wtorek, 13 grudnia 2011

jak moge wiedzieć co myśle kiedy jeszcze tego nie powiedziałem

od czasu kiedy zacząłem spisywać swoje myśli czy to na papaierze czy to tutaj, zauważyłem jak łatwo popatrzeć na siebie z boku. kiedy miałem 19 lat kupiłem na spółke z Danielem kamere video. nagrywaliśmy wszystkie głupoty. dziś przypomina mi to youtube. gdybym wtedy miał youtube pewnie byłbym bohaterem nie jednego filmu. w każdym razie kiedy później oglądałem sobie te nasze nagrania to przyglądałem się sobie i swoim zachowaniom. sporo mi się nie podobało i zaczynałem to zmieniać w sobie. zwracałem uwagę na to jak mówie, jak się zachowuje itd. ta kamera dała mi możliwość spojrzenia na siebie z innego punktu widzenia. ten mój blog tutaj dał mi to samo.

wracam sobie czasem do myśli , które spisywałem kilka lat temu i widzę gdzie byłem jak się czułem. to ważne, ważne dla mnie bo moge zobaczyć czy zmieniam się na lepsze, na gorsze czy może w miejscu stoje. patrze jak kiedyś pisałem "wiersze" o tym jak kochałem , o dziewczynie z którą byłem. dziś inaczej już na to patrze. a dzięki temu spojrzeniu z boku na to widzę , że się poruszam w tym świecie.

już nie śmieje się jak kiedyś z ludzi. nie nazywam ich głupcami, debilami. wiecej sie zachwycam. wolniej chodze i nie spiesze sie. zatrzymuje sie na ulicy by popatrzec na niebo. w pubie podchodze do dziewczyn i mowie jednej z nich w oczy ze zawstydza słońce. nauczyłem się cieszyć tym , że współistnieje a nie tym iż mogę posiadać. wydaje mi się że mam inny smak. inaczej kosztuje życia. zrozumiałem, że to co mam w głowie to mój świat. nikt nie potrzebuje abym go nim zalewał. kiedy słucham ludzi wiem jak mało przeżyłem i jak mało straciłem a jak dużo wolności mam.

bardzo się szamocze w swoim zyciu. przyglądam się ludziom obok i wtedy odczuwam, że jednak nie tak bardzo. ale zaraz potem przypominam sobie aby z nikim sie nie porownywac a jedynie pytac siebie czy dobrze mi z tym co mysle. nauczylem sie pytac i zaczalem odczuwac przyjemnosc z przyznawania sie do bledow. błądzić, szukać, pytać, mylić się. to jest właśnie droga do spokoju. do poznania. dzieki temu, że wiem tak nie wiele, dzieki temu że tak nie wiele przeżyłem to wciaz tak bardzo pragne. pragne zyc.

moj umysl to jestem ja. jestem tylko swoimi myslami. nie jestem brunetem, nie jestem 180cm facetem. nie jestem pawlem ani zadnym polakiem. jestem umyslem, ktory nie wie kim i gdzie jest. ktory wciaz sie szamocze szukajac odpowiedzi, ktorej nigdy nie znajdzie.

czuje sie tak chlonny. poznawanie i uczenie nabralo nowego wymiaru. nie jest istotne jakie przyniesie to efekty. istota jest pojmowanie i synteza. istota jest zdawac sobie sprawe z tego co sie przezywa. dzis moge napisac iz mysle ze nigdzie nie dojde w tych rozmysleniach. bo wszystko wykreuje moj umysl , a wszystko co wykreuje zostanie ocenieone przez inne umysly. te umysly dzialaja w jakims modelu. mowie o modelu wszechswiata. co nie pomysle wszystko zostanie tutaj w tym swiecie, w swiecie ktory patrzy przez pryzmat tego co rozumie.

mnie nie ma. nie istnieje. moja swiadomosc to jest jak to żółte światełko na podłodze w kościele. to światełko jest jedynm z miliarda miliardów innych światełek, które tworzy kolorowy witraż pod wpływem światla ze słońca. kiedy moja szybka zostanie zbita a ze mnie zrodza sie robaki ja moze obudze sie jako jasny promyk. a moze znikne. to juz nie wazne. wazne ze jestem teraz tutaj. ze przez chwile mi sie wydaje ze to rozpatruje.


moje wspomnienia. moja historia. to wszystko istnieje tylko w mojej glowie. zniknie razem ze mna. dlatego tak wazne jest zycie w swiadomosci. bycie swiadomym. dlatego wazne jest aby widziec to co jest a nie to co chcemy widziec. kiedy zegnam sie z kims bliskim zawsze robie to jak bym widzial go po raz ostatni. kazda chwila moze byc ostatnia. nie wiem kiedy to bedzie.

moze byc tak, ze przeszlosc istnieje razem z przyszloscia i terazniejszoscia rownoczesnie. problem w tym ze nasz umysl moze tworzyc rzeczywistosc tylko w formie budowania jej z jej kolejnych kawalkow i dlatego mamy wczoraj i jutro. wyobraz sobie ze nalewasz do kubka wode. przechylasz go i woda wylewa sie ciurkiem na ziemie. jesli robisz to powoli to krople wylatuja jedna za druga tworzac ciag. ten ciag mozna by porownac do naszego zycia. krople to dni. teraz wyobraz sobie ze ten sam kubek zabieramy w kosmos i przechylamy go . zadna kropl anie wypada, ale wydobywa sie jedna calosc. istnieje jako calosc. nie jako elementy. w jednej chwili wszystkie krople sa ze soba polaczone w calosc. ciagle sie mieszajac, tworzac kolejne mozliwe kombinacje.

teraz umysl. jesli umysl tworzy przeszlosc laczac ja z przyszloscia to w srodku mam terazniejszosc. budujemy wiec taki bardzo dlugi lancuszek kropli wody. nie do konca pamietajac ktora byla po ktorej. jestesmy w stanie je odroznic jesli lezaly od siebie wystarczajaco daleko. np pojscie do technikum odrozniamy od pojsca do podstawowki bo wiemy co jest po czym. a co gdyby to wszystko zaczelo sie mieszac. gdyby wszystkiemozliwosci zaczely byc jednoczesnie wszedzie ? co gdybym lezal w przedszkolu ze swoja 70 letnia zona , to bylby 1983 rok a na suficie wyswietlalby sie 5wymiarowy game-movie ?

kiedy czuje jak bardzo brakuje mi ludzi ktorcyh kiedys znalem a dzis juz ich nie ma przy mnie i nigdy juz nie bedzie wtedy utozsamiam sie z czlowiekiem. to jedyne co wiem ze moge zrobic. poczuc zal i smutek. ale nie tedy droga. w snach zazwyczaj nie mam pojecia ze spie. tak moze byc teraz moge nie byc swiadom z jakich wyzyn pochodzi moja swiadomosc.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz