środa, 11 kwietnia 2012

it is too late

mam podłoge, dach i jedzenie. materac. kilka książek. co dzień rano zakładam słuchawki ide do piwnicy wyciągam rower i jade do pracy. mam ogromną frajde z jazdy rowerem. to bardzo relaksujące. kiedy jade pod góre męcze się. kiedy z niej zjeżdżam puszczam kierownice i czuje jak lece. staram się deptać po ziemi , nie wyszukiwać niestwożonych atrkacji. próbuje być i cieszyć się jabłkiem w ustach i jazdą rowerem.

podczas lunchu rozmawiałem z kolegami. pochwaliłem im się , że kupiłem bardzo tani świetny używany rower. zapytali gdzie jest bo chcą zobaczyć. powiedziałem że na dole w budynku. zasugerowali abym lepiej go tutaj wstawił. zdziwiłem się, bo przecież tam jest bezpiecznie. poszedłem na dół po rower. wróciłem i powiedziałem tylko "it is too late".

nie można sobie wymyślić , że coś będzie i tak będzie. nie można bo przychodzi ktoś kto ma inną wizje świata i zmienia Twój. tak się cieszyłem, że mam rower. że moge sobie jeździć, że do pracy nie musze już autobusem jeździć. jednak musi być inaczej. czuje coś. chyba, że mi przykro. przykro bo miałem przyjemność i już jej nie będzie. wiem , że nie kupie takiego roweru bo tu są cholernie drogie , a to że ten kupiłem tak tanio to był przypadek. nie chce znowu jeździć autobusami. będe chodził piechotą.

czemu tak trudno jest pogodzić się z rzeczywistością? dlatego, że się z nią utożsamiam ?

1 komentarz:

  1. A byl przypiety? jak nie byl to nie ma co sie dziwic. jak stoi nieprzypiety chociaz stary to menele mysla, ze to dla nich ktos zostawil, zeby sobie mogli podjechac i gdzies tam znowu zostawic. Pisze z doswiadczenia wlasnego.

    OdpowiedzUsuń