wtorek, 10 kwietnia 2012

kamień

jechałem dziś na rowerze do pracy. padał deszcz. miałem zakwasy po bieganiu więce jechałem bardzo wolno. na uszach miałem słuchawki, leciała Coma. jechałem po chodniku. Nagle zwolniłem przed przejściem dla pieszych. Z lewej strony nadjeżdżał autbous. Kierowca uśmiechnął się i gestem ręki dał mi znac żebym jechał. Podziękowałem. Ale już od kilku sekund moją uwagę przykuwał hałas. Coś stukało mocno. Bałem się , że to mój rower. Zdjąłem słuchawki. I nagle zobaczyłem siedzącego na ziemi bezdomnego faceta, który tłukł kamieniem 5 koron. To było dokładnie tutaj. Nagle poczułem się jak gdybym już to widział. Siedział tam centralnie i napierdalał wielkim kamieniem w tą monete. Miał bose nogi. Padał deszcz. A on tam sidział i walił w nią.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz