wtorek, 21 maja 2013

kiedyś wróce do tej chwili wspomnieniami

stałem sobie na drodze w środku lasu. paliło słońce choć to środek maja. obok stało nasze auto. leciał ten kawałek. patrzyłem na koniec drogi , który znikał sam z siebie, bo droga opadała w dół.w oddali kilometrów za drogą wznosiły się wielkie ośnieżone góry. stałem w czrnych spodniach do kickboxingu, butach do biegania , bez koszulki. miałem spięte włosy. obokmnie rosnące drzewa schodziły w przepaść. asfalt nagrzany od słońca. patrzyłem to w niego to w niebieskie niebo. myślałem, o tym że tam jestem, gdzieś w środku wielkiego świata, że gdybym się uniósł wystarczająco wysoko zobaczyłbym wszystkich których znam, że zobaczyłbym wszystko na małej kulce. i że to wszystko zniknie. i że będe tak stał za ileś lat i już tych ludzi nie będzie, że zostane gdzieś tam. że oni zostaną gdzieś sami. że będą umierać szybko albo długi, lekko albo w cierpieniu. że nie wszyscy się pożegnamy. żecoś zrozumiem znowu za późno. że nie powiem wielu ludziom jak wiele zrobili dla mnie. że nie uściskam dłoni ważnych ludzi. i tylko przypomni mi sę ta chwil, ten gorący dzień. kiedy tam stałem i nagle niwwiadomo skąd podszedł do mnie facet i powiedział:
- good time for Johny Cash.
a potem ucieliśmy sobie krótką wymiane zdań o pięknym dniu i znikł równie szybko jak się pojawił.

życie jest piękne, im bardziej się nim zachwycam tym bardziej zaczynam się zastanawiać nad tym jak wielkim jest złudzeniem i jak bardzo wiedza o nim zamienia je w coś co chce utorzsamić z sobą. a ono może być częscią mnie tak jak ja niego. skoro ostatnio przeżyłem tyle pięknych złudnych chwil coś mi się wydaje, że nadchodzą te ciężkie dni. i pewnie się nie myle. za każde oszustwo swojego umysłu trzeba zapłacić. dostane coś mi się wydaje wysoki rachunek :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz