piątek, 5 lipca 2013

Pierwszy raz w życiu fruwałem !

miałem okazje być w życiu na kilku koncertach. byłem, słuchałem, bawiłem się. na ten na który wybrałem się teraz był czymś wyjątkowym. pamiętam jak dziś rok 1993, oglądam MTV a tam zaczyna lecieć kawałek green Day - Basket Case. nie zapomne uczucia kiedy to usłyszałem, przez całe kolejne wieczory wysiadywałem przem TV czekając aż go puszczą znowu. miałem pod ręką telefon z automatyczną sekretarką i nagralem go sobie na kasete. cóż to był za kawałek. przetłumaczyłem słowa i zakochałem sie znowu. 20 lat później, ide w Oslo ulica i widze plakat , że Green Day gra koncert, wtedy już wiedziałem , że ja tam będe. ostatnie trzy dni przed koncertem programowałem w pracy po 16h i byłem trupem, na koncert poszedłem jak zombie. kiedy ruszyli to we mnie pękła bomba adrenaliny. byłem gdzieś w środku stadionu i wyrywało mnie z butów, moje łydki dały rade. pamiętam, że jak zagrali When I come Around to mnie już nie było tam, odleciałem. To co działo się potem było istną extazą. chyba pierwszy raz w życiu przezyłem to o czym mówią ludzie , o tym jak to przeżyawają. cały czas miałem nadzieje, że zagrają Basket Case, kiedy usłyszałem pierwsze słowa tego kawałka to musiałem wyglądać komicznie :) ja tam fruwałem , nie było limitu wysokości ani szaleństwa drgawek ciała , rozjebałem wszystkich stojących w koło turystów dla których worek kasy za bilet tak żeby postać w niedziele to żadna sprawa. darłem się jak bym wołał o pomoc po złamaniu nogi w środku gór. to było coś! nie zapomne tej chwili !





Tutaj filmik z koncertu (ktoś nagrał i wrzucił do sieci) na którym byłem kiedy zagrali Basket Case.
http://youtu.be/NFF9I5PSxE8?t=2m49s


1 komentarz:

  1. Dawno tego nie czułam... W sumie to już zapomniałam jak to jest.

    OdpowiedzUsuń