wtorek, 29 stycznia 2013

kiedy czas zwolnił

Z czystym sumieniem stanąłem nad przepaścią. Czułem , że to sen. Za plecami miałem wschodzące słońce. Unosiło się tuż nad droga którą tu przybiegłem. Nie mogłem dłużej czekać. Rzuciłem się ze skał. W pierwszym momęcie kiedy moje ciało się pochyliło poczułem chłód. Czas jak gdyby zwolnił. Cały ja zrozumiałem, że to jest właśnie moment zycia na który czekałem. Wszystko stało się jasne. W obliczu śmierci wszystko musiało stać się jasne. Mój umysł wypełnił spokój. Nagle znalazłem się wśród tysiąca chwil z przeszłości. Przeplatały się ze sobą. Pojawiali się ludzi, ich głosy, ich słowa. To wszystko pojawiało się i znikało w przeciągu mgnienia oka. A ja dopiero co oderwałem nogi od ziemi. Nagle znalazłem się niczym obserwator w scenach swojego życia. Kiedyś myślałem , że były znaczące. Byłem zajęty planowaniem  życia. Szacowaniem swojego podejścia do niego, próba jego zrozumienia. I to wszystko wydało się tak śmieszne, że czułem śmiech w sobie.Wyrazić go nie mogłem bo cała chwila była jak ziarnko wobec pustyni która była sekunda. To było jak błysk choć w pełnie go przeżywałem. I wtedy jedno stało się jasne. Nic bardziej się nie liczyło w życiu, nic bardziej ważne nie było niż wyobraźnia. Poleciałem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz