poniedziałek, 6 lutego 2012

Dziewczyna w płomieniach światła

mam przed oczami obraz w odcieniach czerwieni. w koło jest ciemno. panuje już noc. za oknem , które mam po lewej stronie znajduje się latarnia. ja leże nagi na łóżku. dużym. światło latarni pada prosto do pokoju. za łóżkiem wiszą czerwone sznureczki na których są czerwone koraliki. koraliki jak kryształy. odbijają światło latarni na tysiące kolorów. leże tak, że z jednej strony widze białe światło, a z drugiej czerwone. to światło skupia się na niej. ona siedzi na mnie. w jej bląd włosach snują się czerwone światełka. przemykają wraz z jej falistymi ruchami. co chwile światło pojawia się na jej dłoniach. właśnie wtedy kiedy powoli wsuwają się na jej piekne piersi. ściska je dłońmi. są duże, są obłędnie piękne. sterczą niczym te z obrazów , tych szalonych artystów. jej uda zaciskają się na mnie. a na nich moje dłonie. na bladych udach. jej głowa odchyla się do tyłu. włosy spływają po plecach. ja prostuje swą linie i podnosze się ku górze. wtedy wraz ze światłem i dzwięki po pokoju płyną. unosze ręce wyżej. Wodze palcami po jej brzuchu. Jej zaciśniete dłonie na piersiach budują kształty jak pod niewidzialnym dekoldem. sam widok jest bardziej gorący niż ja sam. a ona wibruje. przesuwa się to w przód to w tył. opuszcza głowe do mnie. jej dłonie lądują za moją głową. jej piersi na mojej twarzy. i odpływamy. a to tylko jedna iskra z ogniska , które razem roznieciliśmy.

Mojej Macedońskiej Bogini

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz