środa, 8 maja 2013

przeżyłem kilka chwil

Przy tej muzyce to pisałem

Oxygen by Renee Fleming on Grooveshark



Kamienie
wsiadłem do samolotu. wzniósł się. myślałem jak bardzo latanie stało się dla mnie powszednie, a przecież ludzie kiedyś marzyli by wznieść się tam gdzie ptaki. ile szczęścia może mnie mijać jeśli zapominam jak wszystko co jest w koło jest niesamowite. zanim wsiadełm do samolotu pakowałem się długo. moja torba była mała, to tylko bagaż podęczny, niemniej jednak wypełniłem ją rzeczami które były na mojej liście. sporządziłem liste wszystkiego co będzie mi potrzebne, przez całę trzy dni pobytu w Cambridge. firma wysłała mnie na zrobienie przesłuchania z technikami których systemó używamy i pozyskanie od nich kluczowych dla nas informacji. przygotowałem się dokładnie, tak aby każdy pytanie prowadziło mnie do odkrywania krok po pkroku wszystkich tajemnic jakie miałem odkopać. w samolocie nie spałem, wyglądałem przez okno i podziwiałem widoki. anglia zupełnie nie przypomina norwegii z lotu ptaka, to zupełnie inne kompozycje , kształty , inna bajka. kiedy wysiadłem z samolotu lekko się stresowałem, musiałem odnaleźć się w wielkim Londynie. to była niedziela, tuż przed jedenastą rano. pociąg do cambridge chciałem złapać około 18. dzień chciałem wykorzystać na zwiedzenie National History Museum. szedłem pustymi uliczkami, ludzi prawie na nich nie było. gdzies po drodze minąłem piorunująco piękną kobiete. na oko miała 45 lat. szła w sukience , błękitnej w kwiaty. sukienka była za kolana, miała buty na rzemykach. była wyższa odemnie, powiewały jej blond włosy, włosy lekko pokręcone. kiedy przechodziła zrobiłem zdjęcie oczami, zapamiętałem ten moment, była prześliczna. dotarłem do muzeum. byłem głodny więc na początku zjadłem makaron z kanapkami , wypiłem cole i oddałem do szatni bagaż. ruszyłem przed siebie. oglądałem skamieniałości, dynamiczne pokazy tego jak powstają skały i czym są. stałem tam i gapiłem się na jeden kamień, nie mogłem nacieszyc oczu, nie mogłem przestać myśleć iż ten kamień jest żywym dowodem na to iż nasze życie jest niczym :) czułem jak mijajli mnie ludzie, przechodzili, przychodzili a ja stałem i się gapiłem. szedłem przez kolejne sale, oglądałem kolejne eksponaty. diznozaury, zapiski histori z pzed jakichś milionów lat. uśmiechałem się sam do siebie. miliony lat. a ja mam już siwe włosy, zamieniam się w kawałek kamienia powoli :) po drodze trafiałem do kolejnych wielkich sal, były tam przeróżne eksponaty, ludzkie organy, zwierzęta, meteory, owady , rośłiny. taki jeden budynek gdzie nazbierano farby którymi świat jest namalowany. to niesamowite, że mam okazje w tym uczestniczyć i to oglądać.


Za późno
Po pracy wracałem do hotelu. Brałem prysznic. Zakładałęm pantofle, swetr , kurtke i ruszałem podziwiać Cambridge. Z hotelu miałem jakieś 3km do centrum, na początku moja droga powadziła ciemną i dziką ścieżką gdzieś pomiędzy lotniskiem a jeziorem. Kiedy wracałem nią nocą nie było o miejsce godne polecenia, raczej przypominało jedno z tych w których lepiej nocą się nie znajdować. Długa prosta ścieżka z ciemnymi drzewami, latarnie i po dwuch stronach wysoka siatka zakończona drutami kolczastymi. W Cambridge było pięknie. Stare budowle nadawały mojemu wieczorowi smaku jakichś minionych czasów. Szedłem uliczkami zupełnie przypadkowo, nie wiedziałęm gdzie do końca ide. Wszędzie były rowery. Młodzi ludzie, biegający, inni z walizakmi wracający po weekendzie. Knajpki a w nich sami młodzi ludzie. Oglądałęm budynki uniwersyteckie. Patrzyłem na to i żałowałem, że ja wiedziałem czego chce kiedy byłem młody. Poczułem się źle, kiedy pomyślałem jaki poziom myślenia miałem kiedy miałem 20 lat. Nie wiedziałem nic, nie wiedziałem jak wybrać, nie wiedziałem co moge zrobić ze swoim życiem. Szedłem i patrzyłem na kampusy i myślałem sobie, że mineło mnie to w życiu i już nie wróci. Za późno.


Wschód słońca
Będąc w Danie na wycieczce rowerowej , która w końcu zrobiłem :) miałem okazje nie trafić w pięną pogode. Ania spała jeszcze w namiocie kiedy ja o 4:30 budziłem się bez zegarka, bardzo zabawne bo ja normalnie nie umiem się obudzić za skarby, a w tedy po prostu chciałem coś zobaczyć wschód słońca. Odwinąłem śpiwór i wyszedłem z namiotu, była cały zamarznięty, było jakieś -5. Zimno , zimno zimno. Pozbierałem się, ubrałem, poszedłem do kuchni na kampingu. Odpaliłem maszynke i zacząłem gotować ciepłe jedzenie. Mój gps mówił , że mam 4 minuty do wschodu słońca , popatrzyłem na morze a ono miało pomaańczowy kolor tam gdzie stykało się z granatowym niebem. Mieszałem jedzenie i co chwile patrzyłem przez okno, do plaży miałem jakieś 400m, miałem nadzieje zagotować wode, zalać jedzenie i iść na plaże, ale nie zdążyłęm. wyjżałem za okno a na horyzoncie paliło się coś małego, to było niesamowity widok. palił się ogień, ogień słońca i stawał się więszy i większy, unosił się nad morze i sprawiałe , że nie dało się patrzeć przed siebie. widok jakiego wcześniej nie wiedziałem, na niebie ani chmurki, wiatr stał, a żażąca się kula unosiła się powoli w góre.

Trzy kobiety
Wszedłem na impreze. Byłem już dobrze wypity. Przywitałem się. Bawiłem się ze znajomymi całą noc. Rano kiedy sie podniosłem wciąż byłem pijany. Smutne. Poszliśmy na spacer. Ja moim znajomi i trzy dziewczyny z Polski , które przyleciały pozwiedzać Oslo. Miały po 20 lat. Zmieniły moje zdanie na temat 20 latek. Dziewczyny miały coś do powiedzenia, nie były głupimi słodkimi lasiami, które piją i się drą, ale były niczym kobiety w ciałach młodych dziewcząt. Zachwyciły mnie sobą, tym że pytały, że chciały coś się dowiedzieć, że były ciekawe świata. Wspaniałe.

Obozy zagłady
Znowu bawiłem się ogniem. Znowu poparzyłem się. Miało być jak nigdy a wyszło jak zawsze. Ogarnął mnie smutek - a tak na poważnie to ogarneła mnie głupia nadzieja i zapomniałem czym jest życie. Zapomniałem, że miłość jest tytworem umysłu i istnieje zawsze kiedy chcemy, i nie musimy czekać , aż nas ktoś pokocha ale możemy kochać życie. Poszukałem zdjęć z obozów zagłady, oglądałem jakieś straszne ujęcia i rozmyślałem nad tym jak łatwo mi się żyje.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz