czwartek, 4 kwietnia 2013

umierając zrozumiem swój pierwszy sen


A gdyby tak było, że świadomość nasza nie toczy się jak nam się wydaje od urodzenia do śmierci jak to jabłko spadające z gałęzi drzewa. Bo to takie proste jest, rodzimy się, żyjemy, doświadczamy i umieramy, ciągle świadomi z pamięci przeszłości.

A co gdyby świadomość była lustrem, lustrem które odbija nas samych , a my przed nim stoimi i się obracamy w czasie. To lustro nasza świadomość, jest pełne od początku, nie uczy się, wie wszystko. Kiedy przed tym lustrem czas nas obraca my patrząc w nie widzimy kawałki siebie, patrząc w lustro w świadomość dostrzegamy czym jesteśmy.

Co jeśli zdarzenia z przeszłości miały swój powód w przyszłości ? Może coś co dzieje się na początku naszego życia ma swoje powody w przyszłości, która to nie jest wcale odległa, bo jest zwyczajnie tym samym co dziś, teraz i wczoraj, ale my się wciąż obracamy więc widzimy to niczym rozdzielone zdarzenia.

Kiedy się tak obracam przed tym lustrem, każdy nowy dzień, każda chwila przynosi nowy punkt widzenia. Z każdą chwilą moge inaczej zareagować na to co się dzieje w koło mnie, moge skupiać zmysły na wszystkim , albo moge skupiać zmysły na jednym.

Co jeśli moje życie nie jest wcale ciągłe jak mi się wydaje, co jeśli nie prowadzi z dziś do jutra, co jeśli wcale nie ma ani dziś ani jutra. Bo tak być może, że postawiłem życie na stole niczym 55 szklanek i do każdej nalałem troche wody z wielkiej misy mojego życia i uważam , że tak należy na nie patrzeć. A ono jest jedynie czymś czego nie da się podzielić na 55 szklanek bo tworzy swoistą jedność, za chwile wyparuje z każdej ze szklanek i przeistoczy się w coś zupełnie innego.

Być może czytam wszystkei te książki teraz bo gdzieś w moim lustrze ta wiedza ugasi pożar , który już płonie. Być może ktoś komu ufałem bezgranicznie miał mnie za nic i stało się to po to aby zrobić miejsce na coś innego o czym ja jeszcze nie wiem. Być może nawet ja sam wybrałem tą osobe jako godną zaufania tylko dlatego, że wiedziałem iż tylko przez rozczarowanie miłością będe w stanie zrobić później coś o czym nie mam dziś jeszcze pojęcia. 

Co jeśli na końcu życia mamy możliwość zrobić coś co zniweczy całe nasze starania doczesne. Całe życie kochać by na końcu zdradzić kogoś, całe życie być wiernym swoim zasadom by na koniec je złamać. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz