wtorek, 9 sierpnia 2011

Jak to jest być w innym świecie

Zastanawiam się jak napisać krótkie opowiadanie o niebycie, o formie świadomości , która nie tkwi w świecie jak nasz. W świecie w którym nie ma czasu ani przestrzeni. Jak to sobie wyobrazić, skoro nie wiem jak to może wyglądać. Brakuje na to słów, bo nie ma słów na to czego nie znamy. Tylko to co znamy jest opisane językiem. Zatem jak to zrobić by wymyśleć historie z innego świata ?

To miejsce w którym toczy się opowiadanie... - to zdanie już jest złe bo mówi o miejscu i o czasie.

Obserował co dzieje się w koło - błąd bo wciąż opisuje przestrzeń

Odczuwał stan, którego nie sposób opisać słowami, stan jak ten kiedy w słuchawce słyszysz o śmierci ukochanej osoby, albo ten kiedy spotykasz miłość swojego życia. - błąd odczuwanie mówi o czymś co jest tu i teraz, a tu i teraz nie może istnieć w czymś co nie ma czasu

Ten stan zatrzymał się w nim na chwile - znów błąd

W jednej z form jaką przejawiał - błąd, forma mówi o tym, że musi być w jakiejś przestrzeni

Czy ja mam zbyt ubogie słownictwo ? Zbyt ubogą fantazje czy o co chodzi ? Da się opisać to co znamy, nie da się opisać stanów , których nie znamy, których nasze zmysły nie sa w stanie sobie wyobrazić.

Jeśli wyobraże sobie brak przestrzeni i brak czasu, to mój język nie jest w stanie sobie z tym poradzić. Nie może sobie poradzić , bo język jaki znam ma forme ciągłą, jest kolejnymi zdarzeniami następującymi w czasie, zdarzeniami opisu świata.

Zatem powiedzmy, że czasu nie ma, więc wszystko co ma być już było, a wszystko co było będzie. Istnieje coś czego nie da się poczuć ani zmierzyć, to coś jest mną i nie jest mną, jestem wszystkim i niczym, odczuwam wszystko i nic. Jeśli chcę jestem kroplą wody jeśli chcę jestem liściem. Przejawiam się w tym czym chce być, a być mogę wszystkim. Kiedy w świecie jaki znam tym ziemskim próbuję obserwować kosmos wo idze jaki jest odległy, dla formy którą przyjąłem , dla człowieka. Dla mrówki przestrzeń między dwoma amerykami nawet nie istnieje. Każda z form postrzega i żyje w świecie na jaki pozwala jej świadomość. Człowiek jest jedną z form w swoim ograniczonym postrzeganiu. Język którym się porozumiewa jest jego tworem, tworem który daje mu możliwości , przedewszystkim te , które dają mu możliwość przetrwania. Jak gęsi stojące na trawie w parku, wydają przedziwne cudaczne dźwięki, dziwczane dla mnie, ale wszystkie doskonale się rozumieją. I żadna z gęsi nie ma pojęcia o istnieniu pola magnetycznego, ale wszystkie doskonale wiedzą gdzie mają lecieć. Jestem - to słowo mówi o tym iż ja gdzieś tu istnieje w tym czasie i przestrzeni, nie istnieje jednak słowo opisujące stan w którym istnieje świadomość, to słowo nie istnieje w moim umyśle. W umyśle, który ma dostęp do wiedzy, wiedzy która jest skonstruowana na jezyku , języku , który daje możliwości poznania. Gęś jest skupiona na zdobywaniu pokarmu, nie na odkrywaniu czym jest pole magnetyczne. Umysł , mój jest skupiony na poznawaniu wiedzy, tak jak gdyby ta miała mnie doprowadzić do jedzenia, tego jedzenia którego szuka gęś.

Czy gdyby gęsi nauczyły się pisać i czytać , gdyby zaczęły myśleć, czy coś by się dla nich zmieniło. Coś po za tym, że zaczęłyby lepic cegły i budować z nich gniazda ?

Mój język prowadzi mnie tam gdzie poszedł świat, a świat poszedł tam gdzie pozwolił mu pójść język. Przez tysiące lat spisywaliśmy myśli na kamieniach, na papirusie, teraz w postaci elektronicznej. Ta wiedza idzie z nami, a my ją tworzymy. Zbieramy swoją historię, poszerzamy granice, szukamy nowych dróg. Dokąd chcemy dojść, co chcemy poznać ? Czy może chcemy poznać Boga ? Czy może chcemy się stać nieśmiertelni jak on, Bóg którego kawałek ludzkości ma w głowie, Boga który daje nieśmiertelność. Ale jaką ? Kto mówił o nieśmiertelności człowieka na ziemi ? Genetycznie może to stać się realne już niebawem, kwestia technologii, ale kiedy to zrobimy i człowiek będzie w stanie żyć "wiecznie" wciąż będzie ograniczony przez świat, środowisko w którym żyje. Dobrneimy do chwili kiedy nasze słońce stanie się chłodne, wtedy nas oczywiście już tu nie będzie, będziemy daleko stąd na innej ziemi. Dotrzemy tam, na krańce wszechświata i co tam znajdziemy ? Jak będziemy się czuli kiedy śmierć nie będzie nam straszna, kiedy bezmiar czasu da nam możliwości zrobienia, poznania wszystkiego, kiedy czas przestanie być istotny. Uswiadomimy sobie, że jesteśmy zamknięci w pociągu, który wciąż jedzie, nie wiemy dokąd , wiemy tylko że obraz w koło nas się zmienia, czas upływa, a my wciąż w nim siedzimy. Co wtedy, czy wtedy spróbujemy z niego wysiąść ? Ta możliwość bycia w pociagu a wyjścia z niego jest cały czas, to wyjście to sen. Tylko w nim nie czujesz czasu ani przestrzeni, kiedy śnisz jadąc w pociągu jesteś gdzie indziej. Umysł nie ma potrzeby używania czasu ani przestrzeni, obserwujesz świat z dowolnej perspektywy. Zmieniając ją ta perspektywe bez utraty czasu, czasem widząc z kilka naraz. Ile potrzeba lat nauki aby dostrzec, że jesteśmy jak spadająca kropla deszczu, powstaliśmy i znikniemy, nie zmieniając nic w świecie z którego przyszliśmy. Nasze działania na świat materialny nie mogą istnieć, bo są ograniczone przez czas. Muszą mieć koniec, tak jak koniec ma nasze życie i nawet jeśli dojdziemy do technologi dającej życie na tysiące czy setki tysięcy lat lub więcej to wciąż to będzie ograniczone. Przecież my umieramy, w każdej sekundzie stare komórki wymieniane na nowe. Jak tu szukać sensu ? Coś przeoczyłem w życiu, źle przeczytałem drogowskaz ? Zamiast się modlić w kościele zacząłem czytać książki, to dlatego ? A może należy połączyć jedno z drugim, lecz to prowadzi do nikąd, nie możesz wierzyc jednocześnie w nauke i Boga, a może możesz ? A może Bóg jest nauką ?

Teraz ide, brat na mnie czeka.....

1 komentarz:

  1. Chcialabym sie poczuc wieczna, nawet, gdyby nie bylo odpowiedzi na pare pytan. Ta myls o skonczonosci przynajmniej tego tutaj jest jak niesforny kosmyk wlosow, jak wciaz brzeczaca mucha (nie Ty:)...chce bardziej wierzyc w nieskonczonosc, by moc sie bardziej cieszyc a mniej bac. Jakos tak.

    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń