wtorek, 14 maja 2013

odpowiedz jest pytaniem

zasypiam o drugiej rano , jeśli mam szczęście.
potem budze sie o siódmej. leże i myśle o tej rozwinietej nitce... którą jak wyobrażam sobie jest ciągłość moich myśli (zdawania sobie sprawy , ze stawiania pytań) przed i po życiu....gdzieś na jej drodze pojawia się życie....ono pewnie - to życie - jest pochodną czegoś co dzieje sie na tej nitce... tak sobie to wyobrażam.....a ta nitka jest splątanym zwojem , a ja  nie jestem pewien czy jest jednorodna ,  czy ma swój początek... czy musi go mieć ? bo nie musi... i tak sobie myślę że to co nazywam świadomoscią wcale  (BOJE SIE TEGO ZDANIA BO MNIE PRZERAZA TO CO KRYJE SIE ZA MOZLIWOSCIZMI TEJ MYSLI)

nie jest w mojej głowie....

no wlasnie wcale nie jest w głowie.... świadomość.... nie wiem czy pytać należy czym jest ale raczej gdzie jest... i tu rodzi sie  moja wizja którą sobie narysowałem myślami w głowie... nie wiem czy ktoś doszedł  do podobnego pomyslu bo cieżko mi jest go przelać w zwizji na słowa a co wiecej zdefiniować go i sprawdzić... ten pomysł , mówi że świadomosć jest światem w którym my żyjemy.... emergencja w czystej postaci... tak właśnie... ja postrzegam świat przez wiedze jaką posiadam... wiedza jest opisem świata w którym żyjemy, istniejemy.... I TO JEST NIESAMOWITA MOŻLIWOŚĆ JEŚLI SIĘ NAD TYM ZASTANOWIĆ.... abstrakcyjna matematyka opisuje i tworzy świat którego zobaczyć ( ba nawet wyobrazić sobie nie umiem)... ale to nie znaczy że go nie ma.... małe dziecko nie wie co widzi.... nie wie nic.... nie ma świadomości tego co doznaje..... czlowiek po 49 roku życia też nie wie czego doświadcza jeśli mało wie.... ja sam wiem niewiele przez co malo doświadczam.... i teraz JEB twarzą w ściane bo oto my mamy umysły , jesteśmy najbardziej skomplikowanymi systemami złożonymi jakie znamy, nasze mózgi zużywaja kilka tysiecy ( albo kilkanascien tysiecy , ale nie pamiętam dokładnie) razy więcej energii niż słońce,  a cała nasza cywilizacja (mózgów) wiecej niż nasza droga mleczna - tak wielkimi systemami złożonymi jesteśmy jako umysły najpierw a potem jako och splątana sieć... jesteśmy takim świecacym punktem  w kosmosie.... świadomością... objawem świadomości.... nasze mózgi złożone z pierwiastków z których żaden sam w sobie nie jest świadomy (chociać to niesłuszne stwierdzenie, bo każdy element wszechświata odbija obraz jego całości, zabieramy jeden element, albo zmieniamy jedną zasade/procedure i całość zostaje zmieniona), budują na podstawie kodu dna strukture która interpretuje świat ( odbija go na sobie) , odczuwa go..... myślę, że my jesteśmy tylko mizernym błyskiem odbijajacego się światła..... nie my istniejemy , my tylko odbijamy być moze światlo..... świadomość.... tak jak nocą kiedy pieszy idzie drogą i z daleka go widać bo świeci....ale to nie on świeci on tylko odbija światło, które rzuca na niego poteżny reflektor auta jadącego z na przeciwka..... i tak właśnie my możemy mieć mikroskopijną możliwość odbijania wszechświata , interpretowania jego możliwości.... możliwości jego istnieina.......bo przecież to nie my istnniejemy.... MY NIE ISTNIEJEMY, MY TYLKO MAMY WRAŻENIA, POJAWIAMY SIĘ BY ZA CHWILE ZNIKNAĆ, ALE TO SŁOWA KTÓRE JA NAPISZE POZOSTANĄ, TO WIEDZA ISTNIEJE, WIEDZA - OPIS ŚWIATA, A JA ZNIKAM, MNIE NIE MA.... i to jest tak ekscytujaca wizja...to jest tak podniecajaca wizja że kiedy ją sobie wydumałem to nie mogłem przestać myśleć o niej.... nadal  nie moge.... siedze tu i jak mała materia koduje kod dna - nieświadomie.... mój umysł operuje na innym poziomie niż jego elementy składowe.... i tak samo wiedza którą budujemy (odkrywamy, postrzegamy własnego błyszczenie - odbijanie czegoś) ona istnieje na innym poziomie... nam nie znanym.... my tylko dotykamy tego w czym istniejemy.... błądzimy niczym małe bakterie pod mikroskopem i usiłujemy coś zrozumieć....a w rzeczywistośsci odbijamy mikro kawałki świata którego częścią sami jesteśmy....


najbardziej niesamowite jest to że ja tu jestem.... że się nad tym zastanawiam.... zanim znikne.... zanim wróce do stanu z którego przyszedłem.... ze stanu spójności z całym znanym nam ośrodkiem w którym się znajdujemy...


1 komentarz:

  1. I na ile ten umysl jest "otwarty", tyle odbije swiatla swoadomosci w ktorej plywa, ale nigdy cala swiadomosc, to poczucie, ze ta swiadomosc wielka jest to chyba to o czym mowil Wilber tu:

    https://www.youtube.com/watch?v=efXLkUAcIXw

    OdpowiedzUsuń