środa, 12 grudnia 2012

Say it loud, say it clear! In Bitcoin we trust !

I belive in Bitcoins and I made big mistake. Just want to write about this, so maybe someone will not do the same.

More than week ago I decided to buy more Bitcoins. So I transfered more than 3.3k USD to the MtGox. I was little bit confused when they told me that it may takes about a week to get the money on my account. They asked me about my ID, so I sent. They asked me to feel out some forms where I had to leave a lot of information about me. I did. But each one step was more and more painful. The problem wasn't with MtGox of course, problem was with me. I googled: mtgox transfer issues . And then I found that a lot of people called MtGox as a scam. Then I feel what does it mean when your money disappear.

It was me who didn't read agreement on their website, it was me who didn't read about the security procedures provided by MtGox. So , I posted a few negative comments on their facebook page, I sent a lot of email to MtGox support. And what ? And the money show up on my account.

During these painful days I noticed that there was more people like me, who were stressed. These effects combined can only mean one thing for Bitcoin - less trust. And we do not need it! So after I wrote in the web about problems with MtGox , now I decided to write about what had happened and put more trust into Bitcoin society.

So, now. Say it loud, say it clear. I can strongly recommend you MtGox as a place where you can store your money and your Bitcoins. Over MtGox I transferred more than 230BTC(3.3k USD) in a transaction without any problems.

I talked to one guy who knows guys from MtGox and he told me that they really care about clients, they just want to filtered all requests.

It's important to note that you may wait 2 or 10 days, but you will get it.

So I hope someone will read it and don't make the same mistake I did.


So MtGox - May the Force be with you!

wtorek, 11 grudnia 2012

prosze ? o czym Ty mówisz ?

kiedyś odczuwałem samotność. uciekałem wszędzie aby tylko nie być samem ze sobą. wyszukiwałem dziewczyny na portalach randkowych, umawiałęm się z nimi. imprezowałem ze znajomymi, robiłem miliony rzeczy aby tylko nie być samemu.

samotność to dla mnie czas kiedy trudno być samym ze sobą, kiedy czuje się ciągłą potrzebe bycia gdzieś, kiedy myśli atakują głowę, gdy ta ma okazje się uspokoić.


dziś robie wszystko, żeby być samemu. poznałem ludzi, zobaczyłem jak wyglądają relacje miedzy ludźmi, doświadczyłem tego i wiem , że wole być sam. to bardziej kreatywne, zamknąć się ze sobą, w swoim umyśle, upaść, poczuć chłód i być w sobie niż być z kimś i nie być sobą.


poznałem w życiu tylu wspaniałych ludzi. tylu wspaniałych straciłem. popełniłem tyle błędów. do tylu się przyznałem. miałem tak wielkie ego a na koniec stałem się impotentem kochającym się w widoku chmur.

czuje, że się zbużyłem. już nawet kiedy pisze , że ktoś mnie wkurwił łapie się na tym, że używam takich słów by nadać dramatyzmu, którego nie było tak naprawde. utożsamiam się z człowiekiem, który upada, upadł, upadnie. godze się na utrate wszystkiego, wciąż szarpie się z jakimiś pytaniami.

trenuje 4 miesiąc boks i kickboxing, robie po cztery treningi w tygodniu. złamałem się, coś pękło. przestałem czuć lęk przed tym, ze ktoś mnie udeży. lęk który dostałem w prezencie od życia. przestałem się bać. pamiętam jak kiedyś Kasia mnie udeżyła, krzyczała żebym jej oddał, a ja wtedy poczułem się sparaliżowany, nie umiałem myśleć. teraz lęk się już nie pojawia, pojawia się fascynacja kontroli nad umysłem. kiedy staje na ringu i mam walczyć z większym, silniejszym przeciwnikiem, zamiast machać rękami, szarpać się i dawać ponosić emocjom ja próbuje czytać tego człowieka. patrze jak reaguje na moje ruchu, widze jak sam daje wskazówki co za chwile sam zamieża robić. już nie ma we mnie lęku , który był zawsze kiedy ktoś okazywał mi agresje. zauważyłem większy szacunek do życia, zauważyłem, że spadł mi poziom agresji kiedy zrozumiałem jaka moc tkwi w rękach. kiedy pojąłem, że jednym celnym ciosem można kogoś zabić. nabrałem zrozumienia, że wycofywanie się i przyjmowanie ciosów bez oddawania jest czymś dobrym, lepszym niż oddawanie ciosów.


można spotkać czasem take dzieci, które są poniżane przez innych, które pozwalają na to. zastanawiam sie ile z nich wie zeby nie oddawac i ma faktycznie agresorow za glupkow nie przejmujac sie sprawa, a ile tak jak ja kiedys zwyczajnie jest wsytrasznych. mnie mogl zbic kazdy, mlodszy, mniejszy, slabszy kazdy. zostalem wyszkolony w baniu sie. nauczono mnie jak sie bac pierdniecia komara. to smieszne i smutne. smieszne bo dzieki temu w jakis sposob zamknalem sie w sobie i zbudowalem swoj swiat w glowie, a smutne bo wiele razy juz jako dziecko chcialem sie zabic, na szczescie mi sie nie udalo.


dlaczego wierzyć, że życie ma cel ?

i gdzie tak pędze ? za czym ?
dziadek przez telefon nie ma już siły mówić
i gdzie ja tak pędze ? co chce zrobić ?
bo młodość, bo jedno życie, bo...
miliony powodów w które można uwierzyć


dlaczego wierzyć, że życie ma cel ?

dlaczego ufać, że wogóle przeżywamy życie ? przecież możemy być jak te rybki w akwarium, jak robaki na liściu.

tylko chwil, wspomnień składa się na życie, ich ogrom przytłacza. kiedy spojże w tył , widze, że żadne z nich nie wrócą, że już nie istnieją tak jak ludzie z tych wspomnień.

nie moga dać się złapać w sidła wiary w to że to życie ma sens, bo wtedy zatrace cały smak, którego tak długo szukałem.

staje nie raz tak po prostu, zatrzymuje się. wszystko pędzi a ja uświadamiam sobie, że moge wyjąć telefon i zadzwonić do rodziców do dziadka, do siostry czy brata, do przyjaciół, że wciąż moge.

potem wyobrażam sobie, że przyjdzie ta chwila dla nich albo dla mnie kiedy nie będziemy mogli tego zrobić.

kiedy wracam ze swoim wycieczek, kiedy przez jakiś czas nie widze ludzi , ciesze sie ogromnie na ich widok. bo każdy człowiek jest ogromnym powodem do radości. niestety kiedy żyje w codzienności, kiedy wszystko mnie atakuje, kiedy nie moge tak naprawde docenić wyjątkowości życia mijam się z nim.

i właśnie mam taką chwile. chciałbym pojechać do zamościa i spotkać moich dziadków, ale Babci już nie ma, Dziadek sprzedał dom. Już nie ma tego miejsca na ziemi , która tak odczuwałem. Pozostało tylko we mnie, we wspomnieniach. I jest niemożliwością przywitać się z nimi na podwórku. Nie moge już uściskać Babci, ani zobaczyć obok niej Dziadka. Nie zjem już grzanek z serem , które robiła mi Babcia. Nie pójde z nią do kościoła tylko dlatego, żeby jej towarzyszyć. I pamiętam jak dziś, kiedy stałem przy niej na cmentarzu kiedy się modliła, a ja myślałem, że kiedyś może jej zabraknąć. Zapamiętałem tą chwile.

środa, 5 grudnia 2012

w obliczu

wszystko dzieje się w obliczu czasu. wobec niego podejmuje decyzje. wobec niego wspominam lub marze. to on zamienia marzenia we wspomnienia lub nie.