierwsze drzwi. Słychac już jak krzyczy. Patrze na niego i nie wydaje mi się abym go znał. Nie da się jeszcze zrozumieć co on mówi, ale widać , że coś głośno mówi. Otwiera drugie drzwi....
- Panie ! Ile razy mam Pana wyrzucać z tego pociągu! Znowu nie masz Pan biletu i chcesz Pan jechać.
- Ale ja do Chełma jade. Do rodziny!
- Panie Pan jedziesz do nich co kilka dnia, a ja tłumaczyłem Panu, że linie do Chełma zamknięto siedem lat temu. Pan masz z 80 lat, Pana rodzice już pewnie nie żyją! Wracaj Pan do schroniska! 

bez decyzji

zgubiłem się gdzieś w drodze.
mam rozświetlające wszystko myśli
ale zapomniałem gdzie szedłem
i tak stoje
nasłuchuje echa siebie
ale nic się nie odbija, a tak krzyczałem
to czym jestem chce eksplodować
potłuczone myśli w głowie nie tworzą już wzoru
a ja nie mam nawet oparcia dla nich
tylko ciągle spadam
w beznadziejność, którą gasze myśleniem
bez decyzji , bez nadzieji na choćby jedną decyzje