piątek, 6 kwietnia 2012

zrzut myśli


Nie ma najmniejszego znaczenia nic. to co myślę, to co zrobię , to co poznam. nic nie ma znaczenia. świadomość której doświadczam będąc tutaj jest niczym. kiedy siedze i patrze na niebo i zdaje sobie sprawe z przemijania z tego iż żadna chwila nie jest trwała tak jak żadne doświadczenie wtedy wszystko traci moc. wielkość wszechświata o którym wiem jest niczym przy tym czym on jest. małość najmniejszych szczebli materii o których wiem jest niczym przy tym co jest głebiej.

nie moge tłumić uczuć bo kipie w środku. kipie tęsknotą , miłością , tęsknotą , empatią i poczuciem ulotności. kocham. cholera kocham. tęsknie paskudnie boleśnie i dusze to aby mnie to nie zabiło.

tak mało rozumiem. tak mało rozumie z tego co się tu dzieje. dlaczego nosze w sobie poczucie niespełnienia. dlaczego czuje się już tam gdzie będe za jakiś czas. ciągle myślę jak daleko jestem i jak brakuje mi bliskich mi osób. za kilka lat moge już ich nie mieć. mogą umrzeć. do kogo wtedy pójde ? komu powiem, że go kocham ? na myśl o kim zapłacze ?

świat jest tak różnorodny. tak wiele możliwości daje nam życie. im więcej wiem o tym świecie tym bardziej go doceniam i ciesze się z życia. tak mało mi trzeba do szcześcia. jednak nie moge przestać myśleć o jego końcu. ciągle mam przed oczmai przemijanie.

wczoraj siedziałem w pustym pokoju. czytałem książek. myślałem o tym co dociera do mojego umysłu. przecież skoro ja znikne to wszystko co sie dzieje w koło mnie nie ma znaczenia. wszystko co tworze nie ma znaczenia. nic nie ma znaczenia. a może ma ? nie wiem. może wszystko co myśle ja , Ty i wszystkie istnienia które przewijaja sie przez ziemie może one tworzą jakiś byt. jak wiadomo z poszczegolnych elementow nie mozna wywnioskowac jak zachowa sie cala ich grupa. Tak jak na podstawie wiedzy o neuronie mozna wywnioskowac jak dziala mozg. oczywiscie mozna powiedziec ze nie mamy mocy obliczeniowej do analizy tego , ale rowniez operujemy zmyslami ktore nei wychwytuja wszystkich apsektow wszechswiata w ktorym zyjemy. Patrze za okno, widze oddalony palac. oddalony ? istnienie materi kreuje przestrzen czy przestrzen kreuje mozliwosc istnienia materi ? podobno czas i przestrzen sa absolutne wobec materii. zatem moze gdyby postawic idee ze mozg dzialalby bez czasu to i materia nie mialaby miejsca ? trudno mi jest sobei wyobrazic brak czasu a jednak szukam gdzies tej wizji.

Czy jeśli przylecą kosmici i pokaża nam , że w skali świadomości są tak daleko od nas jak my od kurczaków to czy mają prawo nas pozjadać ? 


jestem sam. nie chodze na piwo. nie ogladam telewizji. czas spedzam na pracy i nauce przy czym to pierwsze zawiera sie w wiekszosci w drugim. ucze sie. malo wiem. malo sie nauczylem kiedy byl na to czas. patrze na to co sie dzieje. pytam siebie wciaz gdzie i kim jestem. po co tu jestem. odpowiedzi ktore do tej pory dostalem od ludzi w roznych formach nie satysfakcjonuja mnie. odrzucam wszelkie religie. odrzucam hipotezy o tym co byc moze. odrzucam nawet swoje hipotezy ktorych jeszcze nie wymyslilem. wszystko jest kreacja umyslu. nie sposob jest byc poza pomieszczeniem i w nim jednoczesnie. a moze ? bo jak mam analizowac siwat skorow  nim tkwie ? Jak mam co kolwiek o nim wiedziec skoro patrze na niegoz punktu widzenia obserwatora ? jestem tu uwieziony.

jesli jeszcze nie zwariowalem to stanie sie to niebawem. osiagam juz stany w ktorych czuje ze mnie nie ma. patrze na swiat i wiem ze on nie istnieje. patrze na ludzi i widze jak znikaja. patrze i widze wszystko naraz, przeszlosc splatana z przysloscia.

sztuka nie jest dla wszystkich. tak jak picie wodki i rozmowy o celebrytach. nie wiem czy mozna wartosciowac czy lepsze jest picie wodki czy nauka. wydaje mi sie na chwile obecna ze wartosciowanie jest wymyslone przez nas. rob co chcesz i ciesz sie zyciem. klasycy praw natury siedzieli i dumali co jest wazniejsze i co lepsze dla nas. ale to tylko ich wymysly. wymysly z ktorymi przez wieki sie godzono.

wydaje mi sie ze nie ma czegos takiego jak szacunek do zycia. owszem mozna sie nim zachwycac ale zycie nie ma znaczenia. my ludzie czujemy, piszemy , spiewamy i mowimy o tym. wszystko sobie jednak wydumalismy, to ze niby nasze zycie jest cos warte. Wszechswiat jest jednak tak wielki i istnieje w nim tyle form ze jest naprawde waskim myslenie ze my w nim jestesmy jacys wyjatkowi.


patrze na zachody słońca na wschody i deszcz. patrze na chłopaka który ciągnie jedną noge, on nie pobiegnie. patrze na kobiete ktorej wyglad wymaga wiele pracy. patrze na kierowce autobusu w krawacie i zaniedbanych bogaczy. a posrod nich ja. z coraz mniejsza iloscia slow do powiedzenia.

spanie na podlodze na waskim materacu ma to do siebie ze trzeba byc czujnym w nocy aby nie spasc na parkiet. w zasadzie nie moge sie przekrecac bo spadam. musze spac w jednej pozycji.

rano robie papki. dwadziescia przed umyciem zebow i dwadziescia po. jak nikogo nie ma w biurze to jeszcze dwadziescia w biurze. kiedys jak uczylem sie do egzaminow na studia robilem je non stop. potrafilem zrobic 100, a na lewej rece 50. sila ma to do siebie ze wymaga rozumu. sila daje przewage. to samo jest z wiedza. nie mozna bez przerwy myslec na poziomie abstrakcji bo nie przynosi mi to dobrych wynikow. kiedy rozmawiam z ludzmi musze starac sie zachowac zdrowy rozsadek i nie wdawac sie za gleboko bo to niszczy rozmowe.

nauczylem sie sluchac. nauczylem sie mowic kiedy jestem pytany. w rozmowie czuje zupelny komfort. a kiedy ktos mi mowi nie masz racji to sie usmiecham i slucham z uwaga , nie denerwuje sie jak kiedys. to nie masz racji moze przyniesc dwa wyjscia. albo mowiacy dojdzie do innych wnioskow albo ja sie czegos naucze. czyz to nie wspaniale ?!?!

czuje sie przed komputerem jak ryba w wodzie. szybkosc z jaka potrafie dotrzec do dowolnej informacji w sieci daje mi niewyobrazalne mozliwosci. kilk amonitorow na obszarach ktorych poruszam sie miedzy aplikacjami budujac kod, szukaja informacji, sluchajac muzyki. moja praca jest kreacja czegos co nie istnieje fozycznie. to tylko informacja zapisana na nosniku. ludzie przychodza i mowi mozesz zrobic to czy tamto, a ja w jednej chwili buduje mape  w glowie i juz wiem co z czym polaczyc jak dlugo mi to zajmie gdzie moga pojawic sie problemy. analiza rozwiazan w glowie jest niesamowita. moja praca naprawde daje mi pole do popisu. im wiecej mam w glowie tym wiecej mozliwosci moge rozpatrzec. to chyba jest najbardziej niesamowite. mysle ze w przyszlosci zmieni sie sposob komunikacji z komputerem. klawiatura nie jest najlepszym sposobem przekazywania informacji. obstawiam na skanery mysli ktore beda rozpoznawac co myslimy i na tej podstawie bedziemy wysylac informacje bedzie to duzo szybsze i wydajniejsze.

zawod programisty bedzie stawal sie coraz bardziej popularny przez co stanie sie mniej oplacany. powstana fabryki koderow. koder bedzie jak dzis taksowkarz. narzedzia ktore powstana do budowania rozwiazan beda wymagaly nie wielkiej wiedzy do tworzenia aplikacji. wyspecjalizowani koderzy beda pracowac dla firm zajmujacych sie specjalistycznym oprogramowaniem i byc moze powstana miejsca pracy na lata gdzie koder bedzie zwiazany z firma na lata. nie tak jak jest dzis.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz