wtorek, 21 maja 2013

Kilka wątków z głowy

Ludzie są niczym liście na drzewie , wielkim rosnącym w wielkim lesie. W zależności od pogody jaka panuje w środowisku i od ich zachowania , można wydedukować na której gałęzi drzewa się znajdują. Przy dużym wietrze, te które się nie telepią powinny znajdować się gdzieś na dolnych partiach, z koleji te które są całe mokre przy małym deszczu powinny być gdzieś na górze. I podobnie jest z ludźmi. Co więcej jedni do oceny samego siebie używają lusterka i przyborów, zdjęć i opini innych, a inni obserwują innych ludźi i dostrzegają siebie niczym w filmie o sobie samych. Piękna sprawa umieć obserwować, siebie, innych, wyciągać wnioski. I pojawiają się te momenty w życiu, kiedy ktoś kogo bardzo długo znamy i szanujemy pokazuje przez małe i niby nie znaczące momenty kim jest, pojawiają się momenty kiedy widzimy w ludziach siebei i odkrywamy jak postąpiliśmy wobec innych.


Strach. Był most między dwoma wyspami. Weszliśmy pod niego. Pod jezdnią na brzegach były metalowe szyny, wszedłem na jedną znich. po tej szyni, pod mostem, można było przejść jakieś 90m i znaleźć się po drugiej stronie mostu. Po drodze, w jednym miejscu było się jakieś 30m nad morzem. Nie było barierek, po drodze było można bez problemu spaść. Wszedłem na tą szyne, podszedłem kilka metrów, kiedy byłem już tak z 6m nad ziemią poczułem to oczucie. Ten lęk. Moje całe ciało spieło się, czułem jak powoli ogarnia mnie paraliż. Dokładnie ten sam kiedy poszedłem dzień wcześniej sam przez las i doszedłem do wielkiego dzikiego wodospadu. Bałem się go, wiedziałem, że krok za daleko i wessało by mnie i rzuciło w miękką wode, która roztrzaskała by mnie na kawałki uderzając o kamienie i zrzucając z kilkudziesięciu metrów po kilka razy. Bałem się, bałem się bliskości śmierci. Była na wyciągnięcie ręki.


Siedziałem na skale i rozmyślałem o śmierci. O tym, że jest to tak ciekawe iż nie moge o tym przestać myśleć, możliwość przkeroczenia tego nic nie znaczącego w kontekście całego świata życia. I zastanawiałem się jak bym ocenił własną śmierć taką która miałaby miejse 10 lat temu, z punktu widzenia dziś, z punktu widzenia tego co przeżyłem. Popatrzyłem i pomyślałem, że nie poznałbym tych wszystkich ludzi i nie przeżyłbym z nimi tych chwil. I to była odpowiedź.


Jechaliśmy przez Notodden, miasteczko na zachód od Oslo. Siedziałem wygodnie w fotelu auta, grała muzyka, byłem z kolegami. Było pięknie. Przez to samo mieasteczko rok temu przchodziłem w środku nocy idąc samotnie w góry. Pomyślałem czym są miejsca. Miejsca się zmieniają, są chwilowymi scenami dla naszych własnych przedstawień, czasem zdarza nam się wrócić na ten sam spektakl, ale okazuje się , że scena jest przebudowana, wygląda nieco inaczej, na spektaklu jestesmy z kimś albo sami. Zupełnie inaczej widzimy scene. Pomyślałem w ilu miejscach byłem sam, ile sam w życiu przezyłem chwil, a ile z ludźmi. Pomyślałem, że pewnego dnia obudze się gdzies pod drzewem, głód będzie mnie ściskał, będe umierał z głodu i wycieńczenia i wtedy pomyślę o wszystkich ludziach , o tych chwilach które razem przeżyliśmy. Pomyślę, o ludziach których nie poznałem, ale których sceny widziałem oczami wyobraźni malowane przez słowa z ich zapisków. Umierając mam nadzieje cierpieć długo i na chwile odlatywać w chwile, które były.


Pomyślałem, że jest 2013 rok , a ja przez tyle lat rozpaczałem po kimś. W pierwszej chwili pożałowałem tego, ale potem zrozumiałem , że ten czas mnie zmieniał. Uśmiechnąłem się bo dziś widze inaczej te same spektakle.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz