sobota, 14 kwietnia 2012

"Jak to????? W Skandynawii?"

Kiedy jestem w jakimś miejscu pierwszy raz i nic o nim nie wiem to towarzyszy mi uczucie przygody. To przyjemne i miłe doznanie, czuje jak coś odkrywam. Dopiero później dowiaduje się czegoś o tym miejscu i zaczynam inaczej na nie patrzeć. Podobnie odkrywam Norwegie. Jest pięknie, miło i ..... No właśnie nie wiem jak to nazwać, ale może nie będe nazywał , a opisze co widze.

To moja druga wiosna w Norwegii. Ubiegłej wiosny na jednym z marketów kupiłem sobie rower. Używany, staruszek, ale jeździł jak strzała, nazywał się Barbarian. Pewnego dnia wyszedłem na ulice, odczepiłem swoją blokade i zobaczyłęm coś czego się nie spodziewałem. Ktoś założył na mój rower wielki łańcuch i kompletnie zablokował mój rower. Zrobił to w miejscu gdzie stawia się rowery, daje słowo to był publiczny stojak. No nic, zdaża się, ktoś zrobił mi kiepski żart. Zimą biegałem, czytałem książki, rower poszedł w zapomnienie. I oto przyszła nowa wiosna, postanowiłem kupić rower. Przeszukiwałem skrupulatnie sieć w poszukiwaniu jakiegoś używanego cacka. I znalazłem. Piękna bestia, wielkie koła, dwa razy używany, cieniutkie opony idealne do miasta.

Tydzień później jadłem obiad z kolegamia w pracy. Pochwaliłem się rowerem, koledzy chcieli go zobaczyć. Okazało się, że pomimo iż rower stał tylko 1,5h w budynku firmy, gdzie drzwi otwiera się tylko kartami elektronicznymi zniknął. Zwyczajnie wyparował. To już mnie ruszyło.

Opublikowałem na fejsie zdjęcie roweru z nadzieją, że może znajdzie się przypadkiem. Pierwszy komenatrz brzmiał: "Jak to????? W Skandynawii?". I to mnie natchnęło aby wybrać się dzisiejszej nocy i pokazać jak wyglądają ulice Oslo i co się dzieje z rowerami , które się tam zostawia. Nie ma znaczenia czy przypniesz rower czy nie. Ukradną go albo zniszczą. Jeśli przypniesz rame, zniknął koła. Jeśli przypniesz koła, zniknie rama. Kiedy tak szedłem ulicami i patrzyłem na to, wracałem wspomnieniami do Warszawy w której mieszkałem blisko 9 lat. Nie mogłem sobie przypomnieć takich widoków, oczywiście to nie znaczy , że tak nie jest. Ale naprawde nie mogłem sobie tego przypomnieć. Nie chciałbym tu wyciągać żadnych wniosków dlaczego tak jest bo taka sytuacja jest podyktowana wieloma czynnikami. Zdjęcia , które zrobiłem dotyczą ścisłego centrum w tym pięnym i nowoczesnym mieście. Proszę jednak pamiętać, że ulice Oslo to nie ulice Warszawy - dla tych którzy nie wiedzą o czym mówię proponuje poczytać w wikipiedii na temat mniejszości zamieszkujących Oslo.

Te rowery nie wyparowały, a ktoś kto je ukradł mieszka tu nadal. Ci ludzie którzy tak postępują są w koło, mijam ich na ulicach, w drzwiach. Przyglądam się koleżance , która wozi ze sobą dwu kilogramowy łańcuch do roweru. Przyglądałem się swojej reakcji na utrate roweru. Przypominam sobie kiedy podczas uroczystości w Oslo skradziono mi telefon z plecaka. Nie pamiętam aby w polsce mnie tak okradano.

Oczywiście nalęzy pamiętać o miejskich rowerach i ścieżkach rowerowych, bo to wielkie plusy. Opisałem jedynie jak wygląda mały kawałek ulicy w Oslo z mojego punktu widzenia. Nie doszukiwałem się przyczyn bo to już inny temat. Mam nadzieje, że dzięki temu kilka osób będzie mogło porównać swoją ulice do tej tutaj i spojrzeć z nieco większym dystansem na publikacje mówiące gdzie żyje się najszczęśliwiej w europie. Bo z punktu widzenia zwykłego rowerzysty z pewnością nie jest to Norwegia.

Tekst i zdjęcia opublikowane są również w serwisie wiadomosci24.pl
















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz