środa, 6 lutego 2013

kiedy sen przynosi to czego umysł pragnie się pozbyć

od dwuch godzin siedze i czuje jak płone. pali mi się głowa, lecą mi łzy. właczam materiał z wykładów i próbuje się uczyć do egzaminu ale nie moge. dwudziestominutowy film przewijam ciągle do początku bo za każdym razem po kilku sekundach odlatuje i nie wiem co się dzieje.

kiedy jestem sam, kiedy czytam książki, kiedy siedze i myśle jest spokojnie. czuje, że żyje. odlatuje i jest mi dobrze. zapominam na własne życzenie to co mnie wyprowadzało z równowagi i jest dobrze.

niestety koszmary wracają. śni mi się ona, wracam gdzieś w snach do tamtych dni i w śnie czuje, że moje życie to tu prawdziwe było koszmarem i ciesze się , że się obudziłem tam z nią i że moja rzeczywistość to był tylko koszmar. chwile potem budze się naprawde i już nie jestem spokojny. coś jest takiego , że takie wspomnienia o które nie prosze, o których chce zapomnieć wymazać wracają i rozbijają moje życie na kawałki. wytłumaczyłem sobie już wszystko, poukładałem swoje myślenie , jade powoli swoim rowerem po wiejskiej drodze, świętuje brak zegarka na ręku  i nagle udeża mnie wielka ciężarówka. otwieram oczy i czuje jak w środku wszystko płonie, czuje, że nic nie ma sensu, że nie ma po co żyć. i wystarcza jeden pierdolony sen, aby cała moja konstrukcja pierdolneła o ziemie i zniszczyła cały spokój.

dlaczego tak kurwa jest! dlaczego staje się nie sobą, dlaczego nie moge się pozbyć tego pierdolonego bólu!!!! dlaczego !!!!!!! gdzie jest ten wadliwy kawałek, jak się go pozbyć ? jak wrócić do świata ????

tyle mnie cieszy, tyle smuci, wszystko rozumiem, wszystko szanuje. nie szukam zwady, nie oszukuje, szanuje życie, dbam o każdą jedną myśl , czuje spokój, żyje w radośći z małych promieni dniami, miesiącami i nagle jeb, i nie ma mnie, nie ma nic. siedze i płacze i spadam w te emocje których nie chce, które przypominają mi że jej nie ma.

koszmar. wolałbym obudzić się w innej rzeczywistości, bez pamięci o niej, chciałbym aby ktoś to ze mnie wymazał, aby nie było nic z tamtego czasu w mojej głowie. aby obrazy znikły, aby jej głos ucichł, aby emocje zapadły się w nicość, aby była dla mnie niczym mijana na ulicy anonimowa osoba. czuje się taki kurwa okłamany, taki złamany, taki zmarnowany bez nadzieji na jutro.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz