sobota, 22 czerwca 2013

kamień w sokowirówce

chciałem napisać o tym jak szedłem przez las ostatnio. opisać to jak widziałem to z czym obcowałem. chciałem.

gdzieś w drodze zatrzymałem swoje pędzące nogi. pomiędzy mną a resztą świata odpoczywał wielki głaz. na środku głazu na jednym z jego policzków gdzieś na jego zmarszczce wyrosło drzewko. nie wiele mniejsze niż ja sam. stałem i patrzyłem na ten niecodzienny dla mnie obraz, żaden wyjątkowy tutaj. i przeniosłem to na życie człowieka. gdzieś się rodzisz, jesteś pod czyjąś opieką, wyrastasz na kogoś. wyrastasz dzięki warunkom jakie panują tam gdzie zaistniałeś. wydawać by się mogło , że ten kamień i drzewo symbolizują coś nieco innego. ale to wciaż wszystko jest życiem. ten kamień powstał nie inaczej jak w jakiś naturalny sposób. teraz wietrzeje. powoli znika. nie widać tego. moje oko zbyt szybko mróga a ja musze umrzeć nim oko kamienia mrugnie. ani kamień ani to drzewo nie mają znaczenia. nawet ja nie mam. a ta chwila, to spotkanie mnie , kamienia i drzewa stało się kawałkiem soku z sokowirówki która próbuje wycisnąć smak z marchewki jaką jest życie. kamień stał zaraz za szczytem Kikut w lasach Nordmarki na północ od Oslo.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz