piątek, 24 lutego 2012

pudełko z układanką

Myślę o przejściu na niższy poziom stawiania pytań. Może taki dla dzieci. Zamiast szukać sensu w istnieniu zacznę szukać krasnoludków. Zadziwiające, że w nie wierzyłem jak słuchałem bajek mając kilka lat. Mój umysł pozwalał na istnienie rycerzy, smoków i krasnali. Teraz pozwolił sobie wplątać zupełnie inne idee. A czym różni się mój pogląd na świat od tego który miałem mając 4 lata ? Tym, że coś się nauczyłem. Że poznałem idee innych ludzi ? Zabawne.

Lubie doszukiwać się w życiu Idei bardzo mało prawdopodobnych, nawet śmiesznych. Nie z powodu "The Chasm" o której wspomina w swojej książce Mikael Krogerus ale z powodu np historii takiego chłopaka jak Evarist Galois czy bardziej znanego pana o nazwisku Fermat . Pierwszy z nich w noc przed swoją śmiercią sporządził notatki , które wyśmiewane były w koło. Drugi pozostawił zagadkę na ponad 350 lat na marginesie książki, którą czytał. W obydwu przypadkach można mówić o paradoksalnych przykładach intuicji. Andrew Wiles spędził 7 lat w oderwaniu od rzeczywistości nad twierdzeniem Fermata, w 1993 roku opublikowałam rozwiązanie. To co udeżającego jest to opis z lat '90 tego jak znalazł odpowiedź :
"What Andrew had done was tie together once again areas of maths that had seemed far apart. His work therefore seemed to be a justification of all the diversification that maths had undergone since the problem had been stated" źródło: Format's last theorem, strona xiii
I to jest dokładnie to o czym pisał Jacques Hadamard w "Psychologia odkryć matematycznych"... w 1945 roku.


No to teraz zerknijmy na nieco inną idee. Jej źródła odnalazłem w pracach S.M. Kosslyn. Być może ta idea kiedyś przyniesie odpowiedź na to jaki jest smak zupy ze wszystkich religii.

Zacznę od tego , że przypomina mi się myśl z Pisma Świętego. Niestety nie jestem w stanie odszukać tekstu i zacytować, więc opisze idee. Otóż jest tak idea , że Bóg zna myśli każdego z nas, wie o czym każdy myśli, co każdy robi itd. Jak by nad tym podumać to ciekawa opcja. To tak jak gdyby nasze mózgi były splątane w jedną całość. To tak jak gdyby w moim mózgu każdy neuron zastąpić jednym mózgiem. Zatem w tym założeniu Bóg jest zjawiskiem , które wychodzi poza ramy czasu i przestrzeni. Istnieje w naszym świecie, a jednocześnie po za nim. Nasze modlitwy, myśli mogą powodować jego reakcje przez co Bóg może ingerować w to co się w koło nas dzieje. Jeśli poproszę go o to aby łyżeczka się wygięła to łyżeczka się nie wygnie. Ale jeśli poproszę go o pomoc, to w efekcie może stać się tak, że w czyimś umyśle pojawi się idea. A ta idea popchnie daną osobę do pewnego czynu. Ten czyn w efekcie może przynieść różne skutki . I być może dlatego tak ważne jest to o czym myślimy i czego oczekujemy od świata.

Ja jako człowiek jestem zbudowany z komórek. Każda z nich jest okrutnie mała. Są ich jakieś szalone liczby. Jeśli zerkniemy na rodzaj jednej z nich to nie dostrzeżemy podobieństwa do mnie jako człowieka. I tu pojawia się hasło emergentyzm. Puszczam wodze fantazji i myślę o tym , że jestem taką komórką w ciele Boga. Oczywiście nie w ramach czasu i przestrzeni a jedynie w wymiarze mojej świadomości. Każda komórka ma kod DNA, każde stworzenie ma świadomość - tak sobie myślę. Czy można powiedzieć , że ja istnieje ? A i owszem, jeśli patrzy na mnie dziewczyna o zielonych oczach i rozwianych włosach to ja zdecydowanie czuje, że istnieje. Ale jeśli postawimy się w miejscu komórki tworzącej choćby czubek mojego nosa, to nie ma bata abym ja dla niej istniał. Jej skala poznania, skala świata i złożoność daje jej możliwości podobne to tych jakie my mamy w kontekście eksploracji wszechświata. zapomnij i ciesz się , że nie szczekasz. Tak więc my jako ludzie z naszego punktu widzenia istniejemy, co więcej możemy nawet się zobaczyć na zdjęciach, możemy ustalić swoją pozycje dzięki GPS oraz opisać swój stan przy pomocy kalendarza. Ale czy możemy ustalić to co tworzymy razem ? Ciekawą analogią do tego jest fakt , że za 100 lat nie wiele pozostanie z ludzkości , która istnieje teraz, ale wiedza i rozumienie świata , kultura pozostanie. Najwyższy nadzbiór tak Stephen określa fakt iż grupa obiektów tworzy coś, co je przenika, nie istnieje w konkretnym miejscy, a istnieje wszędzie.

Jeśli zatem my tworzymy coś na rodzaj Boga to nie tyle Bóg stworzył nas na swój obraz co raczej tworzy nas na obraz tego jak my go tworzymy. Innymi słowy stoje nad brzegiem jeziora, jest noc, nic nie widzę, w ręku mam wieki kamień rzucam go w głąb jeziora. Dopiero po chwili moje nogi zostaną zalane falę tego co ja stworzyłem. Zatem być może jest tak, że my jako ludzie tworzymy Boga, a ten Bóg działa na nas tak jak my go kreujemy. No to ja widzę jeden problem. Bo jeśli czyjś Bóg mówi o świętej wojnie to prędzej czy później wielu wiernych zrobi co Bóg mówi. Może te wszystkie przykazania Boże są jak szept, który przenika tysiące lat kultury. Może one są drogą, tym jak iść. Jak w tym przykładzie z gęsiami, które lecą dzięki wyczuwaniu pola magnetycznego i tylko dzięki temu , że lecą razem nie błądzą tak, bo kierują się wyczuciem całej grupy. Tak może być z człowiekiem. Jak pozostawi zasady grupy to kto wie gdzie doleci. Może trafi na biegun, a może do Kalifornii.

Gdybym wiedział, że jestem taką komórką to co by to zmieniło w moim życiu ? Bo to jest właśnie to nurtujące pytanie czym i po co jest to życie.

2 komentarze:

  1. psalm 139 p]Panie, przenikasz i znasz mnie,
    2 Ty wiesz, kiedy siadam i wstaję.
    Z daleka przenikasz moje zamysły,
    3 widzisz moje działanie i mój spoczynek
    i wszystkie moje drogi są Ci znane.
    4 Choć jeszcze nie ma słowa na języku:
    Ty, Panie, już znasz je w całości. ......

    OdpowiedzUsuń
  2. Moze Twoj sens to zostawic zasady grupy, i zobaczysz gdzie dolecisz, sama jestem ciekawa. Zapominasz tez, tzn.nie wiesz, ze kazdy ma inna rzeczywistosc psychiczna. Rzeczywistosc psychiczna jest to np: ze rodzice dziecka mowia, ze wszystko z dzieckiem dobrze w rodzinie, a dziecko zupeönie inaczej odbiera sytuacje rodzinna, wiec rodzice maja inna rzeczywisosc psychiczna niz dziecko i tak ma kazdy inna; wejsc w czyjac rzeczywistosc psychiczna jest bardzo trudno i nie kazdy to potrafii, raczej wszyscy walcza o swoje rzeczywistosci,narzucajac swoj sposob widzenia swiata innym, nikt nie zada sobie pytanie a dlaczego ktos tak to widzi i dlaczego mu to obojetne co mi nie obojetne i dlaczego mi nie obojetne, dlaczego w mojej rzeczywistosci psychicznej nie widze sensu zycia, skads to sie musialo wziasc i ma to konsekwencje na moje zycie.Szukasz w jakichs abstrakcjach a prawde masz przed oczyma, ale widac nie widzisz, jedno pewne albo bedziesz geniuszem i cos wynajdzies albo wariatem, albo jedno i drugie.

    OdpowiedzUsuń