niedziela, 11 sierpnia 2013

w ciemności leże

obserwuje. ludzie w koło mnie. podejmują decyzje, mówią o celach, o tym co i po co chcą osiągnąć. mówią o szczęściu, nieszczęściu. obserwuje to wszystko z boku.

odwiedziłem miasto w którym mieszkają moi rodzice, dziadkowie. byłem przez kilka chwil z nimi. patrzyłem na nich. zachwycałem się nimi. doznawałem możliwości bycia obok nich, z nimi. przyglądałem się ich codzienności.

ktoś zachwycał się swoim nowo narodzonym dzieckiem. opowiadał o żonie, o problemach dnia. ktoś inny opowiadał mi o tym, że za późno zaczyna być na posiadanie dziecka. usłyszałem o złamanym sercu, o utraie nadzieji, o chęci popełnienia samobójstwa. słuchałem o sukcesach zawodowych i o porwanym dziecku , którego brak zabija rodziców za życia. słucham o problemach wychowawczych, o słąbej pracy, a obraku motywacji. ludzie borykają sie z przeróżnymi problemami, a te tworzą ich życie, ich historie. ja zastanawiałem się jaki ja mam problem, coś co napędza moje życie, doszedłem do wniosku, że moim problemem jest samo życie, nie umiem go zrozumieć , a bardzo chce, i to jest na chwile obecną jedyną żeczą jaka mnie napędza. niestety brzmi to śmiesznie i w ten sposób wole nie odpowiadać kiedy ludzi mnie pytają jaki mam cel w życiu.

czytam rozmyślania Marka Aureliusza. ktoś niedawno zapytał mnie czy pamiętam miejsca w któych czytałem książki. Aureliusza czytam chodząc po Oslo. jego myśli tak mi bliskie, tak zgubne jednocześnie. ide przez Oslo i to godze się z nim to nie godze się. coś zapada w pamięć, coś powoduje, że dłużej się zastanawiam tak jak myśl o tym iż nie ważne kiedy umieramy czy za młodu czy na starość bo zawsze tracimy jedynie teraźniejszość, możliwość jej przeżywania. nie posiadamy jak pisze Aureliusz ani przeszłości ani przyszłości, jedynie teraźniejszość możemy stracić a ta jest zawsze taka sama bez względu co za i przed nami. kiedy znowu pisze o ludziach, którymi się otaczamy i o tym jak zachwycający są, jakie mają piękne cechy i jak należy się nimi zachwycać to przyznać musze , że jest to myśl, która mnie dotyka. bo w koło mnie w życiu było tylu ludzi, którymi się zachwycałem , zachwycam. ludzi których nie sposób opisać, zapomnieć anie na nowo spotkać, każdy tak wyjątkowy. piękne.

wróciłem do pokoju w Oslo. masakra. pustka. środek lata a tu jak w jakimś koszmarze, choć lęku nie ma to świadomość iż czas mi się tu zatrzymał przyprawia mnie o dreszcze. przez ostatnie dwa tygodnie tyle przeżyłem, tyle widziałem, tyle doświadczyłem, z tyloma ludźmi przeżyłem chwile. piękne. a tu znowu nicość. książki, łóżko, praca, okno, drzewa oto ja, na własne życzenie zawieszony w czasie. i choć brzmi to kurewsko smutno jak opowiadam komuś, to ja czuje się szczęśliwy, bo kiedy spotykam ludzi ważnych jakoś tak intensywnie nasiąkami chwilami, już inaczej niż kiedyś.








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz