sobota, 8 września 2012

List do Mamy

Przez stare drewniane okno, przez wiszące na nim białe firanki wpadały promienie letniego słońca. W powietrzu unosił się zapach pieczonego ciasta. Śliwkowego. Na wprost okno, w zielonym fotelu siedziała kobieta. Jej siwe włosy opadały na czoło i przeplatały się gdzieś nad jej okularami. Wyciągnęła ręke i poczuła ciepło na swojej dłoni, uniosła ją do góry i wzięła łyk gorącej herbaty. Podłoga w pokoju zaskrzypiała. Nie zrobiło to na niej wrażenia. Stare domy mają to do siebie , że całe trzeszczą. Patrzyła gdzieś za okno. Jej wzrok zatrzymał się na wielkim kasztanowcu, który rósł tuż przed jej domem. Wciągnęła pełne płuca powietrza i od razu je wypuściała, tak jak gdyby coś jej leżało na sercu. Powolnym ruchem obruciła głowe. Stary zegarek ze zbitą szybką wskazywał 9:30. Kiedy patrzyła na niego wróciło do niej wspomnienie o tym jak został zbity. Jej twarz znów skierowałą się do słońca. Odstawiła kubek herbaty. Tuż obok na stole leżało metalowe pudełeczko. Podniosła je. Pudełko było pokryte jakby białym proszkiem, jak by było lekko oszronione. Położyła na kolanach i otworzyła. Tuż pod blaszaną pokrywką znajdowały się poskładane jeden na drugim listy. Wyjęła ten który był na samej górze. Zamknęła pudełko. Powolnym ruchem otworzyła koperte. Wyjęła ze środka list. Papier był już nieco stary, lekko zżółknięty. Widać było iż musiał być już wielokrotnie używany. Popatrzyła jeszcze raz na słońce. Znowu na zegar. Dochodziła 9:40. Rozprostowała kartke papieru. Jej pomarszczone palce poprawiły okulary na nosie. Opuściła wzrok i zaczeła czytać.

16,lipiec,2016

Mamo

Podniosła głowe. Jej klatka piersiowa znowu wypełniła się powietrzem, które w sekunde później wyleciało. Czuła ciepło na swojej twarzy, czuła , że żyje. Wróciła wzrokiem do listu.

Wszystko czego doświadczyłem w życiu, wszystko co widziałem, co poznałem, było piękne. Nic nie było jednak tak prawdziwe jak to kim jesteś dla mnie. Zapewne siedzisz teraz w swoim fotelu i czytasz ten list. Chciałbym abyś wiedziała, że wierze iż wszystko co przeżywamy na tym świecie nie jest istotne, wszystko co jest istotne istnieje poza nim, w bezczasie. Tak jak Ty wierzysz w Boga ja wierze iż ten świat jest bez znaczenia. Nasze dni są tylko jak krople deszczu, który w końcu ustanie, ale każdy dzień żyć będzie w oceanie który nie ma początku ani końca. Tak jak droga człowieka, który chodzi po wielkiej okrągłej ziemi.
Spędziłem swoje życie rozmyślając, szukając, pytając. Wszystko co zrozumiałem, doprowadza mnie do wniosku iż to życie jest nieprawdziwe. Dlatego postanowiłem , że życie moje poświęce na znalezienie odpowiedzi na to co jest później. 

Czy pamiętasz mamo ten dzień kiedy byłem mały i stałem przy Twoim łóżku kiedy spałaś ? Dziwne bo zawsze pamiętałem Twój uśmiech kiedy się obudziłaś i mnie przytuliłaś. Nie da się tego zapomnieć. Byłem dzieckiem, wtedy byłem dzieckiem, i już wtedy jako mały chłopiec zastanawiałem się czym jest czas i dlaczego on jest, dlaczego każdy ma umrzeć.

Kobieta podniosła wzrok. Słońce wciąż wpadało przez okno. Przesuwało się powoli ku koronie kasztanowca. Po jej zmarszczonych policzkach powoli zaczeła spływać łza. Jedna, za nią druga. Spadały i rozbijały się o metalowe pudełko. Na jej twarzy pojawił się uśmiech. Patrzyła ślepo za okno. Nie widziała, zegara który za kilka sekund miał wybić 9:53. Opuściała głowe i wróciła do listu.

Mam nadzieje, Mamo , że zrozumiesz moją decyzje. Postanowiłem, że pójde tam , nie będe czekał aż to przyjdzie po mnie. Pójde i jeśli istniejemy gdzieś po śmierci to obiecuje Ci , że wróce i poczujesz moją obecność. Kiedy to czytasz ja już nie żyje. 

Kobieta nagle puściła kartke, która opadła na metalowe pudełko. Cofnęła się nagle plecami i do fotela i znieruchomiała. Wyglądała jak by się dusiła. Zastygła cała. Jej twarz cała w zmarszczkach zaczeła zastygać. Jej obraz zaczął się zlewać, zmarszczki znikły. Usta się rozkurczyły. Oczy nabrały połysku. Zobaczyła przed sobą jasność. Było coraz bardziej biało. Jaśniej i jaśniej.

- Maaaamo, maaaamo! Zobacz - usłyszała. Jej umysł pędził przez sieć neuronów szukając odpowiedzi na to gdzie jest, co się dzieje. Nad nią było jasno, jej oczy jak gdyby przez mgłe widziały tętniącą biel.
- Mamo!!! - teraz słyszała wyraźniej.

Poczuła, że zamyka i otwiera oczy. Nagle zimny i szybki pęd powietrza przebił się przez jej usta i wdarł głeboko do płuc. Czuła jak oddycha. Zaczeła odczuwać swoje ciało. W jednej sekundzie mrógneła oczami i zobaczyła nad sobą promienie światła rozbijające się o sufit. Odwróciła głowe. Jej wzrok najpierw napotkał okno za którym rosło małe drzewo , chwile potem zobaczyła małego chłopca , który ją wołał. Chłopiec w jednej rączce trzymał śliwke w czekoladzie, jego buzia mówiła, że już ją jadł. Miał może 3 lata, uśmiechał się. Stał prawie nagi, miał na sobie tylko spodenki. Patrzył na matke. Drugą ręke miał schowaną za sobą. Kobieta wciąż nie mogła ocknąć się ze snu. Nie wiedziała czy przypadkiem teraz właśnie nie śni. Kiedy chciała się podnieść przez pokój przeleciał donośny dźwięk udeżającego metalu i pękającego szkła. Chłopiec zrobił krok do przodu. Patrzył na matke ze spuszczoną głową. Tuż za nim na podłodze leżał zbity metalowy zegar, wskazywał prawie 10. 

1 komentarz:

  1. czytając to zastanawiam się jakie emocje to we mnie wzbudziło. nie mam pojecia. na pewno silne!

    OdpowiedzUsuń