poniedziałek, 12 marca 2012

Jak znaleźć sobie prace w życiu

Wyszedłem na spacer. Była piękna niedziela. Na błękitnym niebie wielkie białe chmury tworzyły obraz niczym z bajki. Ulice Oslo mają to do siebie , że można na nich spotkać wielu zombie. Dla mnie zombie to takie organizmy , które pod wpływem pewnych bodźców reagują w przewidywalny sposób. Mijają mnie narkomani, alkoholicy, bezdomni, biznesmeni, a w końcu ich mijam ja. Też zombie. Obok mnie idzie kolega. Ja obserwuje niebo, patrze na uśmiechnięte dzieciaki, które nie wiedzą jeszcze nic o tym co je czeka w życiu. Mijamy gromadke bezdomnych ludzi. Jak się dowiaduje od kolegi, to Rumuni, a przynajmniej w jego głowie to Rumuni. Opowiada mi o nich jakie to nie roby, lenie. Mówi, że nie można im pomagać bo powinni sami sobie znnaleźć prace. Ide i tak słucham. Słucham i weryfikuje ze swoim obrazem i jakoś mi się nie zgadzają wersje tego co on widzi i co ja widze. Pytam więc go grzecznie "co Ty pieprzysz?".

No i właśnie to jest główna myśl. Jest 6:30 rano. Od 3 godzin przewracałem się w łóżku z boku na bok bo spać nie moge. Za oknem jasno. 31 lat temu przyszedłem na świat. Leże i dumam , klasyka. W głowie przelatują mi rozmowy z ludźmi, obrazy z przeszłości , marzenia z przyszłości. I pytam siebie, "co Ty pieprzysz?".

Siedze tu w norwegii bo chce odłożyć na mieszkanie, innymi słowy przez 30 lat nie dorobiłem się majątku. Kiedy skończyłem technikum w Chełmie wyjechałem na studia. Nigdy ich nie skończyłem, tak jak nie skończyłem wielu innych rzeczy, które zacząłem. Można to nazwać na tysiące różnych sposobów. Nie interesuje mnie to. Chce się skupić na to gdzie byłem i jakie możliwości sobie stworzyłem. Jak wspomniałem nigdy nie skończyłem studiów, nigdy też nie przykładałem uwago do certyfikatów, dyplomów czy innych pozwoleń jak choćby prawo jazdy. Pomimo braku "uprawnień" na jazde rowerem robiłem sobie wyprawy rowerowe kiedy miałem 14 lat. Kiedy miałem 17 lat jeździłem do warszawy na stadion kupować nowości kinowe na kasetach video, które potem kopiowałem i sprzedawałem. Robiłem to samo z oprogramowaniem i grami. Byłem piratem. Zarabiałem w ten sposób na swoje wydatki, miałem na buty , na komórke na wycieczki i na wódke. Piłem, paliłem, tylko kobiet nie miałem bo taka nieśmiała ciota byłem. Kiedy wyjechałem na studia, zobaczyłem wielki świat i cały misterny plan poszedł w zapomnienie. Kilka prób uzyskania dyplomu magistra zakończyło się klapą. W warszawie jest wiele ulic i nie wszystkie prowadzą na szczęście na uczelnie, bo niektórzy lenie jak ja nie chcą się uczyć tylko chcą pracować. Trafiałem więc na różne fizyczne prace, za którem raz dostawałęm płace , a raz nie. Ponieważ zawsze miałem pasje psucia wszystkiego przez rozkręcanie i składanie , tak to właśnie nauczyłem się też programować kiedy byłem małym chłopcem. Przez tą nieszczęsną pasje do psucia wszystkiego i uczenia sie na tym nabyłem wiedze, która jak się okazało dała mi klucz do znalezienia pracy. Trafiłem tak oto między ludzi którzy mieli podobne jazdy do moich , ale wiedzieli o niebo więcej odemnie. Przyglądałem się im, ich pracy, ich zachowaniom i całemu spektaklowi w którym brałem udział. Kradłem ich wiedzy , kradłem ich idee, kradłem ich podejście do życia. Nie jednokrotnie w życiu tak namieszałem , że do dziś pewnie ludzie mnie przeklinają, ale taka była cena, rozbierałem na częście świat w którym żyłem. Nie było łatwo się utrzymać. Co prawda w każdej chwili mogłem wrócić do Chełma, na rodziców zawsze moge liczyć, ale choroba zwana dumą nie pozwalała. Dostawałem coraz to lepsze oferty pracy, lepsze pieniądze itd. To wszystko działo się dlatego, że miałem zajawke. Że kiedy jedni grali w gry i sie bawili, ja siedziałem w tym co mnie kręciło, w komputerach. Wiedza okazała się kluczem do wszystkiego. Gdybym znał kogoś kto ma 17 lat i chciałby mnie posłuchać to bym mu powiedział "co Ty pieprszysz? Ucz się!". Wiedza jest kluczem, a sztuką nie jest siedzenie w szkole i odprawianie modłów do tego co nauczyciele każą w imie ocen. Sztuką jest znaleźć coś w czym jest się dobrym i robić to bez względu na to czy efekty sprawiają krwawice w oczach ojca. Wynik naszej mozolnej pracy przyjdzie po latach. Ja nigdy nie planowałem kim będe, nigdy. Ja bawiłem się życiem , patrząc za co ludzie chcą płacić , uczyłem się tego i to robiłem. Nie łatwo jest odszukać siebie kiedy się ma 17 lat, nie łatwo jak się okazuje nawet jak się ma 30..31. Ja wciąż nie wiem gdzie ide. Jedno jest pewne, gdybym znowu miał 13 lat to nigdy więcej bym nie słuchał co mi się każe, oczywiście postępowałbym zgodnie z zasadami aby skończyć szkołe i żyć zgodnie ze społeczeństwem, ale nigdy więcej nie poddałbym się praniu mózgu. Ambicja, którą się wpaja dzieciom jest chora. Rywalizacja o oceny jest chora bo niszczy talenty. Znam wielu ludzi, którzy mieli talenty i umarli już dawno choć żyją. Może i ja umarłem tylko jeszcze tego nie wiem. Nie mniej chciałem o tym napisać, może trafi się ktoś kto szuka sobie pracy i nie wie jak to zrobić. Szukanie pracy to nie wysyłanie CV. Praca sama znajduje tych, którzy kochają to co robią i robią to z pasją.

Tak mi podszedł dziś ten kawałek. Kawałek z ideą.

3 komentarze:

  1. Chyle czola za ten text, o i widze , ze jestes z Chelma kurcze no nieamowite, bo musielismy mniej wiecej w tym samym czasie chodzic do szkol srednich w tym miescie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pawel przeciez wszystko znalazles,masz i to po swojemu zyjesz i myslisz, czemu sie skupisz na materialnych zabezpieczeniach mieszkaniach i forsie?

    OdpowiedzUsuń
  3. Bo chciałbym móc poświęcać tyle czasu na czytanie książek ile teraz poświęcam na prace, a do tego potrzebuje pieniędzy , które mam nadzieje mieć z wynajmowania mieszkania kiedy już je spłace.

    OdpowiedzUsuń