wtorek, 9 kwietnia 2013

Jestem idiotą , tak słysze w koło. Zatem dobrze, zgadzam się na to.

Kiedy stoje w kuchni i widze pająka idącego po podłodze przypomina mi się moja Babcia Adela Cholewińska, która zawsze mi mówiła abym niczego nie zabijał, bo niczemu życia nie dałem, mówiła , że wszystko chce żyć. Zawijam więc kartke papieru i pomagam mu iść dalej przenosząc go nieznaną mu  mocą dalej.


Spotykam ludzi , słucham ich, czuje ich. Czuje ich przez ich słowa, ich czyny. Niektórych czuje przez wiele lat.


Nigdy nie zastanawiałem się czym jest wrażliwość, tak głębiej. Była to dla mnie cecha , która pozwala spojrzeć na coś i pobudzić w sobie ogromne pokłady myśli. Wiesz jak to jest kiedy jesteś głodny ? Wiesz jak to jest kiedy jesteś chory ? Wyobraź to sobie, Wyobraź sobie , że jesteś bardzo głodny. Wyobraź sobie , że jesteś bardzo chory i boli Cie wszystko. Wyobraź sobie , że się nie myłeś od miesiąca. A teraz przypomnij sobie uczucie kiedy ktoś bliski Ci umarł. Czujesz to  ? Teraz poczuj jak to by było gdyby cała Twoja rodzina umarła , wszyscy przyjaciele i nie miałbyś na kogo liczyć ? Czujesz to wszystko ? Czujesz ? Więc ja to czuje kiedy widze bezdomnego człowieka, mam wszystkie te myśli naraz, wszystkie uczucia. Do tego mam świadomość jakie błędy mógł popełnić, mam świadomość, że może pił, że może miał depresje i nikt mu nie pomógł, mam świadomość, że wszystko co mu się przydażyło mogło zdarzyć się na jego życzenie lub z przypadku. I to wszystko w jednej chwili, wszystkie myśli i wszystkie emocje.


Czy jestem słaby będąc wrażliwym ? Pewnie tak, bo idąc do sklepu po zakupy moge wrócić bez jabłek które oddam głodnemu człowiekowi. To jest słabość wrażliwych ludzi. Moge dostać w ryja od gościa, któremu bym wybił wszystkei zęby jednym udeżeniem, ale wiem, że nie chce tego dla niego, bo to boli, bo moge zrobić mu krzywde, a wyrządzanie krzywdy innym nigdy nie ma nic na swoją obrone. Zawsze byłem tchurzem, nie biłem się, dostawałem w ryja. Kiedyś nie wytrzymałem, byłem chudzielcem, ważyłem 55kg ale robiłem 100 pąpek, nie wytrzymałem i udeżyłem dużego chłopaka w twarz, chłopaka który mi dokuczał. Upadł jak stał, stracił przytomność. Do dziś tego żałuje, może będe miał okazje go przeprosić. Wiem jak boli na duszy kiedy ktoś używa przemocy wobec nas. Żałuje. Zapisałem się na boks. Po jakimś czasie uświadomiłem sobie, że nauczyłem się dzieki niemu wycofywać, nie bić a wycofywać. Chodzi o to , że umiejętność zadawania ciosów i walka to jedno, ale najważniejsze to umiejętność opanowania emocji tych które tak bardzo odczuwam i wycofywania się , wycofywania się za wszelką cene tak aby nikogo nie skrzywdzic i nie dac sie skrzywdzic. Boksu nie trenuje sie by sie bic, dla mnie trenuje sie go po to aby czuc sie silnym i pozwolic aby ktos kto czuje się słaby poczuł się silny i aby każdy mógł wrócić cały do domu. Podobnie jest z wiedza. Wiedzy nie zdobywa sie po to aby sie nia obnosci i ja sprzedawac, nie po to aby miec dyplomy i uznania, wiedze zdobywa sie po to, aby wykorzystywac ja do pomocy innym i sobie. Po to czyta sie ksiazki, aby pomoc innym zrozumiec to co sie dzieje, aby zrozumiec samych siebie i byc lepszymi.


Dużo się obwiniam. Dlaczego ? Bo zakładam , że inni ludzie odczuwają jak ja. Wiem jak bolą słowa ludzi których się kocha, więc dbam o każde słowo. A kiedy wpadam w złość, kiedy trace panowanie nad umysłem używam najpotężniejszej broni, składam słowa w kombinacje, które mają zadać najstraszliwszy ból. Dlatego obwiniam się bardzo kiedy powiem coś przykrego nieświadomie, kiedy powiem coś co sam uważam za bolesne. Ciągle czuje poczucie winy, że mogłem kogoś skrzywdzić.


Kiedy ktoś mnie kłamie widze to zanim on to zrobi. Nie mówie nic, gram z nim w tą gre, słucham uważnie i wpatruje się w twarz zapamiętując osobe jak kłamie. Sam dużo kłamałem, wciąż zdaż mi się to zrobić, mam potem przeogromne wyrzuty sumienia. Pamiętam, że kiedy kłamałem kiedyś to później nie mogłem spojrzeć tej osobie w twarz, tak w środku źle się czułem, ona nie wiedziała , że kłamałem. Robiłem i mówiłem rzeczy złe, aby zniechęcić tą osobe do siebie, aby odeszła myśląc, że jestem głupcem, aby nie zaznała bólu, który wiorzę się z poznaniem prawdy. Nie miałem odwagi mówić tych słów, bo znałem ból jaki niosą za sobą. Wewnętrzna walka, przemyślenia spowodowały, że zaczałem pracować nad spojrzeniem duszy w lustro. Zacząłem dbać o myśli o słowa o uczynki, tak aby samemu z sobą czuć się dobrze, aby nie sprzeczać się ze sobą. Udało mi się to również dzieki temu, że gdzieś obok równolegle zacząłem pojmować iż to co myśle mówi dużo o mnie a nie o tym co postrzegam i opisuje, później pojąłem, że tak samo jest z innymi ludźmi. każdy ma swój obiektyw przez który widzi świat. i dlatego jedni robią piękne zdjęcia , inni prześwietlone, a jeszcze inni tworzą arcydzieła. za nic nie wolno nikogo winić. należy próbować jedynie zrozumieć. kochać - choć zrozumienie czym jest miłość może zająć całe życie.

Wrażliwość może zabić jeśli jej nie rozumiemy. Wiem to bo kiedy miałem 7 lat pierwszy raz chciałem się zabić. Później próbowałem jeszcze kilka razy. Za każdym razem oczywiście manifestowałem swoją bezsliność i ból niezrozumienia świata. Dorastajac nie wiedzialem kim jestem i po co zyje. Nadal tego nie wiem. Wiem jednak to, że siła z jaką odczuwam i jak myśle nie jest niczym złym. Wiem , że jeśli ktoś mnie oszuka, że jeśli ktoś da mi w morde albo mnie zdradzi jest czymś cudownym w życiu. Tak, ciężkie chwile to skarby i ich właśnie należy szukać. To one przynoszą ból , to one biją aż się upadnie i to one prowokują do zastanawiania się. Bez nich nie byłoby nic dobrego. Wszystkie najgorsze chwile w moim życiu jak się okazuje przyniosły mi totalnie pozytyne zmiany mnie samego. To wtedy właśnie otwierałem oczy i zaczynałem patrzeć inaczej, szukać czegoś więcej, głebszego sensu i siebie. Bo kim byłem jeśli nie człowiekiem o pustej głowie ? Wrażliwość odpowienio wykorzystana może być potężnym narzędziem. Ale najpierw trzeba to zrozumieć, zrozumieć czym ona jest i jak jej używać.

Wrażliwość jest jak wielki balon pełen wody. Dotkniesz delikatnie w jednym miejscu a powstanie tysiące niesamowitych form. Dotkniesz w drugim i trzecim na raz powstaną obrazy o których nie śniłeś. Jeśli jednak zamiast dotykać zaczniesz kuć wszystko pęknie. Nie zostanie nic. Tylko łzy.



dopiero teraz mam mglisty obraz w głowie tego czym może być sens spotykania ludzi na naszej drodze. to oni wszyscy nas uczął. Ci którzy nas ranią, pomagają nam. Mówią przez nasze łzy abyśmy sami spojrzeli w lustro i zobaczyli co w nas nie tak, co w nas nie tak , że dajemy się ranić. Konflikty między ludźmi są naturalne. Tak jak naturalną reakcją ciała na pokrzywy są bąble, bo ciało i pokrzywy tak reagują. Tak samo my reagujemy na pewnych ludzi, bąblami łez. Tak się dzieje kiedy spotykamy ludzi którzy mogą nas czegoś nauczyć. To na nich należy zwracać uwagę, patrzeć na siebie i pytać siebie dlaczego czujemy się przez nich źle. Dlaczego daliśmy się skrzywdzić, co tak naprawde się stało ? Nikt nas nie krzywdzi, ludzie po prostu pokazują sobie czym jest życie. Spotykamy kogoś kto nas nie kocha, a my kochamy go na zabój. Dlaczego ? Bo wymieniamy się z ludźmi naszą radością, często się od niej uzależniamy. Kochamy ludzi którzy przypominają nam tych którzy nas nie kochali kiedy myśmy tego potrzebowali, nieświadomie chcemy więc dodać pewnego smaku do naszej zupy i wybieramy sól. I solimy. Ale sól nie koniecznie chce być w tej zupie i odchodzi. A my płaczemy bo ktoś zabrał nam sól która przecież musi być w naszej zupie! Musi bo przecież nie wiemy jak cieszyć się z zupy bez soli i zapominamy o tym, że zamiast soli można dodać czegoś innego i uzyskać nowy niepowtarzalny smak. Sól musi odejść i zasolić spieprzoną już zupe :)
Dlatego ktoś powiedział może , że miłość nie wymaga nie oczekuje niczego, bo miłość to pełne zrozumienie i akceptacja. Miłość to przedewszystkim zrozumienie siebie, kim jestem i czego pragne, czego i dlaczego. Wtedy sam w sobie mam tyle zgody i zrozumienia , że potrafie się zachwycać każdym momentem z drugim człowiekiem, a tedy jest właśnie....może tak mi się wydaje.


jeśli nie pasuje do kogoś, jeśli ktoś mnie nie akceptuje to wydaje mi się że nie należy próbować zmieniać ani siebie ani tej osoby. należy pozwolić ze spokojem wejść na rozstaj dróg i pozwolić aby każdy poszedł w swoją drogę. bo przecież jeśli naturalnym dla kogoś jest bycie takim a takim i czuje się z tym dobrze, to cóż mnie usprwidliwia w moich próbach zmiany kogoś by ten pasował do mnie. a czym , że jest moja zachcianka jak nie własnym brakiem umiejętności zrozumienia drugiej osoby. jeśli siadam ze starcem na ławce to moge oczekiwać, że wie co to Internet ale uciesze się jak mi opowie o czymś czego ja nie znam.

nie chciałbym cofać czasu. ciesze się , ze wszystkiego. ciesze się , że nie skończyłem studiów, ciesze się , że mam dyplom z technikum i że wiem to co wiem. miałem świetnych nauczycieli w życiu. ciesze się, że zażyłem kilka narkotyków, zrozumiałem, że to syf. ciesze się, że zostawiały mnie kobiety które kochałem, dzięki nim zacząłem się zastanawiać czym jest miłość. wiem , że ją można czuć, ale nie mieć. ciesze się, że chciałem sie zabić, bo wiem jak kruche jest życie. ciesze się w końcu , że mogłem mieć takie kontrasty emocji kiedy byłem mały, że tyle sie bałem, że tyle płakałem i myślałem. dlaczego się ciesze tak bardzo ? Bo myślałem ostatnio dużo o ludziach których poznałem i którymi się otaczam i to są największe cuda życia. Ludzie których poznałem w życiu, ludzie którzy kochali mnie, ludzie których ja pokochałem! ludzie za ktróymi płakałem, ludzie przez których płakałem. To jest cud. Pisząc to jestem w takiej euforii , że gdybym miał pistolet strzeliłbym sobie w głowe aby zakończyć to życie w tak niesamowitym stanie umysłu.


Chcialbym Umrzec Z Milosci by Myslovitz on Grooveshark

1 komentarz: