poniedziałek, 21 stycznia 2013

Dzień Babci

Miałem fantastyczną Babcie. Taką jaką można sobie właśnie wyśnić. Jeździłem do niej jak byłem małym chłopcem, jeździłem do niej jak dorastałem i jeździłem do niej jak byłem już młodym chłopakiem.

Kiedy budziłem się rano w wielkim łóżku, w puchowej przyjemnej pościeli, za oknem śpiewały ptaki. Słychać było grający telewizor, a gdzieś w kuchni albo ogrodzie była moja babcia. Na śniadanie robiła mi grzanki, takie z żółtym serem i ketchupem. Coś wspaniałego, były na maśle.

Babcia to był ktoś taki, kto nigdy nie okazał złości, ani złych emocji. Babcia jak widziała pająka, to zapraszała go na kartke papieru i wynosiła do ogrodu, niczego nie zabijała.

Pamiętam widok mojej Babci w pokoju, kiedy siedziała i się modliła. Modliła się codzień, miała swój różaniec, swoje książeczki z modlitwami. Miała to coś co nazywamy wiarą.

Kiedy mnie witała , robiła to tak serdecznie i tak ciepło jak to sobie można tylko wyobrazić. Wyjazdy od babci były bolesne, zawsze było mi przykro opuszczać jej dom. Dom dziadków to było najlepsze miejsce na świecie, nie było lepszego.

Moja Babcia odeszła kiedy miałem 19 lat. Nie miałem okazji zapytać ją o coś ważnego, nie myślałem o tym. Pamiętam jak siedzieliśmy tuż przed moim wyjazdem w pokoju i mówiliśmy , że każda chwila która mija już nie wróci.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz