niedziela, 19 lutego 2012

Chciałem Ci przedstawić idee Buddy

Miałem okaze poczytać troche o Buddyźmie. Nie przyjmuje wiary w to co mówi, ale uważam , że warto znać główną idee, tak aby móc ewentulanie poczytać o nim więcej.

Historia Oświeconego w dwuch zdaniach wygląda tak, że chłopak był księciem. Porzucił królestwo i zaczął rozmyślać. I tak wydumał pewną filozofie.

Samsara , o tym chce napisać.

Samsara w skrócie to koło życia. Rodzimy się i umieramy. Po śmierci trafiamy do kolejnych światów lub wychodzimy i zostajemy przbudzeni.

Dwanaście ogniw współzależnego powstawania - od tego zaczne. Budda nie wydumał sobie tej ideii od tak, nie przeczytał jej w księdze ani nie usłyszał od niekogo innego. Otrzymał tą wiedze kiedy został oświecony ( i to właśnie mnie martwi ) . Nauka to mówi o Samsarze czyli tzw Kole życia i śmierci. Fakt iż nie jesteśmy świadomi tego czym naprawde jesteśmy powoduje iż wędrujemy bez końca i przybieramy tylko inne formy. Jeśli rozpoznamy iż to co przeżyamy jest tylko snem wtedy będziemy mogli zamanifestować się w jednej z form oświecenia.

Oto koło życia i śmierci. Samsara.


Demon który trzyma w rękach koło życia to Jama , Pan Śmierci. Obraz przedstawia naszą sytuacje. Sytuacje cierpienia, problemów , braku satysfakcji,  zaznawanie życia i śmierci. Obraz ten ma nas inspirować do poszukiwania innej drogi. Do wyjścia z Samsary.


Pożądanie , gniew i niewiedza - to trzy podstawowe trucizny umysłu. Są one przedstawione w kole życia i śmierci w samym centrum. Symbolizują je pożerające się nazwajem zwierzęta. Tygrys, kogut i wąż. Z powodu tych emocji nasze życie obfituje w działania , które powodują iż odrodzimy się w niższych światach.

Jesteśmy ludźmi. To właśnie przedstawia jeden ze snów które można zobaczyć na zewnętrznym kole. W rzeczywistości nie jesteśmy żadnymi ludźmi. Nasza świadomość śni i w tym śnie przybraliśmy forme ludzi. To jak ze snami świadomymi. Doświadczyłem ich wielokrotnie. W tych snach można być kimś się chce i gdzie się chce. To świadomość kreuje forme, a my w nią wierzymy. Tak jak ja teraz myśle, że jestem człowiekiem, że myśle, że czuje, że żyje. A to wg Buddyzmu jest fikcją, snem świadomości upojonej trucizną. Tak więc na zewnętrznej części Koła znajdują się stany psychiczne w których możemy się odrodzić po naszej śmierci. Nazywane są światami ale w moim rozumieniu chodzi o to co sobie wyobrażamy. Te światy nazywane są kolejno: świat bogów, półbogów, ludzi, zwierząt, głodnych duchów i istot piekielnych.

Bardzo istotną rzeczą o jakiej należy wspomnieć jest to , że Budda mówił o tym iż wszystko jest od siebie zależne. Nic nie istnieje samodzielnie. Wszystko co postrzegamy i uznajemy za realne jest jedynie nałożeniem się na siebie wielu okoliczności. Wszystko co postrzegamy jest iluzją. Wszystko zniknie kiedy okoliczności przestaną na siebie nachodzić. Budda twierdził, że wszystko jest powiązane w całość. Kiedy oddziałujemy na jakiś mały element naszego wszechświata to równocześnie oddziałujemy na wszystkie elementy wszystkich wszechświatów które są z nim powiązane ( tutaj warto przypomnieć iz sam Einstein użył opisu "upiorne działanie na odległość" opisując Paradoks EPR ). Tak właśnie działa koło życia i śmierci jako ludzi dajemy powody aby znowu się odrodzić. Wierzymy w ten świat, wierzymy, że żyjemy. Pozwalamy aby trucizna działała w naszych umysłach. Dopiero kiedy przerwiemy te zależności, kiedy pojmiemy , że to życie nie istnieje i jest jedynie złudzeniem wtedy będziemy gotowi się obudzić i nie damy podstaw aby znowu się narodzić. Model koła życia i śmierci jest dość abstrakcyjne ponieważ my znamy pojęcie czasu , a w kole życia i śmierci to pojęcie nie istnieje. Koło nie ma początku ani końca. Jest ponadczasowe.



Koło życia składa się z dwunastu ogniw. Opisze jedno po drugim.


Śmierć
Ostatni etap życia. To wtedy właśnie kiedy umrzemy nasza dusza wędruje przez 49 dni i trafia do innego świata. Jeśli żyliśmy dobrze to odrodzimy się w wyższyszm świecie. Zdarzyć się może, że odrodzimy sie jako ludzie choć podobno zdaża się to niezwykle żadko ( kim zatem jest 7 miliardów ludzi na ziemi , które co 6o lat umierają ?). Nasze, życie to jak żyliśmy będzie odpowiedzialne za to co będziemy przeżywać z stanie Bardo. Stan Bardo to po polski stan pośredni. W zależności od tego jak żyliśmy czy dobrze czy bardzo źle tak będziemy przeżywać bardo. Można wyróżnić następujące stany:
  • Shinay bardo. To obecny stan. Życie od urodzn do procesu śmierci. To stan ludzi lub zwierząt. 
  • Milam bardo to stan śnienia.
  • Samten bardo doświadczyć można przy głębokiej medytacji. 
  • Chikkhai bardo doświadczenie podczas umierania. 
  • Chönyid bardo świetlisty stan tuż po śmierci
  • SIdpai bardo - stano pomiędzy śmiercią a umiejscowieniem się w przyszłym świecie
Świadomość
W kole życia i śmierci pokazana jako małpa. W chwili kiedy nasza świadomość zaistnieje z plemniku i komórce jajowej wtedy zaisnitjemy ponownie. Obudzimy się jak gdyby z długiego snu. Nie pamiętając nic. Nasze odczucia i świadomość wtedy będą bardzo ubogie dlatego porównano świadomość do małpy.



Głupiec. 
Ktoś taki jak ja. Ktoś kto szuka jakiejś mądrości, usiłuje coś pojąć, zrozumieć. Ktoś kto opisuje świat regułami i zasadami, kto stara się go pojąć i stworzyć kolejne pojęcia dla kolejnych głupców. Głupcem pozostaje się do czasu aż zostanie sie oświeconym. Wtedy zgaśnie projekcja tego świata. Będąc głupcem posiadamy uczucia, jednych kochamy innych nienawidzimy. Patrzymy na świat przez to co wiemy, co myślimy , że jest prawdą o świecie. Kiedy patrzymy w koło i to co widzimy uznajemy za rzeczywistość wtedy właśnie jesteśmy głupcami. Głupiec na obrazku jest symbolizowany przez starca z laską.

cdn...

1 komentarz:

  1. "Przez dłu­gi czas je­ste­śmy prze­ko­na­ni, że pro­jek­cje na­sze­go umy­słu są rze­czy­wi­ste. Tak dłu­go, jak nie do­świad­cza­my ja­sno­ści umy­słu po­mię­dzy na­szy­mi my­śla­mi i uczu­cia­mi, w nich i za ni­mi, ła­twiej jest nam prze­bu­dzić się z do­bre­go snu niż ze złe­go. Znacz­nie pro­ściej jest roz­po­znać je­go na­tu­rę, je­śli jest pe­łen psy­cho­lo­gicz­ne­go nad­mia­ru i do­brych uczuć, niż wte­dy, gdy wy­peł­nia­ją go głów­nie neu­ro­zy i lę­ki. Kie­dy tyl­ko za­czy­na­my być świa­do­mi te­go, kto wy­twa­rza my­śli i te­go, kto je po­strze­ga, sta­ją się one czymś fan­ta­stycz­nym. Wy­ra­ża­ją po­ten­cjał umy­słu. W ta­kiej sy­tu­acji nie je­ste­śmy już zwy­kłą oso­bą, któ­ra idzie do ki­na z na­dzie­ją, że film bę­dzie do­bry. Je­ste­śmy wła­ści­cie­lem ki­na, dla któ­re­go nie jest tak waż­ne, co wła­śnie gra­ją. Istot­ne jest, że w ekra­nie nie ma dziur, a pro­jek­tor dzia­ła. Za­tem z pew­ne­go punk­tu wi­dze­nia naj­waż­niej­sze jest to, że umysł po­zo­sta­je pro­mien­ny, po­sia­da moc i po­zwa­la rze­czom się wy­da­rzać. Wte­dy wszyst­ko, co się dzie­je, jest wspa­nia­łe. Ist­nie­je stan, w któ­rym sta­rość, cho­ro­ba i śmierć są rów­nie in­te­re­su­ją­ce, jak mło­dość, ra­dość i mi­łość. Pierw­sze uka­zu­ją wy­ła­nia­nie się rze­czy z prze­strze­ni umy­słu, dru­gie zaś po­now­ny ich po­wrót do niej." Lama Ole Nydahl

    OdpowiedzUsuń