środa, 16 lutego 2011

Jej głos mowi w mojej głowie do dziś

Spotkać kogos pierwszy , tego powtórzyć się nie moge. kiedy ten pierwszy raz będzie lawiną odczuć pozytywnych , przez reszte życia ta chwila przenosić mnie będzie w ten moment do tej wyjątkowej osoby.


Są chwile, ktore zapadaja w pamieci bardzo intensywnie. po latach moge je odtworzyc z malymi detalami. jedna z nich zdażyła sie w goracy dzien w 2001 roku.

stalem w kolejce, skladalem dokumenty na uniwersytet. obok stala dziewczyna. ja mialem wtedy 21 lat, mlody chlopak, stawialem pierwsze kroki w warszawie. zaczelismy rozmawiac. miala glos na mysl o ktorym przechodza mnie dreszcze, przepiekny. tak jaka cala ona. gdybym mial opisac ten glos powiedzialbym , ze byl pelen radosci, bardzo kobiecy i taki z temperamentem, byl w nim charakter i emocje. swiecilo slonce. Karolina bo tak miala na imie miala czarne wlosy, czerwone piekne usta i ciemne oczy. Patrzylem pewnie jak przyglup na nia, z maslanymi oczami, byla przeurocza. Miala na sobie sukienke i kabaretki, to bylo zjawiskowe. Nie pamietam jak to sie stalo , ale dala mi swoj numer. Z litosci chyba bo jak sobie przypomne jak ja wygladalem to nie mozliwe abym sie jej podobal. W kazdym razie zadzwonilem do niej kilka razy z chelma. Pamietam, ze zapisalem jej numer na kilku kartkach aby nie zgubic. Jej glos w sluchawce, niesamowite uczucie. Byla narkotyzujaca.

Dla mnie to było magiczne, pamiętam jak dziś jak siadałem przy telefonie, pół godziny obmyślałem o czym będe rozmawiał, zwyczajnie bałem się, wstydziłem się. A potem słyszałem ją i to była jak zalewająca cały umysł przyjemność.

Spotkalismy sie kiedy przyjechalem do warszawy. Mieszkalem wtedy w akademiku. Rozmawialismy cale noce przez telefon. Spotykalismy sie. Karolina miala chlopaka, miedzy nami nic nie bylo. Do czasu az sie pocalowalismy.

Rozmawialismy całe noce, ja nie chodziłem potem na zajęcia bo spałem, albo byłem totalnie nie wyspany, ale cóż to były za rozmowy. Zakochałem się wtedy, tyle tylko, że nie rozumiałem ani tego co czuje ani tego co mówi Karolina :)

Alez glabem bylem wtedy, az zal sciska. Nie kumaty , totalnie nie kumaty, nie okrzesany boleslaw byl ze mnie.

Karolina byla dla mnie dziwna, byla bo ja nie kumalem kobiet. Wczesniej mialem jedna dziewczyne, zadnych kolezanek. Bylem betonem jesli chodzi o relacje miedzy ludzmi.

Pamietam jak przychodzilem do niej i witala mnie w drzwiach. To bylo cos pieknego. Chodzilismy czasem na spacery. Pamietam jej lozku z kratami, jej pokoj, jej usmiech i piekna buzie.

Spotkalem wyjatkowa dziewczyne, wyjatkowa. Wszystkie te chwile sa gdzies w glowie. Jest ona, jest dzwoniacy telefon, jest jej glos. Sa jej usta, ona w drzwiach. Jest zima, jest droga miedzy blokami do niej.

Przezylem wspaniale chwile. Niedawno Karolina miała urodziny, niestety czasu się nie cofnie aby zanieść jej kwiaty. Uśmiechnąłem się tylko na myśl o niej do siebie siedzać wśród tłumu w autobusie.

Mineło już kilka lat od tamtego czasu, widziałem się raz z Karolina na jej urodzinach w 2007 roku . Do tej pory spotkania z nią , rozmowy , jej wzrok napawają mnie o dreszcze, takie pozytywne. Miała w sobie coś co się nazywa magicznym. A może to ja widziałem magicznie świat, wtedy kiedy mało widziałem, nie wiem. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz