piątek, 9 grudnia 2011

Bezsenność

Nie moge spać po nocach. Leże w łóżku do 5, przewracam sie z boku na bok. Czasami zasne koło 23 , a wtedy mój dzień zaczyna się o 2:30. Istny obłęd. Moge tak leżeć jedną noc, drugą, trzecią piątą, ale w końcu pękam. Wyjąłem telefon, wpisałem w googlach hasło autobiografia. Teraz pytam siebie kogo autobiografia ? No dobre pytanie, o kim chciałbym poczytać. No nie wiem. No to może jakiś model warto zrobić. Modeluje pytanie od hasła bezsenność, moje myśli kierują się na książki, potem na myślenie, stąd na fantazje i dochodze do myśli o człowieku który kreuje świat w głowie. Lem. Autobiografia Lema. Ściągam - czyli kradne.

Po przeczytaniu całego tekstu co zajęło mi na telefonie dobrą godzine mam w głowie krótka historię tego człowieka. Czytając jego myśli, coś mnie tłucze pięścią w głowe i głośno krzyczy, nie ty jeden chłopcze miałeś takie problemy. Lem pisze o swoim ojcu , który o mały włos nie został zabity przez niemców kiedy był jeszcze kawalerem. Wspominając o tym mówi jak wiele przypadków składa się na to iż istniejemy. Pisze o konstrukcjach myślowych o tym jak tworzył w głowie światy , światy które nie istniały, ale on je tworzyl po to aby je obserwować i móc na ich podstawie tworzyć spekulacje o przyszłości. Pisze o tym , że piramidy były magiczne do czasu aż zrozumiano jak je zbudowano. Dlatego właśnie on pali wszystkie swoje notatki, nie chce aby ktoś dowiedział się jak on stworzył swoje światy, chce pozostać na zawsze tajemnicą. To mi się nie sposodbało u niego, bo dał nam coś nie mówiąc jak to zrobić. Bardzo mi się to nie podoba. Lem pisze o swoich myślach o tym jak cięzko mu było czasami, jak dużo fantazjował i jak bardzo odbiegał od rzeczywistości. Wspomina o tym , że nie jedna idea leżała w jego głowie przez lata zanim zrozumiał jej znaczenie i rozwinął ją by zamienić ją w coś wartościowego. Podobało mi sie to co powiedział, że na pytanie kim on jest pytający może znaleźć odpowiedź w jego tekstach. Bo nasze życie to tylko taka otoczka, film, który dzieje się gdzies obok nas. Natomiast to co my myślimy i to co pozostawiamy po sobie, to jest to kim jesteśmy.

Ide szukać siebie.


Tutaj kilka kawałków z autobiografii:


Z życiem uszedł tylko dlatego, że kiedy prowadzono go na egzekucję rozpoznał go idący chodnikiem ukraińskiego miasteczka żydowski fryzjer ze Lwowa. Fryzjer osobiście golił komendanta miasta, a zatem mógł się wstawić za ojcem. Tylko dlatego mego ojca - który jeszcze nim nie był - wypuszczono na wolność i mógł powrócić do Lwowa, do narzeczonej.


Byłem molem książkowym. Czytałem wszystko co wpadało mi w ręce: wielkie narodowe poematy, powieści, książki popularnonaukowe (do dziś pamiętam, że książki tego rodzaju, jakimi obdarowywał mnie ojciec, kosztowały siedemdziesiąt złotych - cenę wydrukowano w środku - wówczas była to prawdziwa fortuna, za taką sumę można było kupić cały garnitur.)




Wspomniałem na początku przeciwstawne tendencje przypadku i porządku, zbiegów okoliczności i predestynacji. Dopiero w trakcie pisania Wysokiego Zamku przez głowę przeszła mi myśl że mój los, moja pisarska profesja, kiełkowała już we mnie kiedy oglądałem szkielety i galaktyki w astrofizycznych atlasach, rekonstrukcje olbrzymich archozaurów mezozoiku oraz liczne wielokolorowe tablice przedstawiające ludzki mózg. Albo, żeby to lepiej wyrazić, bodźce zewnętrzne oraz wrażenia zmysłowe współkształtowały moją wrażliwość - co oczywiście jest tylko przypuszczeniem.



Wieloletnie mocowanie się z tekstami nauczyło mnie, żeby nigdy na siłę nie pisać jeśli temat do pewnego stopnia sam wcześniej nie dojrzał, kiełkujący pomysł najlepiej pozostawić w spokoju (co może trwać miesiącami a nawet latami). Albo postępować jak kobieta, która wie, że poród przedwczesny to nic dobrego. Sytuacja ta jednak rodzi wiele dylematów, ponieważ jak niemal wszyscy pisarze nauczyłem się wymyślać preteksty żeby unikać pisania. Jak wiadomo główną przeszkodą w pracy każdego człowieka jest lenistwo. Gdybym czekał, aż
w mej głowie pojawi się w pełni dojrzały pomysł - nigdy nic bym nie napisał.

Zostałem młodszym asystentem Konserwatorium Naukoznawczego założonego przez doktora Mieczysława Choynowskiego. Przedstawiłem mu najdroższe memu sercu prace: o teorii funkcji mózgu oraz traktat filozoficzny. Choynowski nie pozostawił na nich suchej nitki i wziął mnie pod swoje skrzydła. Tym samym zmusił mnie do czytania dzieł z zakresu logiki, metodologii nauk, psychologii, psychotechniki (teorii testów psychologicznych), historii nauk przyrodniczych oraz wielu innych dziedzin.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz