wtorek, 31 stycznia 2012

Kiedy koncze czytac w srodku nocy

Kiedy tak poczytam sobie o tych wszystkich pogladach roznych ludzi siadam sobie i fantazjuje. Wczoraj siedzialem w kuchni przy stole. Byl srodek nocy, nie moglem spac. Patrzylem sie na sciane na wprost mnie wisza na niej 3 ramki. Kazda z nich posiada szybke a za szybka zdjecie. Kiedy patrzylem na nie widzialem obrazki. Po za obrazkami na jednej z nich, a dokladnie na srodkowej odbijala sie lampa ze swiatlem.

Lampa rzuca swiatlo, dajac mi mozliwosc zobaczenia obrazkow. Jednoczesnie zmieniajac jeden z nich w taki sposob iz gdybym nie widzial lampy moglbym pomyslec iz na jednym z obrazkow jest namalowana lampa.

Wszystkie obrazki moge zobaczyc dzieki zmyslowi wzroku. Nie jestem w stanie ich uslyszec, choc teoretycznie jest to mozliwe ( link tutaj ).Dzieki zmyslom jestem swiadom pewnych czesci swiata w ktorym zyje. Nie odczuwam np pola magnetycznego, a ptaki potrafia je wyczuwac.

Lezaca na stole ksiazke widze jako kolorowa z napisami, w rzeczywistosci nic na niej nie ma. To co ja widze to material ktory inaczej odbija swiatlo dlatego ja widze napisy i kolory.

Duza czesc rzeczywistosci jest taka jaka widza nasze mozgi taka jaka ja nauczylismy. I duza czesc tej rzeczywistosci jest zludzeniem. Tak jak ten symboliczny tekst ktory tutaj pisze.

Swoim tokiem rozumowania zmierzam do tego aby zapytac siebie samego na jakim poziomie moze byc aktywna moja swiadomosc. Ile dostrzegam , ile doklada moj umysl a ile jeszcze jest do odczucia zmyslami.

poniedziałek, 30 stycznia 2012

Potrzebuje poznać opinie.

Napisalem dwa teksty. Takie zajawki opowiadań. Chciałbym wiedzieć jak to wygląda z boku. Jeśli to możliwe to prosze zapomnieć na chwile o błedach i skupic sie na tresci. Bede wdzieczny za wszelkie opinie.

Kiedy stworzymy sztuczną inteligencje.

gdybam sobie.....

Stanie się to wtedy kiedy zrozumiemy , że sami jesteśmy wytworami jakiegoś umysłu i dotrze do nas nie kim ale czym jesteśmy. Wtedy właśnie dotrze do nas , że tu nie chodzi o stworzenie komputera. Tu chodzi o to aby zrozumieć nas samych. Odkryjemy iż to my jesteśmy tymi tworami jakiegoś umysłu i to my odkryliśmy sami siebie - odkryliśmy iż jesteśmy sztuczną  inteligencją.

 ---------------------------------------

po przemysleniu komentarza

"Ciekawe. Inteligencja jak jakis duch trwa caly czas, a jej biologiczne nosniki czyli ciala sie zmieniaja wedlug wymiany pokolen. Czyli rozmanazanie biologiczne jest dzialaniem wyzszego ducha-inteligencji..tak to sobie zrozumialam." Eliza

przychodzi mi inna mysl.

czlowiek biega szybko, ale kon szybciej. dosiedlismy konia i popedzilismy przed siebie. potem byl statek, samochod, samolot, balon, prom kosmiczny. To wszystko jednak jest jak ryba w wodzie, jestesmy uwiezieni w materii. Co gdybysmy mogli zamienic sie w informacje i popedzic przez kosmos z predkoscia swiatla ? czy pozbycie sie ciala i stanie sie informacja nie jest kolejnym procesem ewolucji ? to my dzielimy swiat na naturalny i sztuczny. naturalnym nazwiemy kopiec kreta ale  dom czlowieka juz nie bedzie wytworem natury. co gdybysmy mogli wyslac na marsa informacje, ktora zamienilaby materie w czlowieka i wypelnila jego mozg swiadomoscia? taka drukarka ludzi. a moze my sami tak powstalismy. moze ktos wygenerowal informacje ktora przesylana jest jako fala i kiedy zdezy sie z materia to w okreslonych warunkach spowoduje ze powstanie zycie. powstanie kod dna czlowieka?

zapytałem kiedyś....

Dziadka , który urodził się w 33 roku, za czym tęskni, czego mu brakuje. Powiedział, że rodziców, rozmów z nimi, że to już nie wróci i tego się nie znajdzie.

Powiedział mi Dziadek kiedyś, że Żonę już miał, już raz kogoś kochał, i że to już nie wróci i drugiej takiej nigdy nie będzie. 

Mój Tato powiedział mi , że żałuje, że nie odwiedzał częściej swojego Ojca zanim ten umarł. Że nie może sobie wybaczyć, że tyle razy mógł a tyle razy tego nie zrobił.

Wielu ludzi nie zapytałem o nic. A dziś widze jak to jest ważne.


Biblioteki mysli buddyjskiej

Znalazlem kilka cennych adresow do zbior tekstow buddyjskich.

filozofia na ziemi

Brakowalo mi tego obrazka juz od dawna. Kiedy widac nurty filozoficzne na jednym szblonie zupelnie inaczej sie to odbiera.

sobota, 28 stycznia 2012

Jak szukać lepiej

To jest dobre pytanie. Jest wiele sposóbów. Najbardziej znany, jak mi się wydaje to szukanie konkretnej informacji. Uruchamiamy googla i wpisujemy szukaną fraze. Ale wten sposób poruszamy się w znanym nam obszarze, tzn trudno tak zobaczyć coś nowego.

Inny sposób to czytanie serwisów i blogów , które nas interesują i na których możemy znaleźć ciekawe dla nas publikacje.

Ale jest jeszcze jeden sposób.

Wyobraź sobie, że na całym świecie jest masa osób , która posiada upodobania jak Ty. Lubicie te same rzeczy, te same filmy, muzyke, ten sam rodzaj kina czy te same sporty. Nie chodzi tu od identyczność ale o zbliżóne gusta. Teraz wyobraź sobie, że ta osoba właśnie widziała świetny nowy film, który z pewnością spodoba się i Tobie. I teraz pytanie jak znaleźć tą osobę i ten film ? No to idziemy dalej. Wyobraź sobie, że jest serwis internetowy, który pozwala Ci zarejestrować się i zaznaczyć Twoje gusta, co lubisz czego nie lubisz. Następnie ten serwis pokazuje Ci strone, jedną, drugą potem dziesiątą i setną a ty zaznaczasz czy Ci się podoba czy nie. Za każdym razem kiedy oznaczysz jakąś stronę serwis będzie wiedział o Tobie coraz więcej. Będzie pokazywał Ci coraz bardziej ciekawe strony z Twojego punktu widzenia. I kiedy będziesz mieć wolną chwile i zechcesz poczytać o czymś ciekawym to skierujesz się właśnie do tego serwisu, wybierzesz jedno ze swoich zainteresowań albo wszystkie jak wolisz i klikniesz pokaż mi coś nowego. Od ręki dostaniesz strone na którą czekasz.

Osobiście używam tego serwisu już od ponad roku, za każdym razem dostaje coś nowego, coś inspirującego i coś czego sam bym nie znalazł.

Oto link do serwisu:

Mantry









aktualną listę mantr , które znalazłem można zobaczyć na moim kanale tutaj:

we use these words tomorrow, today, yesterday - but don't you think it's like names of colors for someone who can't see?

piątek, 27 stycznia 2012

dysk twardy mi się sypie

blog to przedewszystkim publiczny pamiętnik, tak ja to widze. pisze na nim o tym co myślę, bez edytora emocji czy markera słabości. kilka razy dzięki blogowi znalazłem odpowiedzi na nurtujące mnie pytania, właśnie dzięki temu , że ktoś czytał to o czym myśle i dał mi odpowiedź.

dysk twardy. to nośnik pamieci w komputerach. zapisujemy na nim dane. to mechaniczne urządzenie. jeśli zostanie poddane silnym wstrząsom może zostać uszkodzone fizycznie, a wtedy marne szanse na ocalenie danych. jednym słowem śmietnik. warto pamiętać o robieniu tzw backupu danych. tak by można było mieć gdzieś zachowane informacje.

Oto mój backup - pawelmucha.blogspot.com
I znowu Antoni Kępiński, który pisał o ludziach umartwiających się. Mam jego myśli przed oczami i uważam aby nie popadać w takie stany umysłu. Pomimo wszystkich za i przeciw postanowiłem napisać o awarii mojego dysku. 

Odkąd pamietam miewałem ataki bólu głowy. Takie 2-10 sekundowe, zazwyczaj w prawej części głowy. Nad uchem , w środku głowy. To były totalnie niespodziewane ataki. Spadały na mnie w najmniej oczekiwanych momentach niczym nie poprzedzone. Ból tak przeszywający, że cała moja twarz zamienia się w jedną wielką mine z horroru. Zaciskam zeby zamykam oczy , lapie si eza glowe i czekam az przestanie. Ten stan jednak sie zmienil. Po moim powrocie z polski nastaly ciagle ataki. Glowa bolala mnei coraz czesciej. W tej chwili zdaza sie ze mnie nie boli. Bol nie jest straszny, ale czuje go w glowei. Czuje jak przechodzi od prawej do lewej strony. Czuje jak drazy mi glowe. Prawa strona wyzej niz ucho az w dol w strone szczeki. Tydzien temu bolal mnie rozniwez zob ktory ostatnio wyleczylem. Jeden z tych ktore sa z tylu. Myslalem ze to moze z tym zwiazane, ale nagle zaczela mnie bolec glowa za czołem w głebi glowy i po lewej stronie tez nad uchem w glebi. Bole pojawiaja sie w nocy, w dzien w pracy, w czasie powrotu do domu. Sa ciagle.

Szukam przyczyny. Przypominaja mi sie sytuacje z zycia. Kiedy upadlem glowa na skaly podczas wyprawy na korsyce, kiedy rabnalem glowa a beton bedac malym, kiedy upadalem glowa na asfalt jezdzac na rolkach. Pamietam jak nie raz jak bedac mlodym chlopakiem bilem sie i dostawalem nie raz pozadne udezenie w glowe. Pamietam jak kiedys jeden chlopak udezyl mnie z partyzanta w glowe. Wiele takich sytuacji powraca. Mysle o nowej szczoteczce do zebow , tej elektrycznej ktora ma mikrodrgania przeciez. Czy to nie szkodzi ? Przypomina mi sie wiele kawalkow zycia. Teraz dopiero mysle o wypitej wodce, o spalonej amrichuanie , czy o etapie zycia kiedy wpadlem w piekielne pomysly sprawdzenia co sie dzieje kiedy wacha sie klej.

Czekam az przejdzie. Mam nadzieje , ze to tylko chwilowe. 

Zycie jest kruche.

Mapy myśli - co to jest ?

Z mapami myśli spotkałem się już dawno temu, ale chyba nie byłem gotowy aby w pełni docenić ich możliwości. Dziś są dla mnie ważnym narzędziem bez którego trudno byłoby się rozwijać. Tak jak mi kiedyś tak i z pewnością wielu osobom dziś hasło "mapa myśli" niewiele mówi. Chciałbym poniżej opisać na własnych przykładach w jaki sposób ja ich używam i czym są dla mnie mapy myśli.

Zimą nosze kalesony i ciepłe buty. Mam ciepłe rękawiczki i czapke. Biegam również boso po sniegu i trenuje joge tylko w bieliźnie na mrozie nocą. Mam ciało i wspomagam je ubraniami, jednocześnie nie zapominając o dotykaniu nim prawdziwej natury. Tak samo jest z umysłem. Mapy myśli sa po to aby wspomagać myślenie, ale każdy z nas może później usiąść i zrobić to o czym cywilizacja zachodu zapomniała u korzeni. Zapomnieliśmy aby nie myśleć, aby medytować. Narzędzia dają nam możliwości, ale to my decydujemy czy chcemy się rozwijać czy nie.


Jak zacząć ?
Należy postawić sobie najpierw pytanie jak postępujemy w życiu i do czego moglibysmy wykorzystać mapy myśli. Obszary w których można zastosować mape myśli mogą dotyczyć dowolnego aspektu naszego życia. Czy to będzie projekt w pracy, planowanie dziecka, zakup komputera czy wycieczka, to nie ma znaczenia. Ważne jest aby zrozumieć jak to działają mapy , jakie korzyściu nam przynoszą, a potem zrobić jeden lub dwa takie projekty i odczuć to na własnej skurze. Dzięki mapie myśli można wspomagać realizacje jakiegoś etapu życia , opisać wszystkie jego płaszczyzny i wyciągnąć na tej podstawie wnioski, dzięki którym kolejne sytuacje będą rozwiązane przy użyciu większej wiedzy. Ja np rozpisuje sobie mapy swojej przeszłości. Zgłebiam się w jakiś etap mojego życia, i wypisuje kolejne jego elementy tak aby były podzielone na odpowiednie grupy i kierowały mnie ku innemu spojrzeniu na wiedze jaką posiadam. Z tą wiedzą jest tak jak z tym zdjęciem poniżej, które zrobiłem u mojego Dziadka przed domem. Ten kwiatek jest wiedzą, ale nasze spojrzenie na nią jest tylko z jednego punktu. Patrząc na to co myślimy (cień) wydaje nam się , że coś wiemy.

 fot. Paweł Mucha, źródło

Widać, że na zdjęciu jest kwiat ale nie wiadomo dokładnie jak wygląda. Widać jego cień, który może nam sporo powiedzieć. I właśnie ja traktuje tak mapy myśli. Spisuje dostępną mi wiedze, buduje z niej pewną konstrukcje i patrze na nią z różnych stron. Dzięki temu można spojrzeć na naszą wiedze z innej strony, zobaczyć coś czego nie widać kiedy patrzy się na cień. Można dostrzec inne obszary, otoczenie którego wcześniej nie widzieliśmy.

 fot. Paweł Mucha, źródło


1. Moja galeria zdjęć - Problem decyzji. 
Tydzień albo dwa temu doszedłem do wniosku , że zamkne swoją galerie zdjęć. Kilka dni temu pomyślałem, że może warto rozpisać sobie mape myśli i zobaczyć, czy to jest przemyślana decyzja czy kolejna z tych, które podejme , a potem zdam sobie sprawe, że jednak popełniłem bład. Usiadłem i rozpisałem główne elementy problemu, oto one:


Po rozpisaniu tego, oznaczyłem najważniejsze dla mnie punkty. Okazało się, że posiadanie tej strony daje mi kilka ważnych możliwości, a z pośród negatywnych aspektów jest tylko jeden, pieniądze. Na chwilę obecną strona pozostaje włączona.


2. Projekt informatyczny - Projektowanie
Na poniższym obrazku widać mape myśli dotyczącą projektu informatycznego. Rozpisane są w nim gałęzie które podzielone są na gałęzie a te na kolejne gałęzie.






3. Wyprawa - Planowanie
Przyznam , że bardz ubolewam nad tym, że miałem okazje być już w życiu w tylu miejscach kiedy nie byłem na to gotowy. Mam tu na myśli fakt, że miałem dużo pieniędzy odwiedzałem miejsca nie wiedząc wiele o ich historii, kulturze. Większośc wypraw była spontaniczna, jade tam. Dziś zastanawiam się nad tym gdzie i po co chciałbym pojechać. Dostrzegam przyjemność w wyjeździe do Turcji pod parasol na tydzień, bo wiem , że są ludzie którzy właśnie tego potrzebują. Widze też dlaczego ludzie latają jak opentani do Bangkoku czy Wyspy wielkanocne, mają pieniądze i chcą zobaczyć coś egzotycznego. Wszystkie sposoby mają swoich odbiorców. Mój obecny punkt widzenia to nie tyle zobaczyć ile się da i to pięknych miejsc, co odwiedzić miejsca, które były natchnieniem dla umysłów ludzie, którzy mnie inspirują. Indie.



4. Książka - zapamiętywanie
Antoni Kępiński w swojej książce "Schizofrenia" opisuje stany umysłu. Kiedy to czytam łapie się na tym, że kwalifikuje sie do jego opsiów. O czym mowie ? Moze najpierw warto zapoznac sie z ksiazka i zdac sobie sprawe ile wiemy n atemat tej choroby. Okazuje sie za je nie wiedzialem nic. Czytajac ksiazke mialem nie raz flashbacki z zycia kiedy widzialem przypuszczalnie chorych ludzi. Tak czy inaczej moja "pasja myslenia" , "...czytania", "....poznawania" itp moze byc jednym z objawow tej choroby. I nie pisze tego bo mysle ze jestem chory i zaczynam sie martwic. Godze sie z oznaczaniem mnie dowolnymi chorobami umyslu. W buddyzmie i zen w niejednej ksiazce przekazywana jest idea o "chwytajacym wszystko umysle" i to wlasnie przypomina mi schhizofrenie wg Pana Kepinskiego. Moj umysl chwyta to czego nie zna, probuje pojac i wlaczyc do zbioru mozliwosci poznawania. Siegam po przerozne ksiazki z roznych dziedzin. I jesli ja moge powiedziec po co to przede wszystkim dlatego ze dzieki poznawaniu moge ciagle inaczej patrzec na swiat. Moge zmieniac katy widzenia. Moge byc jak moj aparat fotograficzny, zmieniac czas obserwacji, moge zamykac i otwierac umysl na to co wpada, moge w koncu zapisywac mysli i pokazywac je innym. Wszystkie ksiazki ktore sie przewijaja maja na mnie jakis wplyw. Zachywcam sie nimi, uswiadamiam sobie jak malo wiem. Odczuwam pewne podniecenie kiedy nie rozumiem slow autora, bo wiem ze trafilem na cos co lezy poza sfera mojego rozumowania i oznacza ze moge wejsc dalej, zobaczyc wiecej. Te wszystkie idee mozna zapomniec, dlatego warto podczas czytania ksiazek prowadzic mape mysli i zbierac to co cenne dla nas. Oto wycinek mapy dotyczacej ksiazki Stanislava Groffa "Poza mózg"




5. Słownictwo - utrwalanie
W pracy przy komputerze, takiej jak moja , kiedy potrzebuje jednoczesnie operowac czasem w trzech jezykach mowienia i kulku programowania co chwile zdazaja sie sytuacje kiedy siegam po wikipedie ,  slownik czy serwis dla programistow. Ta wszystka nowa wiedza wymaga utrwalania. Nie osiagnalem stanu trwalego zapamietywania po jednym spojrzeniu w trakcie 7-12h pracy. Dlatego używam map myśli. Poniżej dwie, jedna w której gromadze słownictwo, które gdzieś albo mi umknęło, albo je właśnie poznaje. Druga mapa to opis składni regular expression.  




Oprogramowanie

    Jak korzystać z  FreeMind ?
    • Po uruchomieniu pojawia się nowe okno. W nim na środku będzie jeden nowy element. Kiedy w niego klikniemy bedziemy mogli wpisać etykiete, każda operacja zatwierdzamy przyciskiem enter.
    • Dodawanie nowego węzła. Aby dodać nowy element naciskami klawisz "Insert" na klawiaturze, lub klikamy żarówke na górze edytora FreeMin.
    • Skasowanie węzła to naciśniecie klawisza "Delete", system pyta nas czy jestesmy pewnie.  

      Poniżej załączam filmik który przygotowałem na temat tego jak działa FreeMind.
      Zanim zaczniesz go oglądać zerknij na obrazek aby ustawić sobie najlepsze parametry do oglądania. 1 - oznacza, że nalezy wybrać najelpszą rozdzielczość ekranu, dzięki temu będziemy widzieć obraz z możliwie dużą ilością detali. Zalecam również tryb pełnego ekranu.






      Źródła w internecie:

      Książki w których można poczytać o mapach myśli.
      • Peter Russell - "The Brain Book" , książka może być trudno dostępna w wydaniu , które mam bo znalazłem je na targu staroci w Oslo, ale z tego co wiem są też nowsze wydania. 
      • Tony Buzan - "Mapy myśli" 
      • Książki Edwarda De Bono




      Powyższy  tekst jest moim punktem widzenia, nie jest to żadna prawda ani żaden kurs. Ma służyć tym którzy chcą zobaczyć jak można patrzeć inaczej i inspirować siebie i innych. W tekście mogą pojawić się błedy ortograficzne. Starałem się opisać mechnizmy map myśli swoimi słowami, wszelkie uwagi i sugestie mile widziane.

      czwartek, 26 stycznia 2012

      oto człowiek



      to zdjęcie zrobiłem osttaniej niedzieli. przedstawia człowieka, który siedzi w centrum Oslo. za każdym razem kiedy ide w tym kierunku, kierunku tego miejsca jestem pewien , że go zobacze. zastanawiam się o czym myśli całymi dniami. a może nie myśli, może właśnie medytuje. a może widze siebie za kilka lat. może w swoich rozmyślaniach dojde do punktu w którym stwierdze, że wszystko co mogłem już zrobiłem , że teraz pozostaje mi nie myśleć. stałem tam dobre dziesięć minut. obserwowałem ludzi którzy go mijali. ludzi którzy podobno żyją w najszczęśliwszym kraju na ziemi, oczywiście to raport równie szcześliwej firmy. szczęście w ich rozumieniu polega na posiadanie a nie na rozumieniu. bo cóż nawet z tego , że ktoś da mu pieniądze skoro on całe dnie tam siedzi. coś mi się widzi, że pomoc inaczej powinna wyglądać. w każdym razie, siedze w pracy , pije ciepłą herbate i myśle o nim. może któregoś dnia podejde do niego i zapytam w jakim języku mówi. może powie mi coś co zapamiętam na zawsze.

      wtorek, 24 stycznia 2012

      The application has failed to start because the side by side configuration is incorrect

      My application crashed with the following error message :

      "The application has failed to start because the side by side configuration is incorrect please see the application event log or use the command line sxstrace.exe tool for more detail." for every application that i try to launch"

      In order to diagnose this kind of erroros ( side-by-side )  I started SxSTracing , with the command you see below:

      • SxsTrace Trace -logfile:SxsTrace.etl  
      • Then run you app which causing the problem.
      • Once it is done press enter to stop SxsTrace. 
      • Run thic sommand to format log to readable format: sxstrace Parse -logfile:SxSTrace.etl -outfile:SxSTrace.txt

      In my logs there was something like this:
      "ERROR: Cannot resolve reference Microsoft.VC80.MFC,processorArchitecture="x86",publicKeyToken="1fc8b3b9a1e18e3b",type="win32",version="8.0.50727.4053".
      ERROR: Activation Context generation failed.
      End Activation Context Generation."
      So I found correct one package ( Microsoft Visual C++ 2005 Service Pack 1 Redistributable Package ATL Security Update ) and installed it. 

      poniedziałek, 23 stycznia 2012

      ACTA - no to jest powód do fajnej zabawy na ulicy

      O kolesiu ( Jacek Żakowski ) są wzmianki w wikipedii a publikuje takie oto treści:

      "Kiedy dowiedzieliście się państwo, że istnieje coś takiego jak ACTA? Niewiele ważnych decyzji przygotowywanych było w tak szczelnej dyskrecji"

      źródło: Artykuł w gazecie wyborczej

      No więc ja się pytam jak można publikować taką dezinformacje ? Dane na temat ACTA były dostępne w sieci od ponad roku. Sam o tym pisałem w kilku miejscach:
      Niestety poza garstką osób , które interesuje sie powaznymi rzeczami mozna powiedziec ze publikacja nie miala wiekszego sensu.

      To co widze teraz osłabia mnie. A co widze ? Widze ludzi , którzy na codzień odwiedzają tvn24, kwejka, demotywatory i inne głupoty, ale nie dzis. Dziś odwiedzają nowy fajny profil dotyczacy protestu przeciwko ACTA. Dzisiaj wszyscy zabawią się w "OBURZONYCH". Kupią sobie maski i wyjdą na miasto, strzelą kilka fotek, pokrzycza hasla ktore uslysza obok , wrócą do domu i będą czuli, że coś zrobili.

      Ta cywilizacja musi upaść. Takie postępowanie nie ma najmniejszego sensu. Społeczeństwo daje się ogłupiać i rości sobie prawo do strajkowania kiedy to w ich interesie jest interesowanie się światem i tym jak on działa.

      sobota, 21 stycznia 2012

      słysze dzwieki, zycia a nie mysli.

      biegne przez świat, mam krew na ustach.
      biegne i dysze, kiedy łapie mnie zmęczenie padam, gdzie bądź.
      utaplam się wbłocie i biegne.
      zatrzymuje się w karczmie, czasem coś zjem.
      słysze dzwieki, zycia a nie mysli.
      gdzies w lasach spotkac można też innych biegnących.
      zdeżamy się czasem, bywaja nas chmary.
      nikt nie wie doką biegnie.


      zamknięty słoik a w nim setki muszek owocówek.
      żadna z nich nie usiądzie , nie pomyśli.
      wszystkie uporczywie przed siebie.
      nie na północ, nie na południe.
      przed siebie. czym jest północ - oto ich pytanie
      a ja siedze i patrze i pytam, dlaczego ?
      dlaczego jak ja nie usiądą i nie pomyślą ?
      dlaczego w znak zapytania się nie ułożą aby pokazać mi iż mnie widzą ?
      siedze i czekam
      a one latają, jak szalone, jak by świat był tylko w słoiku
      zaraz! nie, one właśnie widzą!
      widzą, czy nie ?
      za szkłem , jest świat, duży ? - tak sie pytaja
      nie wiem, dla mnie duży, bo ja mały człowiek jestem
      ja też jak w słoiku siedze, i patrze przez szkiełka
      spotykam innych i mówią, że w słoiku jesteśmy
      zatem
      czy to , że muszka jest w słoiku ma jakieś znaczenie ?

      piątek, 20 stycznia 2012

      Budda. Podróż ku oświeceniu. Deepak Chopra

      skończyłem czytać "Budda. Podróż ku oświeceniu". czytanie takich książek to zabawa dla mnie. wygodnie się kłade, otwieram książke i mnie nie ma. umysł kreuje obrazy których światło płynie przez informacje z książki. w kilku miejscach książki zatrzymałem się na dłużej. czytałem tekst po kilka razy. zastanawiałem się nad tym co napisał. głębia tcyh słów przekazuje mądrość która jest w tytule. wciąż żadko kiedy zdaża mi się czytać dwa razy tą samą książkę. może warto przeczytać tą samą książke kilka razy aby odkryć w niej nowe punkty widzenia. to jak z niektórymi filmami czy z wyprawami. każdy nowy raz jest inny.

      podejście do ludzi, do problemów. spojrzenie na świat, sposób w jaki pokazano brak lęków i przyzwyczajeń. sposób w jaki pokazano nienawiść i broń na nią. to wszystko jest właśnie filozofią życia. kiedy ktoś Cie atakuje zapytaj co go boli. pokaż mu inny sposób myślenia. nauczyłem się tego jakiś czas temu, aby nie utożsamiać się z bólem bo on nie istnieje. to coś podobnego jak z przykrymi słowami czy czynami. takowe nie istnieją. to my je tworzymy przykrymi. patrze na siebie i nie umiem siebie nazwać, nie umiem określić czy jestem zły czy dobry. zatem jak ktoś z boku po kilku wycinkach zmojego życia może to zrobić ? jak można utorzsamiać się wogóle z czyjąś myślą ?

      przyzwyczajenia to właśnie łancuchy. nauczyłem sie patrzec na swiat z boku siebie. wszystko czego zapragne rozpatruje w kontekscie tego ze moj umysl wymyslil sobie potrzebe. nie ja. ja potrzebuje tylko jesc pic i spac bo przyzwyczailem sie do zycia. reszta jest kreacja umyslu.

      Poniżej wklejam zdjęcie jednej z takich myśli. 

      wtorek, 17 stycznia 2012

      Znaczące koincydencje

      bywało tak w moim życiu , że doszukiwałem się wyjątkowości z sytuacjach jakie mi się przydażały. później zrozumiałem, że w ten sposób chciałem poczuć się wyjątkowy. opuściłem to magiczne myślenie i zacząłem sceptycznie patrzeć na to co się dzieje w koło mnie.

      jeden z pierwszych postów na moim blogu był o zdjęciach które zrobiłem w Macau. to była sytuacja kiedy to zrobiłem dwa zdjęcia w odstępie ok pół roku i okazało się, że te zdjęcia przedstawiały tego samego człowieka. w tej chwili patrze na to jako wielki zbieg okoliczności. zbieg okoliczności który się zdaża. właśnie dzięki temu , że pisze tego bloga odezwała się do mnie autorka tego bloga i powiedziała mi o znaczących koincydencjach lub tzw synchroniczności.

      drążyłem sieć, szukałem wyjaśniej, opisów. czytając książki naukowców coraz częściej spotykałem się z odniesieniami do tego zjawiska. mówie tu o książkach dotyczących psychologi, fizyki czy filozofii. dowiedziałem się, że podobne sytuacje przydażają się ludziom na całym świecie. tutaj można poczytać o najbardziej znanych przykładach.



      Jak to widze. 


      Gdzieś w głowie mam obraz świata bez czasu, a raczej mały zalążek tego obrazu. próbuje sobie wyobrazić świat który nie podąża w żadnym kierunku, nie ma przeszłości ani przyszłości. świat w którym nie operuje się językiem , świat którego moge nigdy nie zdefiniować żyjąc w tym świecie. w każdym razie znaczące koincydencje mogą być jego objawem. mogą być krzyżującymi się drogami przeszłości i przyszłości widziane jako teraźniejszość.

      Inny pomysł interpretacji tego zjawiska jest następujący. Zyjemy w swiecie o przeogromnych mozliwosciach , tzn w kazdym momecie dzieje sie tak wiele tak zaleznych od siebei zjawisk ze ilosc mozliwosci jakie w nim istnieja przekracza nasze mozliwosci poznawcze na chwile obecna. Innymi slowy takie sytuacje z naszego punktu widzenia sa niesamowite, ale gdybysmy mieli odpowiednia moc obliczeniowa moglibysmy wykazac ze jest to kwestai przypadku. Tu rodzi sie inne pytanie, o jak duzym poziomie zlozonosci problemy bedziemy rozwiazywac w przyszlosci ? Zbudowanie komputera ktory policzy losy ziemi wymaga aby uwzglednil warunku wszechswiata.

      Pole fantazji może tu być nieograniczone. Znaczące koincydencje mogą być błyskami, które np mówią nam iż przechodzimy przez miejsca o stosunkowo małym prawdopodobieństwie wystąpienia. Cóż to mogłoby oznaczać ? Że balansujemy na skraju jednej ze stron ? Ale strony czego ? Co by było po drugiej stronie ? Jak może wyglądać przeciwieństwo synchroniczności ? Czy to by były sytuacje które powinny się wydażyć bo wszystko na to wskazuje a one jednak się nie dzieją ? To ciekawe, że postawiłem to pytanie właśnie teraz. Bo odpowiedź jest ciekawa. Niedawno pisałem o tym z jak wielką pewnościa siebie odebrałem walizke. Czy to może być właśnie ta przeciwność ?


      Moje przypadki. 
      Postanowiłem zebrać razem sytuacjie, które mi się przydażyły. Być może opisanie ich i spojrzenie na nie z boku da jakis inny obraz.



      Poniżej przypadki, na które trudno mi znaleźć wytłumaczenie. A pod nimi kilka innych , które można próbować tłumaczyć.
      • mnich z tybetu i mężczyzna w pociagu. to był chyba 2008. oglądałem program w tvp 2 na temat polskiego mnicha który przebywał długo w tybecie. opowiadał o naukach o tym co przeżył. mówił o swojej szkole , którą otworzył gdzieś w skandynawii. program sie skończył a ja nie miałem gdzie więc zapsiałem w telefonie jego nazwisko. kilka dni później jechałem pociągiem do Chełma. na przeciw mnie usiadł elegancki pan z walizką którą położył na półce. na walize była naklejka lini lotniczych. czytałem książke. pan zapytał co czytam, potem czym się zajmuje. zdawkowo odpowiadałem. zaczeliśmy prowadzić lekką rozmowe. okazało się że uczył się w tybecie i prowadzi szkołe w szwecji razem ze swoim kolegą którego nazwisko miałem w telefonie.
      • walizka od dziadka. przed wyjazdem do Norwegii poszukiwałem na allegro walizki takiej starej skurzanej, pamiętałem, że miał taką mój niezyjący wujek. nie udało mi się znaleźć żadnej w rozsądnej cenie. tuz przed wylotem byłem u dziadka. siedziałem w fotelu , odpoczywałem. nagle przyszedł dziadek i powiedział coś w rodzaju: sprzątałem strych zobacz co znalazłem, może byś ją chciał ? w ręku trzymał walizke o której myślałem.
      • spotkanie z Edwardem i Abe Zielinska w pociagu. bedac w chelmie chcialem zrobic serie zdjec pokazujacych to samo miejsce ktore przedstawialy fotografie zrobione np 70 lat temu. na dworcu w chelmie wisi masa takich fotografi. powiedzialem do brata ze musze poszukac kogos kto posiada wersje elektroniczne. pozniej wracałem do Oslo z chełma, jechałem pociągiem do wwy. czytałem Stanislava Groffa. na wprost mnie usiadł starszy Pan. Zaczeliśmy rozmawiać. okazało się , że zna Norweski bo dużó w życiu podróżował. weszlismy na temat Buddyzmu i filozofi a pozniej fotografi. Okazalo sie ze wlasciciel zdjec z dworca to jego serdeczny przyjaciel z ktorym wlasnie spedzal czas. przysiadła się dziewczyna. Włączyła sie do rozmowy. Kiedy na koniec mieliśmy sie wymienić kontaktami powiedzialem ze kontakt do mnie znajda na mojej stronie ze zdjeciami www.czarnamucha.pl . Abe zapytala czy to ja jestem czarnamucha ? Edward zapytal czy sie znamy. Odpowiedzialem ze nie. Jak sie okazalo wymienilismy sie kilkoma mailami a Abe znala moja strone ze zdjeciami. Abe mieszka w Krakowie, a Edward w Gdansku.
      • kiedy się zamyśliłem. wracałem z zamościa od Dziadka. zamyśliłem się i pojechałem w złą stronę. ocknąłem się z transu po jakichś nie wiem 10-20 minutach. zatrzymałem auto. byłem pod cmenatrzem na jakimś odludzi. pomyślałem po coś tu jestem. wyszedłem , spojrzałem na groby. przede mną stał grub Agnieszki Skubisz. Tak nazywa sie corka siostry mojego Taty. 
      • zdjecie w macao. pisałem o tym jak zrobiłem zdjęcie tego samego człowieka w odstępie pół roku.
      • Stanisław Lem. z wielu stron docierały do mnie sygnały abym zaczął czytac biografie. po długim czasie wybrałem Lema. przeczytałem autobiografie. spodobało mi się. bedąc w polsce poszedłem do centrum handlowego na bemowie, popularne tesco. duży kompleks sklepów. wszedlem do ksiegarni, szukalem biografi, wybralem MCS. Nagle zobaczylem Listy Lema do Mrozka , juz wczesniej o niej czytalem, siegnalem po nia i wtedy uslysalem "Nie kupuj jej. Masz ja tutaj." To byla Beata, wreczyla mi prezent swiateczny. Fakt ze mielismy sie spotkac w tym centrum to jedno. Ale Listy Lema do Mrozka, nikt o tym nie wiedzial.
      • sen o koledze. to był 2002, pamiętam dokładnie bo jeździłem do dziewczyny do Rzeszowa z Warszawy. Przyśnił mi sie kolega z podstawowki, nie powiem teraz czy czesto mi sie snil bo nie prowadzilwm wtedy sennikow. Spotkalem go nastepnego dnia w pociagu. Pamietam ze to bylo dziwne uczucie. Nie rozmawialem z tym kolega przez lata. 
      • zobaczysz jutro wydaży się coś niespodziewanego dla całego świata. taka mysl mi przyszla podczas czytania ksiazki Stanislava Groffa poza mozg. Powiedzialem to Magdzie. To był 21 lipca 2011 roku.
      • marsz na 50km z Sebastianem. byliśmy chyba po 40km. to była Praga koło 17, sobota. byliśmy głodni i wyczerpani. mijaliśmy kościół świetego marka. powiedziałem coś w rodzaju daj na prosze coś do jedzenia czy coś takiego. nagle kilka metrów przed nami otworzyły sie drzwi i wyszła kobieta z pizza mowiac zapraszam do degustacji. to było niesamowite doswidczenie.
      • data urodzin. fotografujac lubie chodzic na cmentarze. spedzam tam duzo czasu. zawsze szukam daty swoich narodzin na czyims grobie. jak dotad nie znalazlem. kiedys poszla ze mna kolezanka. opowiedzialem jej ze szukam. po kilku minutach znalazl swoja date.


      Kilka innych na które widze wytłumaczenie. 
      • pan edward w chinskiej restauracji. to była jakaś leniwa niedziela , tak mi sie wydaje. razem z marzenką poszliśmy do chińskiej restauracji na bemowie. jedliśmy, opowiadałem jej o Frommie i jego interpretacji snów. I nagle dziadek siedzący za Marzenka wtracił się grzecznie i zapytąl mnie czy nie sądze iż na to o czym śnił Fromm miało wpływ to co przeżył za dnia.
      • strona z animowanym filmem na fejsbuku. rok 20010 , siostrzeniec podsyla mi link do strony w ktorej ze swojego zdjecia robi sie filmik o bohaterze.od tamtej pory nie przypominam sobnie abym go widzial. grudzien 2011 , chce zrobic taki filmik na urodziny mojemu bratu. szukam strony przez kilka godzin , bez sukcesu. kilka dni pozniej znajomy na fejsbuku ( mam ponizej 100 znajomych) publikuje link ktorego szukalem.
      • sen o aucie. obudziłem się zalany potem. opowiedziałem sen Darowi który wtedy mieszkał w pokoju obok. śniło mi się ze rozbilem sie o tira. piec godzin pozniej moj samochod zablokowal sie i wylaczyl jak by ktos odlaczyl zasilanie. to bylo toz za piaskami, jechalem szybko i bylem kilkaset metrow za wielkim zakretem.
      • sen na Furuset. wszedłem do kuchni. w salonie siedziała Tone, właścicielka mieszkania. nagle przypomniał mi sie sen, jakiś obcy faceta stał w moim pokoju na furuset i coś mi mówił. zapamiętałem jego imie. Opowiedzialem sen Tone wspominajac imie. Popatrzyla na mnie i zaczela sie smiac. powiedziala ze moj poprzednik z tego pokoju tak mial na imie. 

      Byłbym bardzo wdzięczny za podzielenie się spostrzeżeniami na ten temat a może własnymi doświadczeniami. Unikam magicznego myślenia i powyższy tekst ma służyc jedynie zastanowieniu sie nad tym zjawiskiem.

      Gdzie my idziemy ?

      życie opisać , a coż to znaczy. czy można ?

      nie wiem. życie jednak składa się z kroków. kiedy chce zrobić krok wtedy okazuje się czy moge go wykonać. często bywa tak, że nie da się wszystkiego przewidzieć, nie widać załamań drogi, kamieni leżących w ciemności. każdy krok może skończyć się upadkiem. to jest życie. możesz zaplanować mape, możesz sprawdzić pogode. zabrac kompana z którym pójdziecie. możesz dostać od rodziców latarke, świetny namiot albo rower. ale to życie wszystko zweryfikuje. możesz stracić wszystko kiedy zawiśniesz na skale i będziesz musiał odciąć plecak. twojego kompana może ukąsić wąż i pożegnasz go w kilka minut. życie wszystko zweryfikuje.

      kiedy próbujesz przewidzieć droge. zgadywać co może się nie powieść i jak uniknąć porażki zastanawiasz się nad drogą. planujesz. słuchasz opowiadan innych podróżników i starsz się wyciągnąć wnioski. chcesz wiedzieć jak najwięcej o tym co Cie może spotkać. bez względu na to ile się dowiedziałeś, bez względu na to jak świetnie jestes wyposażony Twoja wyprawa jest zdeterminowana przez to co przyniesie życie.pojawiające się przeszkody problemy próbujesz rozwiązać używając wiedzy, sprytu czy pomocy innych.

      przeróżne problemy dotykają nas podczas wyprawy. problemy ze sprzętem , brak sprzętu. jedni nie mają nawet namiotu inni pożyczają namiot ale w zamian za to przez kilka godzin każdego dnia muszą zbierać chrust dla tych co im go pożyczyli. wyprawa się ciągnie. nikt nie zna jej końca. jedni odpadają na początku inni w trakcie. umierają bo za dużo czasu w życiu zbierali chrust, inni za długo szli i nie dali rady. inni zrezygnowali z dalszej drogi i zatrzymali sie na bagnach gdzie w dostatku grzybów halucynogennych mogą śnić o skończonej wędrówce, o stanie odpoczynku.

      żadko kiedy ktoś pyta gdzie my wogóle idziemy. po co my tam idziemy. zazwyczaj srogie spojrzenia kierowane są w strone takich dziwaków. codzienne rozmowy sprowadzają się do wymiany informacji o tym z czego są lepsze sandały, albo które leśne owoce lepiej smakują. skupienie podróżników zaczyna się i kończy na tym co widzą przed sobą. zerkają jeden na drugiego. starają się powtarzać to co robia inni, i co wydaje się skuteczne.

      w miarę upływu czasu jest coraz więcej podróżników. las zamienia się w jeden wielki pochód. ludzie łączą się w grupy. drogą selekcji wybierają przywódców. ci z koleji obdarowują nieliczne grupy bliskich im podroznikow przywilejami , ktore to daja im poczucie bezpieczenstwa. przewodnicy z czasem staja sie nietykalni. żadko kiedy wychodzi na jaw, że przewodzący grupie wykorzystują pozostałych. kiedy ktoś z grupy chce sie odłączyć zostaje uznany za kogos kto nie ma prawa isc wsrod grup. Przywodcy grup twierdza ze tylko grupy maja prawo isc. Jednostka nie jest w stanie zmienic zdania wielkich i silnych grup. potrzebowala by do tego stworzyc wlasna jedna grupe i tu kolo sie zamyka.

      w podrozy okazuje sie ze grupy docieraja do krancow lasow. tam widza wielkie polany a na ich skraju inne lasy. przywodcy spotykaja sie gdzies po srodku i ustalaja miedzy soba zasady. tworzac tym samy specjalna grupe ktora ustala cos ponad glowami wszystkich. ta swieta grupa ustala zasady dotyczace wszystkich grup. jest np grupa ktora mieszka w bardzo piaszczystym lesie, nie ma tam duzo jedzenia. grupa ta jest wychudzona i wyglodzona. nie ma tez dlugiej historii. jej czlonkowie nie znaja wielu technik łowieckich, nie posiadaja wiedzy ani narzedzi jak np grupa z bogatego w owoce i zwierzyne lasu. przywodcy świętej grupy ustalaja miedzy sobą, że mieszkancy biednego lasu nie mogą wchodzić bez powozlenia do bogatego lasu. kiedy biedni pytaja dlaczego , mowia ze takie sa zasady i koniec dyskusji. powoluje sie przy tym na jakies madrosci ustalone przez inne grupy. ci z bogatego lasu dostaja jednak pozwolenie od swietej grupy na odwiedzanie biednego lasu.

      9 marca 2012 - Akademia Rozwoju Osobistego w Oslo

      Na prosbe znajomej wrzucam info:


      Kolejny raz mamy zaszczyt zaprosic Was na Spotkanie dla Kobiet  pod    
      intrygujacym tytulem: Obudz Swoja Sensualnosc i    
      Kobiecosc…nie tylko na wiosne!

      Pozwól, aby Twoje cialo, umysl i dusza rozkwitly na wiosne    
      razem z ARO

      ARO – Akademie Rozwoju Osobistego w Oslo czyli Katarzyna Nowicka    
      i Angela Madejska serdecznie zapraszaja do Domu Polskiego, w    
      Sandvice - Skytterdalen 2

      Po ogromnym sukcesie pierwszego spotkania w Kobiecym gronie,    
      proponujemy kolejne, które pozwoli Wam przygotowac sie do sezonu    
      wiosennego.
      Tego wieczoru bedzie jeszcze wiecej niespodzianek niz ostatnio,    
      konkursy, nagrody, do Waszej dyspozycji beda kosmetyczki,    
      wizazystki i stylistki. Tego wieczoru bedzie mozna równiez    
      dokonac róznych interesujacych „babskich” zakupów w    
      promocyjnych cenach.

      O godz. 19.30 pani Angela Madejska i Katarzyna Nowicka z ARO    
      zaprosza na wyklad pod tytulem:

      „Kobieta Sensualana – co to znaczy?”

      WSTEP WOLNY !

      Liczba miejsc ograniczona, decyduje kolejnosc zgloszen.    
      Potwierdz swoje uczestnictwo wysylajac SMS z imieniem i    
      nazwiskiem oraz adresem e-mail na numer tel. 905 03 405

      Zapraszamy serdecznie !!!

      Wiecej informacji tutaj:    
      http://www.arooslo.com/index.php?option=com_content&view=category&layout=blog&id=36&Itemid=37

      poniedziałek, 16 stycznia 2012

      lista filmów wartych zobaczenia

      Te filmy jak dla mnie mają wiele wspólnego z tematem Buddyzmu , ale
      interpretacja może być dowolna

      Peaceful Warrior
      http://www.youtube.com/watch?v=QsS3cXGs2GQ
      http://www.imdb.com/title/tt0438315/


      The Fountain
      http://www.youtube.com/watch?v=96EbGxpu-wE
      http://www.imdb.com/title/tt0414993/

      Enter the Void
      http://www.youtube.com/watch?v=lI89ovR36r0
      http://www.imdb.com/title/tt1191111/


      Travelers and Magicians
      http://www.youtube.com/watch?v=3LS-GR1nRM4
      http://www.imdb.com/title/tt0378906/


      Words of My Perfect Teacher
      http://www.youtube.com/watch?v=-r4ZQmbda-g
      http://www.imdb.com/title/tt0387694/


      Siddhartha
      http://www.youtube.com/watch?v=OyFg291i8Ak
      http://www.imdb.com/title/tt0070689/


       Into the Wild
      http://www.youtube.com/watch?v=taFaFEuwHLQ
      http://www.imdb.com/title/tt0758758/


      Spring, Summer, Fall, Winter... and Spring
      http://www.youtube.com/watch?v=llqQQjDEVVg
      http://www.imdb.com/title/tt0374546/



      Erleuchtung garantiert
      http://www.youtube.com/watch?v=6fXi4lOJe1I
      http://www.imdb.com/title/tt0177749/


      Jacob's Ladder
      http://www.youtube.com/watch?v=SXXbIOc9h4g
      http://www.imdb.com/title/tt0099871/


      Encounters at the End of the World
      http://www.youtube.com/watch?v=R3leTaf2Txw
      http://www.imdb.com/title/tt1093824/

      powoli dochodze do rozstaju dróg, który od dawna na mnie czeka

      urocze kobiety, które spotykałem na swojej drodze życia z taką łatwością stawały się moimi , że stało się najgorsze. straciłem smak.

      książki były dla mnie karą. tak mnie karano w dzieciństwie kazano mi się uczyć.

      kobiety, przez wiele lat spożywałem ich ciała i dusze nie potrafiąc zaznac smaku choćby usmiechu. myślę , że to mnie zniszczyło. ciągłe pochlebstwa, mówienie mi czułych słówek. trafiały na podatny grunt.

      kiedy z czasem sam sięgnąłem po książki odkryłem w nich przyjemność która rodziła się w raz ze zrozumieniem iż książki są możliwością poznania myśli innych ludzi.

      w głowie stawałem się tym o kim mówiły. spotykałem piękną kobiete nie ważne gdzie, nie ważne czy byłem sam czy z kimś, chciałem ją poznać, pocałować i to się działo. nie musiałem, się starać, powielałem schematy z przeszłości te które działały. niestety łatwość z jaką je dostawałem sprawiała iż szukałem czegoś trudniejszego, niestety nie znajdowałem.




      już dawno straciłem smak. smak tego czym jest namiętność. czym jest miłość i pragnienie bycia z kimś. wszystkie kolory miłości i namiętności zamieniły się w jeden. jeden szary i ten sam kolor. dopiero teraz jak mi się wydaje, choć może jestemw kolejnym błedzie zadałem sobie kilka pytań.

      po co mi kobieta ? jeśli do związku to czy ja się nadaje do związku ? czy ja potrzebuje związku ? później wkradło się pytanie co jest ważne w związku dla mnie. Czy potrzebuje przyjaciela, kochanka czy może wyroczni albo ofiary. Czy liczy się dla mnie poczucie humoru czy może buzia ?

      patrząc na swoje wszystkie związki te które trwały latami i te które zaczynały się i kończyły tego samego dnia w łóżku dostrzegam ich totalną przypadkowość. dopuszczałem do siebie kobiety, które zazwyczaj pojawiały się z przypadku. No dobra, ale czy można inaczej kogos poznac niż przypadkiem ? czy przypadek istnieje ? Odopwiedziałem sobie w ten sposób. Gdybym chodzil na zajęcia z Jogi i poznał tam dziewczyne to połączyłyby nas wspólne zainteresowania czyli dokładnie ta sama sytuacja jeśli poznałem dziewczyne w księgarni. zrozumiałem, że przypadkowość jest wszędzie, a zdziwienie ludzi kiedy slysza gdzie sie poznaliscie swiadczy tylko o ich braku wyobrazni.

      sex. to jak sie okazuje najwazniejszy element moich relacji. bez najmniejszego zawstydzenia pisze teraz o tym. kiedy patrzez w przeszlosc to jest najwazniejszy element. zdradzilem wiele razy kobiety. zdradzilem je bo czulem pragnienie do kogos innego, bo nie dostawalem od nich tego czego potrzebowalem. zostalem zaszczuty jako zdrajca jako ten zly. a coz ja zlego zrobilem ? odwazylem sie zrobic to czego pragnalem ? pojsc tam gdzie ja chcialem a nie tam gdzie mi kazano ? kiedy zdradzilem kobiete nauczylem sie aby wieksza uwage zwracac na to jak patrze zmyslami na kobiete. zrozumialem ze nie potrafie byc z kobieta ktora mnie nie pociaga. nie ma takiej mozliwosci. teraz z czasem widze ze moze nie chodzi o urode ale cos co nazywamy chemia. kiedy jestem w zwiazku chce sie kochac, chce czuc to pozadanie i isc za nim. szalec w nim. nie chce stagnacji. namietnosc wyzwalala mnie, czulem sie spelniony i gotowy zrobic wszystko. czulem sie zwyczajnie szczesliwy. dotykanie kobiety, patrzenie na nia, pieszczenie jej. ogladanie jej kiedy sie przebeira, kiedy sie maluje, kiedy przechodzi w biezliznie po mieszkaniu, jest zjawiskiem niesamowitym. widzialem w zyciu duzo tak mi sie wydaje, ale kobieta jest najpiekniejszym zajwiskiem jakie potrafie dostrzec. byc moze jestem tak slepy, byc moze prosty jak cep, ale w kobiecie widze natchnienie, widze piekno ktorego nie sposob opisac i dostrzec gdzie indziej. potrafie zachwycac sie kazdym centymetrem jej ciala godzinami. namietnosc, kiedy ciała się wiją, kiedy sa splątane i kiedy czas pędzi niczym w przyśpieszeniu , to jest przeżycie, którego nie da nam nic innego w tym świecie. zawsze kiedy byłem zaspokojony z kobietą czułem , że moge zrobić dla niej wszystko. I to jest właśnie magia tej drogi, drogi namiętności, miłości i pożadania.

      to jakim typem osoby jest ta kobieta i jak wspolgram z nia jest rowniez istotne. to jak spedzamy czas, czy smiejemy sie z podonych rzeczy czy czujemy radosc z podobnego spedzania czasu tego ktory razem spedzamy. czy mamy podobne cele. tu nie ma regul. jest tylko jedno pytanie. czy dobrze sie z nia czuje.

      z kobieta moge stworzyć rodzine. zauważyłem to jakiś czas temu. zastanawiam sie dlaczego tak późno. być może dlatego , że nie mam przykładów. być może dlatego, że to co widziałem w życiu w koło siebie było masą hipokryzji i oszustów. ludzi oszukujących siebei samych i swoich partnerów. widziałem nieszcześcia dzieci, kobiet i mężczyzn, wszystcy byli poszkodowani. straciłem w to wiare , straciłem wiare w związek w miłość i bycie razem. teraz widze, że to może istnieć bo to zależy od Ciebie odemnie. ja moge być uczicwy, moge być dl akogoś, moge rozumieć. rodzina to jest Twój dom, masz swoja żone, swoje dzieci. to kim one są i jakie macie relacje zależy od Ciebie. możesz mieszkac w mieście zła i wychować dobre dzieci. pytanie co im zaoferujesz jako ojciec. gdybym miał mieć dzieci przedewszystkim poczytałbym autbiografie ludzi ktorzy twierdzili ze mieli wspanialych rodzicow i bardzo zlych rodzicow. chcialbym wiedziec co moge dac dobrego z punktu widzenia dziecka i jak moge je znisczyc nawet o tym nie wiedzac. kiedys samy bylem dzieckiem i mam pewne spostrzezenia , ale jak sie okazuje ona sie zmieniaja z czasem. np teraz widze , ze cechy ktore nabylm od rodzicow kiedys moze byly nie przydatne, ale teraz z perspektywy czasu sa gniealne. rodzina to najwiekszy stopien wtajemniczenia tego co moge osiagnac z kobieta.

      dziecko. cudowna sprawa. przychodzi czlowiek ktoremu moge dac cala swoja wiedze jesli tylko zechce. dziecko na ktore moge miec pozytywny wplyw, dziecko ktore moga nauczyc byc dobrym, nie ranic i pomagac. dziecko ktoremu moge pokazac jak wielkie oczy ma strach i ze nie warto bac sie niczego, bo zycie nie jest warto strachu. dziecko ktoremu mozna dac mozliwosci aby poszlo w dowolna strone swiata i zrobilo to co w jego poczuciu sensu bedzie najlepsze. dziecko ktore bedzie kontynuacja niejako zycia na tej ziemi. dziecko ktore bedzie cieszyc sie jak ja zyciem. ktore bedzie moze zlym a moze dobrym dzieckiem. wazne ze bedzie mialo kazje doswiadczenia swiata i mozliwosci wyboru. to chyba tylko o to chodzi. nie chce w to mieszac uczuc.

      teraz pytanie jak ja wybrac. czy mozna laczyc dzikie namietnosci z posiadaniem rodziny. wydaje mi sie ze najwazniejsze to aby byc kumplami. aby odczytac oporawnie czy kobieta chce Cie miec czy chce byc z Toba. bo to sa dwie rozne sprawy. kiedy spotykalem sie z dziewczynami i problemy rodzily sie tam gdzie ich nei bylo czyli w tym jaks pedzam czas to byl to znak ze czas wsiadac do windy. bycie z kims to nie posiadanie. posiadanie jest niestety bardzo popularne przynajmniej w swiecie jaki ja znam. niejednokrotnie slyszalem od bliskich znajomych ze nie mozemy sie spotkac poniewaz partner partnerka nie chce.

      może błądze ktos powie, albo sie starzeje. mi jednak wydaje sie, ze dobieranie partnera to przede wszystkim swiadomosc. swiadomosc siebie. znajomosc swoich potrzeb. umiejetnosc zrozumienia co dla nas wazne. postawienia sobie celow , zrozumienia tego co mozemy razem osiagnac i trwania przy tym. bycie ostroznym i obserwowanie partnera to doskonaly spsoob aby nie zabrnac w labirynt namietnosci i emocji.





      gdzies obok przewija sie mozliwosc zycia tylko dla ideii. pragnienie myslenia, poznawania i odkrywania. ta droga to droga w samotnosci, skazana na porazke z perspektywy czlowieka "normalnego" ale uwienczona sukcesem tego kogo pochlonela idea. tak nie wiele wiem a tak silny sie czuje. wyizolowanie siebie od emocji i poczucie wlasnej wartosci to cos co pozwala latać. mam 30 lat i niedawno zaczalem widziec swiat. zaczalem go poznawac, jak jest zbudowany ideologicznie , jakie oferuje mi mozliwosci. gdzie moge pojsc i co przemyslec. ogrom drog jakie sa zabiera mi sen z oczu. to przeradza sie w obsesje. wchodzenie na coraz to nowe szlaki, czytanie i proba pojecia , jesli cos mnie w zyciu kreci to wlasnie to. uwielbiam siedziec jak to mowia w kolo w nudnym pokoju i gapic sie w ksiazke. tylko kiedy pozniej po miesiacach spedzonych w mojej jaskini wychodze i mam okazje ogladac swiat odczuwam go po tysiackroc razy intensywniej niz kiedys kiedy mialem go na wyciagniecie reki a nie wiele wiedzialem. zachwycam sie spadajacym lisciem , obserwuje ludzi i przewiduje ich zachowania. w glowie buduje wizje ktore potem sie urzeczywistniaja a ja nie mowiac o tym nikomu czuje w srodku ze to co mysle dziala, ze moj mozg dziala.

      jest 2012 a ja dochodze do pytania gdzie isc. zycie jest krotkie, czasem bardziej niz nam sie wydaje. jestem ograniczony przez pragnienia i emocje. wizja pozostawienia wszystkiego co mam , sprzedania mieszkania , oddania wszystkich rzeczy jest czyms nowym dla mnie. czy bylbym w stanie pozbyc sie tych wszystkich lancuchow ktore sa niczym przy wizji tego ze mialbym pozostawic wszystkich bliskich i pojsc z plecakiem w swiat. zastanawiam sie czy droga do poznania czegos jest taka droga. nie jestem do konca przekonany. wyjechanie do indi i zamieszkanie tam brzmi dla mnie jedynie egzotycznie i niedorzecznie. nie bylem tam, ale wiem ze sa tam ludzie i pieniadze. medytowac i rozmyslac mozna wszedzie. nie trzeba wyjezdzac. czy zatem pozostanie w miejscu i rozwijanie swojej mapy mysli i badanie potencjalnych drog na ktorych moglbym sie skupic jest wyjsciem ? to moze byc wlasnie to. ale z drugiej strony wciaz bede tkwil w swiecie ktory bedzie mnie w jakis sposob zmienial, wplywal na mnie i na to co robie, jak mysle. wyjscie z tego swiata , z tej cwyilizacji mogloby przyniesc cos nowego. cos o czym nie wiem. cos czego nie znam. obawiam sie , że strace wszystko co mam, ale z drugiej strony co ja mam ? czy to co mam czyni mnie szczęśliwym ? czuje się raczej więźniem tego co mam.


      to jest wlasnie rozwidlenie drog na ktorym stoje. wiem ze sa mozliwosci. pytanie ktora droge wybrac. obydwie wydaja mi sie miec sens.

      tak sobie jeszcze myślę, że spotkałem w życiu kilka mądrych osób , które coś mi powiedziały i pokazały. dlatego teraz patrze z innego punktu widzenia. ich związki, ich relacje ich poglądy to po części dzięki nim myślę inaczej.

      Pi


       jeśli ktoś widział moje rekomendacje filmowe i nie trafiły do niego to zdecydowanie odradzam mu ten film. Obrazy, dzwięki i pomieszanie rzeczywistości z fantazją w tym filmie są idealnym pokazem tego z jaką mocą umysł potrafi chwytać idee.

      Budda. Podróż ku oświeceniu. Deepak Chopra

      postanowiłem wziąć coś lekkiego przed oczy.
      czytałem kiedyś historie Buddy opisanął w małej książeczce pt "Na kawie z Buddą". później poczytałem troche prac naukowych w sieci. po drodze natrafiłem na książkę "Historia filozofii buddyjskiej" . A teraz wpadła mi w ręce bardzo przyjemna opowieść, wręcz bajka dla dzieci. Jej tytuł to "Budda. Podróż ku oświeceniu". Jest to przyjemna w odbiorze i łatwa książka. Opowiada historie Buddy która jest wmięszana w historie ułożoną przez autora. Czytając ją znajduje bardzo dużo ciekawych i trafnych myśli. Myśli które są bardzo życiowe. Kiedy Chopra pisze o Marze, która demoluje umysły ludzi , natychmiast wracam myślami do tego co pisali naukowcy zajmujący się psychologią. Nasze myśli splątane w pragnieniach i emocjach. Umysły kierowane nie przez nas samych, ale przez to czego pragniemy i czego nienawidzimy. Nie moge się oprzeć i musze to powiedzieć. Już dawno nie czytałem książki, która poruszyła moją wyobraźnie do kreowania obrazów innych światów. Pisząc to teraz zauważam , że książki które zazwyczaj czytam są suchymi teoriami, które budują jakieś nowe drogi myślowe. Ta natomiast ukazał mi świat, którego nigdy nie widziałem oczyma i nigdy nie zobacze, bo on nie istnieje. Istnieje jedynie jako interpretacja słów zapisanych na kartce i mojej umiejętności przenoszenia ich na plansze wyobraźni. Skończyłem dopiero 11 rozdział i czytam o tym jak Siddhartha zobaczył "miasto króla", ale nie moge oprzeć się poczuciu , że ta książka przyniesie mi kilka sugesti dla moich pytań. Pytań, które mnie trapiął. Pytań o nature życia o to czy mam przejmować się losami innych, o to czy to ma jakieś znaczenie. O to czy mam się czuć odpowiedzialny za to iż inni nie widzą, a nawet nie próbują patrzeć. Jak to zwykle bywa kiedy kupiłem książkę zdażył się przypadek. Czekałem na znajomą z która miałem porozmawiać , stałem pod empikiem w Arkadii czytając książke o Buddzie i nagle podeszła dziewczyna. Iwonka bo tak ma na imie, to wyjątkowo uduchowiona dziewczyna. Pojawiła się jak gdyby znikąd, zanim przyszła krążyła mi w głowie. To było przyjemne zjawisko.






      niedziela, 15 stycznia 2012

      Kilka ujęć z wyprawy


      Dwa powyższe zdjęcia pochodzą z ulic Pragi. Miałem okazje być świadkiem zdażenia, które wyjaśniło mi skąd kaptur na głowach ludzi żebrających (oczywiście mówie o przypadku, którego ja doświadczyłem). Przez chwile stałem i obserwowałem żebraka w kapturze. Zastanawiałem się nad determinacja a może stanem umysłu. Doskonale zdaje sobie sprawe, że naukowo można opisać stan jego umysłu i zakwalifikować jako jeden z nieprawidłowych stanów. Mnie to jednak nie interesuje. Interesuje mnie jak taki człowiek widzi świat. Stałem i próbowałem wcielić się w jego postać. Klęczeć i widzieć te wszystkie nogi a czasem skierowane w jego strone ręce. Nagle żebrak wstał, zabrał czapke. Odszedl kilka metrów i oczom moim ukazał się młody chłopak na pierwszy rzut oka w pełni zdrowy. Pośpiesznie ruszyłw  tłum i już kilkadziesiąt metrów dalej był jednym z przechodniów.



      Ta figurka mnie przerażała.




      oto ujęcie. stałem tam i rozkoszowałem się widokiem ściany. ściany która pokazywała mi widok o którym tylu pisało. widok świata, świata który postrzegamy. świata który możemy widzieć. świata , który jest tylko cieniem. patrzyłem i podziwiałem zjawisko świadom tego co widze, a co "w rzeczywistości" istnieje obok mnie. cienie świata.


      Zrobiłem to zdjęcie i pomyślałem o sobie. Gdybym ja był tym kadrem ile we mnie jest odbicia innych ludzi. ile naklejek , który mi przypięto ( "ty leniu smierdzący" ) , ile we mnie tego co jest moje a ile tego co pochodzi od pragnień , zazdrości lub innych emocji innych ludzi. jak zobaczyć zdjęcie siebie ?





      Ta kaplica w której złożono szkielety ok 40.000 ludzi przeraziła mnie. uświadomiłem sobie że nigdy wcześniej nie miałem okazji obcować ze szczątkami ludzi. stałem i patrzyłem w tą rozbita czaszke. widziałem tam siebie, brata, kolege każdego. tam zmieżamy. nic mnie nie uchroni. te szczątki to byli kiedyś ludzi jak Ty czy ja. myśleli, pragneli, żyli, szukali. jestem skazany na śmierć. i posiadam życie. to miejsce dało mi zastrzyk. jeszcze nie wiem czego. wydaje mi się, że w strzykawce były słowa "nie wolno się poddawać, życie jest po to aby walczyć ile się da w imie tego w co sie wierzy, bez względu na to w co wierzymy"

















      Zdjęcie z galerii kobiety, która z gliny lepiła takie oto formy.



      Most w Budapeszcie i przejeżdżający po nim tramwaj. 





      Bez LSD w Pradze

      czytałem Stanislava Groffa i utkwiło mi w pamięci , że w Pradze można kupić LSD. nie wiem ile wiem w tym temacie, ale chciałem poczuć to o czym pisało już tylu ciekawych ludzi na tym świecie. wszedłem do sklepu i zapytałem czy w Pradze kupie LSD. pani odpowiedziała, że niestety nie ma takiej możliwości. pomyślałem, że skoro już jestem w Pradze to może jednak zasymuluje stan po LSD, a może nawet nie tyle zasymuluje co spróbuje sobie wyobrazić jak świat może wyglądać. wyjąłem aprat i ustawiłem wszystkie paramtery tak jak nie należy. oto moje jazdy bez LSD w Pradze.


      bez LSD