środa, 17 kwietnia 2013

Ważne chwile są mało wyraźne

Ogień powoli zaczynał buchać z czerwonego ceglastego kominka. Dym natychmiast był wciągany przez komin i znikał niczym wessany przez małą czarną dziure. Chwile potem pojawiał się gdzieś nad dachem małego drewnianego domku tylko po to aby za chwile rozmyć się w powietrzu.  Przed kominkiem z wyciągniętymi rękami siedział mężczyzna. Jego dłonie o wyprostowanych palcach przystawały pionowo w kierunku ognia. Jego twarz i ciało dziwnie wygięte podążały śladami dłoni. W pomieszczeniu było bardzo zimno. Bardzo. Mężczyzna cofnął się i podrzucił drew do ognia. Panował półmrok. Pokój był prawie pusty, wyglądał na opuszczony. Na drewnianej podłodze tuż za nim stał stół. Mężczyzna ponownie wyciągnął ręke i tym razem włożył noge od krzesła które przed chwilą połamał. Ogień buchał coraz silniej.



Stojąca przed regałem z książkami Kobieta w panice przewracała wszystkie jedna za drugą. Zrzucała je na ziemie , ewidentnie czegoś w nich szukała. Kolejne spadały na ziemie. Kolejne trafiały w jej ręce , wertowałą kartki niczym wchlarz i rzucała je, na podłodze była już sterta. Sterta książek się powiększałą z każdą sekundą. Kobieta zaczełą krzyczeć. Płakać jeszcze głośniej i szlochać. Kiedy nie było żadnych książek, usiadła a raczej rzuciła się na książki i opuściła głowe między dłonie. Płakała , bardzo gorzko. Książki zdawały się grobem, takim wielkim grobem ludzkiej myśli która zebrana nawet razem do kupy w tak wielką wierze ideii niestety nie była w stanie pomóc temu co tkwiło w głowie kobiety. Wstała i rzuciła się do biurka, gdzieś na nim obok komputera znalazła telefon. Zaczeła pisać wiadomość.


Gdzieś w środku wielkiej białej zimy pośród drzew i bezkresnego śniegu przez powietrze przeleciał huk. Jednym kopnięciem nogi mężczyzna wyważył drzwi do starej drewnianej chaty. Wbiegł do środka. Był opatulony w ubrania. Z jego ust unosiła się para świadcząca o silnym mrozie w koło. Chatka była mała. Nikogo tam nie było. W rogu pokoju w ścianie wmurowany był kominek z cegły. Mężczyzna rzucił się w jego kierunku. Wygiął się i zaczął zdjemować plecak. Jego ruchy wskazywały że musiał być cały przemarznięty. Jego ręce nie zginały się naturalnie lecz przypominały takie które są opatrzone gipsem. Wysypał wszystko co miał z plecaka. Gdzieś pomiędzy kluczami, latarką, kompasem i innymi rzeczami znalazł zapałki. Mężczyzna jednym ruchem ręki wyrwał kartki z leżącej na podłodze książki, wyrwał z niej kartki, pozginał je i wrzucił do kominka. Jednym ruchem odpalił zapałke i wrzucił tuż za kartkami pełnymi myśli. Zapaliło się. Wyrywał garściami kolejne kartki i dorzucał. Za nimi wrzucił kawałki drewna jakie znalazł przy kominku. Ogień zaczął buchać.



Białe włosy kobiety przeplatały się z jej dłonią kiedy ta co chwile wędrowała w kierunku twarzy. Blada dłoń, z rumieńcem na środku , cała lśniła. Na dłoń spadały co chwile krople łez, spadały by opaść kiedy dłoń ocierałą nos. W pokoju w którym siedziała rozchodził się dźwięk smutku, głębokiego smutku. Spadające łzy  którym towarzyszył dźwięk szarpanej duszy odbijał się od ścian tworząc wąwuz smutku. Kobieta podniosła się z krzesła. Była ubrana w czerwony sweter z wełny. Na nogach miała długą czarną spudnice. Wysuneła noge i podeszła do regału z książkami. Swój wzrok zaczeła powoli przesuwać z książki na książke. Regał był wysoki, miał ponad dwa metry. Było tam kilkanaście pułek z książkami. Kobieta zbliżyła się jeszcze bardziej. Łzy przestały kapać. Na jej twarzy pojawił się wyraz walki i nadzieji.  Jej dłonie dotykały kolejnych książek. Jej palce suneły po nich w tempie jakim czytała ich tytuły, przeszukiwała jedną za drugą.


Słoneczny ranek obudził mężczyzne. Na podłodze leżały rozsypane rzeczy, w kominku powoli przygasało. Mężczyzna praktycznie nie spał dorzucając drwa. Pozbierał wszystko do plecaka. Podniósł się. Na podłodze leżała porwana w strzępy książka. Popatrzył na nią i z uśmiechem wyszeptał sam do siebie - nie wiem o czym byłaś, bo Cie nie przeczytałem, ale uratowałaś mi życie, zabieram Cie ze sobą na pamiątke! - podniósł porwane resztki książki, wrzucił do plecaka po czym odwrócił się i wyszedł.



Z wielkiego białego monitora biło światło wprost na twarz kobiety, która siedziała i jak dało się słyszeć udeżała w klawiature. Na nosie miała okulary. Pisała list. Na ekranie pojawiały się kolejne litery, które układały się w słowa , a te w zdania. Całość była skierowana jak dało się wywnioskować do jej matki.

".....siedze sama w domu. Mam zamiar zająć się pisaniem dzisiaj. Kris pojechał w góry, ma wrócić za tydzień. Pojechał polować z aparatem na  sowe , nawet nie napisze Ci jak ona sie nazywała. Gneralnie zostało ich kilka na świecie. Jeśli mu się uda to dostanie za nie fortune za jej zdjęcia...."
Dźwięk klawiszy rozchodził się po pokoju , w tej właśnie chwili między klawisze wdarł się pisk dzwonka telefonu. Dziewczyna aż podskoczyła. Na wyświetlaczu widniał napis - Mama. Odebrała. Jej blond włosy cofnęły się do tyłu kiedy dłoń z telefonem znalazła się przy uchu. - Nie uwierzysz Mamo ale właśnie pisałam do Ciebie maila, chyba telepatycznie się połączyłyśmy! - Zielone oczy kobiety nagle zrobiły się małe, kiedy jej powieki się rozszerzyły. Chwila się zatrzymała, dziewczyna przestała oddychać. Sekundy udeżały w nią niczym kule armatnie rozbijające mury twierdzy życia w jej głowie. W słuchawce nie było głosu jej matki, ale męski głos. Głos powoli i cicho mówił o Matce. To był jej ojciec. Dzwonił aby powiedzieć, że jej Matka właśnie zmarła.



Czarna droga ciągneła się przez las niczym magiczna alejka, alejka życia. Po jej bokach usypane były wielkie sterty śniegu. Z jednej z nich właśnie opsypał się śnieg poruszony przez mężczyzne który wychodził z lasu. Mężczyzna stanął na drodze i optrzepał się. Skakał próbując zrzucić z siebie śnieg który pokrywał całą jego postać. Rozejrzał się w koło, spojrzał na niebo i ruszył. Szedł drogą kilka godzin kiedy nagle się zatrzymał i odwrócił, w oddali zobaczył światła. Po chwili siedział już w autobusie i jechał zostawiając za sobą coraz dalej skarpe śniegu przez którą wyszedł. Patrzył przez okno, śnieg przytłączał drzewa, które uginały się niczym tragaże niosący ładunki. Mężczyzna odwrócił wzrok na swoje nogi. Pomiędzy nimi stał jego plecak. Otworzył górną część I wyjął  z niej plastikową reklamówke. Zaczął ją rozwijać, a kiedy skończył włożył do niej ręke i wyjął telefon. Wcisnął przycisk i czekał aż telefon się włączy. Na oknie autokaru odbijała się twarz mężczyzny, dało się dostrzec że była ona uśmiechnięta i szcześliwa.


- wiesz Mamo pytasz mnie dlaczego chce je zrobić?. Powiem Ci. Robiłam to od wielu lat, ale niedawno zrozumiałam prawdziwy sens tego czym one są. Po rozmowie z Babcia , siadłam i zastanawiałam się nad nimi. Doszłam do wniosku , że Babcia ma racje. Dlatego chce Ci coś powiedzieć. Nigdy Ci tego nie mówiłam, zawsze byłam zła na Ciebie choć nigdy nie wiedziałam za co. Nie mówie Ci tego z litości bo jesteś chora na raka, nie mamo. Mówie Ci bo to czuje, bo to jest najważniejszy moment w moim życiu i chce abyś to wiedziała. Mamo kocham Cie najbardziej na świecie i to się nigdy nie zmieni. A tą chwile będe zawsze pamiętać tak jak tą z Babcią. Kocham Cie - przez twarz kobiety przelały się łzy. Młoda dziewczyna pochyliła się nad łóżkiem starszej kobiety.


W czerwonych , popękanych od mrozu dłoniach świecił się małym światełkiem czarny telefon komórkowy. Mężczyzna wielkimi palcami zaczął wstukiwać kolejne przyciski. Jego twarz promieniała radością. Klikał bardzo szybko, w jego oczach odbijały się jego myśli, wprost z ekranu jego telefonu - "Kochanie! Widziałem ją, mam zdjęcia!" - zaraz po nich pojawił się komunikat "Wysłano".



Młoda dziewczyna wyciągneła z torebki aparat fotograficzny. Jej palce zaczeły dotykać małych przycisków i pokręteł. Odwróciła się nagle w kierunku starszej kobiety i wycelowała w nią obiektyw. Kobieta nawet nie zdążyła się uśmiechnąć. Kiedy dźwięk aparatu w ciągu sekund oznajmił, że zdjęcie właśnie zostało zrobione starsza kobieta powiedziała:
- Wnuczko. Mój mąż, a Twój Dziadek zrobił tysiące zdjęć. Kiedy leżał w łóżku już bardzo chory, poprosił mnie abym przyniosła mu pudełko ze zdjęciami które zrobił swojemu dziadkowi. Wyjął jedno i powiedział do mnie, że zdjęć powinno robić się jak najmniej. Pokazał mi wtedy zdjęcie swojego Dziadka, było bardzo nie wyraźne, nie profesjonalne, popatrzył na mnie i powiedział. - Spójż na to niewyraźne zdjęcie. Mam z dziadkiem setki pięnych zdjęć, rozmawiałem z nim tyle razy robiąc piękne zdjęcia, ale pamiętam okoliczności tylko tego jedno zdjęcia. Tak wiele razy nie przywiązywałem uwagi do tego co mówił, co razem przeżywaliśmy. Myślałem, że to wszystko zostanie na zdjęciach. Nie zostało. Gdybym mógł cofnąć czas, zrobiłbym tylko to jedno, tylko to kiedy go słuchałem z uwagą i nie ważne czy byłoby piękne czy nie. Zdjęcia mają służyć temu aby kiedyś móc przywołać wspomnienia. - Tak więc kochana wnuczko, zachowaj to jedno zdjęcie i zapamiętaj naszą rozmowe. Kiedyś po latach będziesz mogła na nie spojrzeć i przywołać tą chwile. Rób zdjęcia chwil, które są piękne, tylko one są ważne, do tych kiedyś będziesz chciała wrócić, tylko one Ci zostaną kiedy Ci których kochasz odejdą.



Mężczyzna skierował ręke do kieszeni. Przed sekundą poczuł jak jego telefon wibruje. Wyjął go. Odblokował klawiature. To była wiadomość sms. Jego uśmiechnięta twarz powoli zaczeła stygnąć. Jego oczy zrobiłi się małe przy powiększających się powiekach. Zamarł. Jednym ruchem ręki odłożył telefon i zaczął grzebać w plecaku. Wyciągnął z niej porwanął z niszczoną książke. Otwierając jej strzępy widział jak do telefonu przychodzą kolejne wiadomości.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz