czwartek, 4 października 2012

dla Ciebie...

jest 2004 rok. środek tygodnia. grudzień. siedze przed komputerem na poddaszu biurowca na kabatach. za oknem pada śnieg. dusze się. w pomieszczeniu tylko stukot klawiszy na klawiaturach tuzina programistów. nie moge usiedzieć. wstaje, jest 15. pakuje plecak i wychodze. wybiegam. pantofle ślizgają sie na śniegu. biegne chodnikiem wzdłóż wąwozowej. coraz bardziej się dusze. na dordze do metra moje buty nabierają śniegu. cóż z tego, że mam już mokre spodnie i skarpetki. łapie metro. siadam. nie wiem kiedy mija 20 minut. wysiadam w centrum. biegne. mijam obce twarze. nawet nie czuje smrodu centralnego. wypuszczam ostatnie powietrze. mijam sklepiki. szybko wbiegam w kolejne korytarze dworca. jest! zdążyłem. wsiadam do pociągu. kieruje się do restauracyjnego. zamawiam kawe. zakładam słuchawki. znikam. dzwoni budzik w telefonie. wysiadam z pociągu. spałem niecałe 4 godziny. nie mam już powietrza. czy ja jeszcze żyje ? biegne. znowu biegne. łapie tramwaj. za oknem ciemno. obce twarze.ręce w kieszeniach. czuje monety i koraliki różańca. wysiadam. przedemną ciemne blokowisko. biegne. mijam kolejne bloki. czas mija. biegne. ostatnia prosta. biegne. jest ślisko. jeśli jeszcze nie umarłem, to za chwile to się stanie. mijam tabliczke z nazwą ulicy "Jerzego Szablowskiego". Wciskam guzik, otwierają się drzwi. hol, dziedziniec i drzwi do klatki schodowej. wybieram numer na domofonie. Otwierają się drzwi. Łapie powietrze.




wszystko co było rozpływa się, poznaje smak każdej sekundy, godziny tak krótkiej
zapach jej włosów jest tlenem, jej głos , ona, to wszystko tak żywe, tak intensywne
sama świadomość bycia z nią, wszystko czego pragne, nic więcej
jak poczucie, że jesteś wszędzie jednocześnie, dokładnie tam gdzie tego pragniesz


budzik. trzecia rano. myje zęby. biore plecak. wybiegam. zimno. ciemno. łapie tramwaj. wysiadam przy dworcu. oddaje kanapke bezdomnemu. kupuje oscypek. siedze w pociągu. zasypiam. budze się w warszawie. biegne. łapie metro. biegne wąwozową. siadam za klawiaturą. zaczynam się dusić. do 15 jeszcze daleko.

słuchawki na uszach.....wiele lat później ten sam utwór ( http://grooveshark.com/s/6+Lat+P+niej/480WeQ?src=5 ), zamknięte oczy, czuje i przeżywam to jak wtedy. nie umiem tego wyjąć z siebie.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz