sobota, 23 lutego 2013

jak się zabić żeby żyć

budze się rano. zaczynam nowy dzień. mieszkam daleko od rodziny. daleko od wszystkiego co było mi "bliskie". wiem, że Ci ludzie gdzieś tam są. żyją swoim życiem. mają radości i zmartwienia. ja i oni to przeszłość, nie tworzymy razem już nic. nie mamy wspólnego życia. stajemy się sobie coraz bardziej obcy.

obcych ludzi mijam codzień na ulicy. obcy ludzie mijają bezdomnych ludzi na ulicy. czasem dadzą im monete, czasem zatrzymają się by zapytać o ich dzień. by zamienić dwa słowa.

co kiedy strace wszystkich którzy byli mi bliscy ? nic.

miałem kiedyś babcie, miała na mnie ogromny wpływ. była mi bliską osobą, bardzo bliską. bardzo za nią tęskniłem kiedy odeszła. bardzo. teraz jej nie ma. wszystko co przezyłem z nią było i jest we mnie. ona nigdy nie odeszła. została we mnie. jest tą częścią mnie która pochyla się nad słabszymi. jest tą częścią mnie która kocha. jest tą dobrą częścią mnie. gdybym jej nie miał nie byłbym kim jestem.

kiedy umarł mój dziadek nie płakałem po nim. nie tęskniłem specjalnie. nie dlatego, że był zły, był bardzo dobry ale mój dziadek z chełma nie miał ze mną swpólnego świata. żył obok mnie.

ja jako człowiek jestem zlepkiem innych ludzi. ich myśli, ich interakcji ze mną. patrze na ludzi i się ucze od nich. ucze się śmiać, ucze się rozmawiać, ucze się przegrywać i ucze się uczyć. to ludzie pokazują mi jak kochac i jak zabijać. jak pomagac i jak mordować. wszyscy nawzajem się kreujemy.

jak zatem posłuchac siebie ? i czym jest to ja ? czy może być ja ? czy istnieje coś elementarnego ? wątpie.

to ja to jest właśnie zlepek różnych ludzi. chcesz zrobić z kogoś wariata ? podsun mu idee , że sam jest wariatem, im większym autorytetem będziesz dla niego tym bardziej w  to uwierzy.

jak to jest że spotykam ludzi z którymi czuje o czym rozmawiam, a jak to jest , że spotykam ludzi i zanim wyciągne ręke by się przywitać to już jestem zestresowany ?jak to jest , że od dawna mam złe przeczucia co do pewnych ludzi którzy są blisko mnie ? dlaczego pewnie ludzie są bardzo wytrwali w swoich postanowieniach, idą do celu jak burza, a kiedy się ich zapyta od nature ich pragnień o źródło, podstawy to nie potrafią tego powiedzieć ? odpowiedź na te pytanie sama się ciśnie na usta.



SAMOBÓJSTWO


w ciągu mojego życia oszukałem nie jedną osobę. niejednej osobie zaszkodziłem w życiu. kiedy spotkam którąś z nich jeszcze przeprosze ją szczerymi słowami. dziś kiedy sam widze, że ktoś robi mi krzywde albo mnie okłamuje oznaczam taką osobę. oznaczam ją w swoim życiu kolorem czerwonym. pewno ja mam kolor czerwony w życiu nie jednej osoby. potem przyglądam się tej osobie, zastanawiam się jakie ma cechy które i ja posiada,, zastanawiam się czy i ja nie postępuje podobnie. robie sobie odbicie i wytykam sobie złe cechy, potem odcinam się od takiego człowieka. i na końcu siedze sam w norwegii :)

mam 31 lat i myślę, że nie jest sztuką móc powiedzieć , że ma się choćby jednego przyjaciela, sztuką jest powiedzieć, że na ziemi nie ma ludzi którcyh się skrzywdziło. ja oczywiście tego nie moge powiedzieć.

latanie ? skakanie ? bieganie ? podróże ? zdjęcia ? książki ? co jeszcze ? jakie jeszcze marzenia ? jakie pragnienia ? przecież to wszystko nie jest moje, wsadziłem sobie do głowy , że czegoś pragne i biegłem za tym , biegne wciąż.

poszedłem biegać. przebiegłem kilometr i padałem. poszedłem biegać znowu. przebiegłem maraton jeden drugi, przebiegłem pół harpagana, przebiegłem 17 razy oslo do okoła, przebiegłem warszawe 18 razy. i co ? i nic. czułem się w tym dobry. jaki ? dobry! bo kiedy byłem mały i słyszałem że jestem głupi , że do ncizego się nie nadaje , kiedy powiedziano mi że jestem kiepski tak bardzo w to uwierzyłem, że każda rzecz w której czułem się dobry stawała się moją obsesją, chciałem być lepszy, chciałem poczuć się równie dobry jak wszyscy Ci którzy mnie oceniali. Na końcu okazywało się , że zawsze i każdy jest dobry, żw świat jest pełen mądrych i dobrych ludzi. a większość z nich to właśnie tacy jak ja, Ci którzy się ścigają a nawet nie wiedzą co ich goni. nawet nie wiedzą, że nic ich nie goni.

i tak to przeczytałem pokój książek po tym jak odeszła Kasia bo chciałem być mądry, bo twierdziła , że nie jestem. i czytam je dalej bo po drodze okazało się , że czuje się dobry w nauce, że nie jestem matołem za którego mnie postrzegano. okazało się , że moge zrozumieć i wyjaśnić swoimi słowami rzeczy które ludzie z tytułami wkuwają na pamięć by dostac dyplomy. okazuje się, że ja w piątek wieczór zamiast się bawić leże i czytam książek o czymś co mi się w życiu nie przyda, ale czytam to bo chce zrozumieć, bo polubiłem się uczyć.

robiłem zdjęcia, setki zdjęć, tysiące, kiepskie i piękne. robiłem je bo miałem aparat, bo zastanawiałem się jak patrzeć, jak używac wzroku , jak tworzyć kompozycje, uczyłem się widzieć to czego kiedyś nie widziałem. i co ? i nic. to są tylko zdjęcia, kolejny pomysł na to jak nie być sobą a stać się kimś kto coś robi.

i tak jest ciągle. spotykam ludzi i słucham o podróżach, o ich zachwycaniu się tym czy tamtym, o pragnieniach, o pasjach o ich hobby. i pytają mnie co u mnie. a ja mówie nic. bo ja jestem nudny, bo nie kręci mnie zupełnie nic. bo ja się niczym nie zachwycam. bo nie ma czym. wszystko jest piękne. świat jest piękny. a ja nie potrzebuje ani go zwiedzać na drugim końcu, ani być pięknym chłopakiem , ani nie potrzebuje mówić że jestem wysportowany, ani że jestem mądry. wszystko co robie próbuje robić z przyjemności, a przyjemność można znaleźć we szystkim. ja mam przyjemność w przyglądaniu się temu światu i rozmyślaniu.

podobno byłbym świetnym ojcem, świetnym chłopakiem i mężem. podobno dobrze bym zarabiał w polsce, podobno miałbym kochająca i wierną żone. podobno miałbym mądre dzieci i szczęśliwe życie.
tylko skoro ja tak długo szukam siebie i nie moge odszukać choć już wiem że sam się szukam, to jak ktoś może wiedzieć kim ja jestem i kim moge być.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz