piątek, 18 listopada 2011

sobotni poranek

...otwieram oczy, znowu śniły mi sie jakieś wojska, a ja byłem snajperem. W pościeli przewija się młoda blondynka, taka barbie z paczki dla powodzian. Patrze na nią i myślę jak łatwo dziś o sex, który trwa dłużej niż samo uwodzenie kobiety, w sumie to sama się prosiła, mówiąc, że nie chce wracać do domu bo tam ma tylko znajomych na facebooku. Nawet nie zakładam majtek, ide do drugiego pokoju, naciskam play na odtwarzaczu podłączonym do dużych głośników. Wracam do sypialni, zamykam za sobą drzwi, kłade się do łóżka. Mam jeszcze jakieś 10 sekund, leże spokojnie. Patrze na nią, jestem ciekaw o czym śni. Patrze i czekam na ten moment. Potężny ryk dzikiego zwierza dobiegający z zamkniętego pokoju zrywa laske na równe nogi,  uwielbiam ten moment. One wszystkie wtedy głupieją, nie wiedzą czy się nakrywać, wskakiwać na mnie czy zwyczajnie spieprzać nago z mojego mieszkania. Ja leże ze spokojem i patrze na nią. Jest całkiem niezła, ale jak przypomne sobie jaki ładunek nosi jej głowa to nie mam wyrzutów sumienia. Ma oczy jak strusie jajka, otwarte usta i krzycząc pyta co to kurwa jest za tymi drzwiami. Ze spokojem opowiadam, że mój  stary handluje zwierzętami i ostatnio miał awarie w swoim hangarze więc musiał zostawić u mnie syberyjskiego wilka.

Wilka ? Kurwa nie mówiłeś, że masz wilka ! Ja pierdole, jestes pojebany !

Laska się zrywa, biega po pokoju , szuka ubrań. Biegając tak jak by na podłodze było szkło, klnie na mnie. W rykach dobiegających z za drzwi zbiera swoje manatki i wybiega. Zostawiła czerwony stanik triumpha, pogonie go na ebayu jakiemus fetyszowi za 200EUR.

No to czas na poranne śniadanie. Odpalam "A River Flows In You" i zaczynam gotować jajka, trzy.


-------------------------
w ramach wyjaśnienia, nie znosze jeść jajek, nie mam wilka w mieszkaniu, a pisze bo lubie bawić się fantazją.

3 komentarze: