piątek, 8 marca 2013

a u mnie za oknem nuda

naczytałem się ostatnio tak, że obraz mi się rozmywa w oczach. patrze na widelec i widze jak wielką i małą jednocześnie konstrukcją jest. zdaje sobie sprawy z wielkości poznanego wszechświata i z faktu że stan cząstek z których zbudowany jest widelec możemy określić jedynie z prawdopodobieństwem.

zwykłe spojrzenie na kartke papieru i przeczytanie z niej treści. niby nic. ale kiedy mam świadomość jej budowy atomowej, kiedy mam świadomość czym jest masa atomowa, kiedy patrze na proces widzenia jak na przetwarzanie informacji przesyłanych przez wędrujące światło , które odbite od papieru przyleciało do mnie z żarówki , kiedy uświadamiam sobie ilość elementów jakie wchodzą w skład prostego zjawiska i ilość elementów które je tworzą to moja usta się otwierają.

złożoność świata , jego ogrom, jego możliwości i próba pojęcia jest czymś nieopisanym. jest moją marchewką. wciąż.


biegałem długo, bardzo długo. szukałem siebie, stawiałem sobie coraz to nowe wyzwania, chciałem biegać, czuć to , czuć że biegam. czułem się biegaczem, ale za chuja nie wiem co to znaczy tak naprawde.

od ponad dziesięciu lat programuje zawodowo. mam mase kolegów którzy każdą wolną chwile poświęcają na programowanie, którzy na widok najmniejszego niedociągnięcia w swoim kodzie dostają drgawek i chcą być kurwa najlepsi z najlepszych. ale za chuja nimi nie będą.

znam ludzi którzy od dziecka chcą mieć pieniądze. robią w życiu wszystko aby je zdobyć, oddają zdrowie, marzenia i co się jeszcze da aby zdobyc ten hajs. i nigdy go nie mieli nie mają i nie będą mieli. za chuja.

a ja ? a ja też miałem takie myśli w głowie, że jestem "biegaczem", że jestem "programistą", że jestem "fotografem", że jestem "ukochanym" swojej kobiety. i co ? nigdy nikim nie byłem, jedyne kim byłem a pewnie nadal jestem to stanem umysłu który dał się nabrać na marchewke.

powiesz mi, że tworzymy świat i się rozwijamy ? że kreujemy rzeczywistość ? owszem , zapominając o tym, że to wszystko jest tworem naszego umysłu tego jak postrzegamy świat.

czujesz się samotny ? to wstąp do jakiejś sekty. jak długo się będziesz spinać to zostaniesz architektem albo prawnikiem, i stworzysz coś z dupy , ale członkowie Twojej grupy stwierdzą, że jesteś mistrzem, bo tak. nikt niczego nie uzasadni bo na tym świecie niczego nie można uzasadnić. nawet nasza matematyka opisu tylko świat w ktorym my istnijemy a nie opisuje światów które potencjalnie mogą istnieć i w których panować mogą inne prawa.


czy to nie zabawne, że za 1000 lat garstaka ludzi będzie się przebierać w stroje które dziś obowiązują i będa urządzać sobie zjazdy i paradować niczym dziś ludzie pod grunwaldem ?

czy to nie zabawne, że ktos kiedyś przebiegł 42km i dziś pół świata biega jak on ?

czy to nie zabawne, że ktoś mówi, że zdobył góre i że poświęcił życie na alipinizm bo to kochał ?

wszystko jest niekontrolowanym umysłem.

sam jestem zagubiony w tym świecie. tyle razy już dałem się wciągnąć w tą grę. w gre emocji i marzenia o tworzeniu świata. ile trzeba książek przeczytać, ilu ludzi posłuchać aby zrozumieć, że to życie jest niczym. że żyjemy jedynie w marnym świecie.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz