piątek, 4 stycznia 2013

umysł trudny do upilnowania

jakiś czas temu wydrukowałem sobie kilka myśli z Dhammapady. położyłem kartke na biurku i pozowliłem sobie zerkać na nią za każdym razem kiedy wypadałem z transu programowania. wydrukowane myśli dotyczął umysłu.

"Niech uważny człowiek pilnuje swego umysłu, tak trudnego do opanowania i w najwyższym stopniu subtelnego, chwytającego wszystko, czego tylko zapragnie. Upilnowany umysł przynosi szczęście."

http://mahajana.net/mb3s/publikacje/dhammapada/umysl.html

Zatem może szczęściem jest zrozumienie, które nie koniecznie przynosi poczucie spełnienia, ale za to daje zrozumienie.

i tak się złożyło , że mam obsesyjną myśl, która mnie teraz nie opuszcza. ta myśl to świadomość każdej chwili i przemijania. w każdym momęcie czy to ważnym czy nie ważnym czuje jak to wszystko znika, jak mija. siedze i myśle czy to coś nie tak ze mną , że zamiast się cieszyć życiem to ja czuje przemijanie. widze każdą chwile, i tak bardzo ją czuję. patrze na ludzi i widze ich twarze, które znikają i znów się pojawiają, które cały czas maluje życie dodając im nowych rys po to aby w na końcu zamienić je w nicość. odwiedzam rodzine, czuje jak dziś są i wiem , że znikną albo ja znikne, że to wszystko zniknie. nagrałem w te święta mase filmów, opowiadania dziadka, babci, święta z rodzicami. stałem i odmawiałem z nimi modlitwe, choć nie wierze w boga, bo nie dla siebie się modliłem, ale dla nich by czuli iż jestem z nimi.

tyle się umartiwałem w życiu głupotami, tęskniłem za czymś, na coś czekałem, a wszystko jak się okazuje jest pod nosem. wszystko co daje radość to Ci bliscy ludzie. nic więcej.

siadłem i zacząłem myśleć nad moimi problemami. odnalazłem jeden jedyny problem. nie chce podejmować decyzji. żyje w swoim świecie. boje się związać z kimś bo boje się , że historia się powtórzy, a ja nie chce znowu tego przechodzić, to strasznie długo boli.

teraz sam już nie wiem czy chciałbym wrócić do polski. byłem tam kilka dni i wszystko było inaczej niż tutaj, był pośpiech , były tłumy ludzi, było stresująco. jedyne po co wracać to rodzina.

stałem w sylwestra na ulicy i patrzyłem na fajerwerki i tak myślałem, jak zajebiście że wszyscy są tacy szczęśliwi. myślałem sobie, dobrze że mało jest takich ludzi jak ja którzy patrzą i nie rozumieją z czego ten tłum się cieszy, dlaczego chodzi pijany, po co ten cały hałas? odpowiedź jest prosta :) kto ma wiedzieć ten wie :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz