środa, 3 sierpnia 2011

Antoni Kępiński - Psychopatologia nerwic

Wieczorna romozmowa z bratnią duszą (z kim dokładnie zachowam w tajemnicy aby nikt przypadkiem nawet nie połączył wątków) kończy się na nerwicy. Nie mojej , nie jej, ale na temacie nerwicy. Opowiada mi bardzo ciekawą historię o tym jak szybko pewien lekarz zdiagnozował nerwice u kogoś kogo zna. Kiedy opowiada mi całą historię o tym jak to ten człowiek się zachowywał, o tym jak mówił, jak komunikował się z ludźmi aż nie chce mi się wierzyć, że miał nerwice. I właśnie w tym momęcie uświadamiam sobie jak mało wiem w tym temacie. Bo nerwica jak się okazuje to nie jest osoba którzy krzyczy i macha rękami. Po tej rozmowie sięgam na swoją pułkę z książkami i wyciągma pozycję pod tytułem "Psychopatologia nerwic" napisaną przez Antoniego Kępińskiego. We wstępie dowiaduje się bardzo ciekawych rzeczy z życia autora, jak się okazuje zmarł w wieku 54lat, i pomimo tego, że dziś możemy kupić wiele jego książek, to on sam przed swoją śmiercią doczekał się wydania tylko jednej. Jak posiują jego koledzy bardzo cieszył się z niej, niczym małe dziecko.

Pierwszy rozdział opisuje podstawowe typy nerwic. Ciekawe spostrzeżenia miał Pan Kępiński pomimo tego , że zmarł blisko 40 lat temu. Jego wnioski o stylu życia ludzi, o tym ja ciężko im jest spędzać czas samym ze sobą, jak trudno jest umieć żyć pokazują jak gdyby kawałek dzisiejszego świata. W ciekawy sposób opisuje nude i pośpiech, mówiąc o tym , że zarówno jedno jak i drugie jest nieumiejętnością radzenia sobie z czasem , który mamy tu i teraz. Nuda mówi nam , że chcemy stąd uciec, bo ten czas nas w jakiś sposób boli, a pośpiech jest gonitwą za celem, którego potrzebujemy aby nie utorzsamiać się z teraźniejszością. Wyczytałem równieź, ciekawą informacje, otóż leczenie takiej nerwicy to nie jest proces krótki, trwa czasem wiele lat. I tak się zastanawiałem, czy nie można by poszukac innej metody, metody zaszczepiania pewnej ideii, która rozprzestrzeniała by się w głowie niczym wirus, i budowała nowe drogi myślenia, alternatywne dla tcyh nerwicowych. Taka idea , która przyśpeiszała by proces leczenia. To takie moje pierwsze myśli w tym temacie, jestem ciekaw co wyczytam dalej. Z ciekawostek przypomina mi się jeszcze jedna ciekawa myśl z tej książki. Jeśli chcesz zobaczyć jak czuje się osoba z nerwicą, to wyobraź sobei sytuacje lękową dla siebie np wystąpienie publiczne lub sytuacje w której zostajesz ośmieszony, to jeśli chodzi o psychike. Jest jeszcze druga droga do podobne odczucia, typowy kac, kiedy wszystko nas drażni, jestesmy sfrustrowani, zmęczeni i odczuwamy bardzo złe samopoczucie.

1 komentarz:

  1. Mysle, ze kazdy z nas zna to "znerwicowane" uczucie. Moze nawet kazdy z nas ma te nerwice w w sytuacjach trudnych albo jako trudne odczuwanych - co na jedno wychodzi. W kazdym razie te reakcje nerwicowe obserwuje u kazdego/wielu, u siebie...co faktem jest nie znaczy, ze kazdy ma nerwice. Ale temat ten jest bardzo ciekawy, bo wciaz aktualny.

    Spodobala mi sie Twoja idea wszczepienia mysli leczacej o charkterze wirusowym. Genialne, trzeba te myli juz generowac, najlepiej na razie dla siebie, najblizszego otoczenia, rodziny itd. To praca godna kontynuacji.
    Ja nazywam ten efekt - uznniem kogos, bez powodu - tylko dlatego, ze spotykam go na swojej drodze - to mi wystarcza. O tym uznaniu/docenieniu wlasciwosci czlowieka, jego spektrum, jego swiata, jego zamilowan itd. pisalam czesto u siebie. A przy tym oczywiscie najwazniejsze uznanie/docenienie swojej osoby, pielegnowanie samo-akceptacji, milosci do siebie w calym wymiarze, lacznie z cialem, lacznie z wadami (kazdego rodzaju) itd. Tak to widze.
    Moze to jest ten moj wirus, mysl ktora sie rozprzestrzenila i sprawila, ze nie pytam czesto o sens swojej egzystencji. Choc rozumiem pytajacych. I jesli pytam sama, takze.

    Dobranoc Pawel! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń