sobota, 29 stycznia 2011

wspomnienie namiętności

jechałem długo pociągiem. podróż była męcząca. nie zabrałem nic do czytania. wysyłałem smsy pisząc ze znajomymi. telefon trzymałem w ręku. patrzyłem za okno. w między czasie dostawałem odpowiedzi. jedna z nich była od niej.

"przygotowuje dla nas kolacje"

zablokowałem telefon i patrzyłem za okno. mgła roztaczała się nad polami. podobna mgła otaczała mój umysł. nie wiedziałem to końca gdzie i po co jadę. widziałem tą dziewczyne 3 razy w życiu. a teraz jechałm 7h pociągiem aby ją zobaczyć. poznaliśmy się w sieci, przypadkiem na IRC. ja mieszkałem w akademiku w zupełnie innym mieście niż ona. to była zwykła znajomość. żadncyh emocji, żadnych oczekiwań. po prostu pisaliśmy czasem. a teraz jechałem do niej.

wyszła po mnie na dworzec główny. dała mi buziaka, przytuliłem ją. ruszyliśmy przed siebie. było późno. ustaliliśmy, że jutro pokaże mi miasto a dziś zjemy kolacje i porozmawiamy.

siedzieliśmy w dużym pokoju połączonym z kuchnia. ona gotowała i jednocześnie rozmawiała ze mną. zjedliśmy. piliśmy wino. pokazywała mi swoje zdjęcia. to były ujęcia z ukrainy , była tam na wyjeździe z uczelni. siedziała naprzeciw mnie, na obrotowym krześle. patrzyła wprost na mnie, ja na nią czasem. patrzyłem na zdjęcia, jedno, drugie trzecie. Bez zastanowienia zbliżlem swoje usta do jej i pocałowałem ją. właściwie to zacząłem ja całować. jej usta były suche. kiedy zaczeliśmy się całować była niczym spragniona wody sarna. zeszła z krzesła i usiadła na mnie. paliłem się. moje dłonie błądziły w jej włosach. całowałem ja , czułem ją , czułem jej zapach, jej pożądanie. ta dziewczyna była wyjątkowo piękna. jej wielkie oczy, szerokie usta i zadarty nos, były niczym połączenie wszystkiego co może zniewolić umysł każdego faceta. taka właśnie była. całowałem jej szyje. ssałem jej uszy. nie rozmawialiśmy. byliśmy kompletnie pogrążeni w namiętności. podniosłem ją na rękach i położyłem obok siebie. całowałem ją jednocześnie wisząć nad nią oparty na dloniach o łóżko. moje dłonie zaczeły błądzić na jej udach. miała czarną spudniczke, taką do kolan, z falbankami na dole i koronką. na górze czarny golf. jej zimne nogi, chude nogi oplatały mnie. moje dłonie przesuwały się centymetr po centymetrze po jej udach. czas się zgubił, nie można było oszacować która była godzina, ani ile czasu się gubiliśmy. zdjąłem usta z jej ust, przesuwałem nos po jej golfie zakrywającym piersi. jej dłonie błądziły w moich włosach, czułem dreszcze. nie chodziło o to , że była taka piękna, nie chodziło o sytuacje. chodziło o coś czego nie umiem nazwać. to byłą ta kobieta. to było to. czułem się jak ktoś kto znalazł coś czego zawsze szukał. byłem tam i  nie chciałem być już nigdzi eindziej. wiedziałem , że płoniemy. czułem namiętność na końcach swoich włosów , które plątały się z jej włosamia. moje usta dotarły do jej ud. znałazłem się pod jej spudnicą. jej dłonie ściskały moją głowe. jej czarn akoronkowa bielizna miała jej zapach. wodziłem po niej nosem, nie rozbierając jej. całowałem jej uda, muskałem je językiem. miała białą skurę. zupełnie nie opaloną. była obłędnie śliczna. moje dłonei zbliżyły się do mojej głowy, delikatnym ruchem złapałem za jej czarną bielizne i tym samym porozumieliśmy się bez słów. uniosła swoje nogi delikatnie do góry, razem z pośladkami, wtedy ja przesunąłem jej bielizne powolnym ruchem ku górze. nie było świec, nie było nastrojowego kilmatu. ale to co było między nami było tym o czym rozwodzą się wszystkie namiętne księgi. to była magia. jej bielizna pofrunęła niczym nie widzialna, spadła gdzieś, nikt jej nie widział nikt o niej nie myślał. rozkoszowałem się zapachem jej ciała, jej nagimi udami. powoli zacząłem zbliżac usta. przycisnęła moją głowę na znak zniecierpliwienia. jej piersi nawet na sekunde nie odkryte, teraz czuły moje zbliżające sie dłonie. nie czekałea długo. kiedy ja ustami wodziłem po udach delikatnie pobudzając ją , ona ściągnęła swój golf i pociągnęła moja dłón na swoją pierś. czułem jej sterczące sutki. czułem jak jędrne byłuy te piersi. wtedy moje usta zatopiły się w niej, a ona wydała odgłos szaleństwa.

nie mogliśmy przestać. przenieśliśmy się z jednego pokoju do drugiego. kochaliśmy się całą noc. czułem się jak gdybym kochał się pierwszy raz w życiu.tu nie chodziło o nic po za poczuciem spełnienia. poczuciem iż byłem w odpowiednim miejscu z odpowiednią kobietą.

to był czas kiedy przeżyłem namiętność w moim życiu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz