wtorek, 29 maja 2012

to wystarczający powód aby marzenia nie wybiegły z głowy

rzecz nie w tym , że nie możemy. rzecz nie w tym , że możemy. rzecz w tym, że zaistniało pragnienie.


siedziałem w dużej wygodnej sofie. muzyka spokojnie unosiła się gdzieś między mną a ludźmi którzy przechodzili obok. oderwałem głowe od kartek. patrzyłem na starca, który powolnie sunął do działu historia. wtedy pojawiła się ona. dziewczyna z którą pracowałem. jej włosy to było coś w czym chciałem się zgubić. opuściłem głowe. nie chciałem prowokować spotkania. wystarczyło, że w pracy przebywała obok. chemia w czystym wydaniu. kiedy w biurze siadała obok mnie moje zmysły wchodziły w stan podwyższonej czujności. moje spodnie przestawały być wygodne. mój mózg tracił kordynacje nad gałkami wzrokowymi. nic między nami nie było. ona miała rodzine. to wystarczający powód aby marzenia nie wybiegły z głowy. kiedy przechodziła obok mnie. czułem się jak w extazie. czułem się jak bym się z nią kochał. nie wiem co mówiły jej oczy, ale kiedy spotykały się z moimi przeżywałem namiętność o jakiej można tylko śnić. wyobrażałem sobie jak spotyka sie ze mną w parku. jak kochamy się na kocu pod drzewem. nigdy jednak się nie spotkaliśmy.




- Cześć Kuba

Usłyszałem nad sobą. Przestałem fantazjować i podniosłem głowe. Ona stała przede mną. Zanim jej odpowiedziałem, przebiegło mnie kilka dreszczy. Mój nos zdążył odczuć jej obecność równie szybko jak oczy. Patrzyłem na nia i z uśmiechem się przywitałem. 

Weszliśmy do mojego mieszkania. Obiecałem jej pożyczyć książki. Puściłem ją przodem. Patrzyłem na nią z tyłu. Wyobrażałem sobie jak ją rozbieram.




- Nie zdejmuj butów jest ok.

Zaproponowałem jej wode. Poczęstowała się. Przyniosłem obiecaną książkę. Chwile rozmawialiśmy. Nagle rozmowa się skończyła. Stała akurat przy regale razem ze mną. Patrzyliśmy  sobie w oczy. Nie wiem jak to się stało. Poczułem jak się gotuje. Powoli zbliżyła się do mnie. Pożar! Pożar! Całujemy się. Czuje jej dłonie na moim karku. Czuje swoje dłonie na jej pośladkach. Czuje jak je ściskam. Co za pośladki. Przyciskam ją do siebie. Nasze usta plączą się jak oszalałe. Nasze języki oplatają się jak dłonie. Ścieramy się niczym kawałki metalu sypiąc iskry w koło siebie. Jest szał! odsuwa mnie od siebie i zrywa z siebie białą koszule. jej piersi delikatnie wylewają się ze stanika. są piękne. duże. gorące. jędrne. rozpina moją koszule. a ja stoje i patrze.

odlatujemy

klęczy przedmną. jestem na niej, w niej, ona podemną, na mnie. zawieramy się w sobie. nadzbiór namiętności. jej włosy fruwają w szaleńsczym ruchu. krzyczy! krzyczy głośno! ściskam dłonie na jej pośladkach. ja krzycze! głóśniej!

to jest szalone. to co się dzieje.

- Mogę się przysiąść Kuba ?
- Tak proszę.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz