wtorek, 19 lipca 2011

Zmysły

Myśli , kreowane przez mój umysł, to żąglerka słów, czyż nie ? Myśli buduję na podstawie słów jakie znam, cały ten słownik służy mi do konstruowania pewnych struktur myślowych. Cały świat ten , o którym piszę, ten który rozważam to świat jaki potrafie interpretować swoimi zmysłami.

Wzrok. To dzięki niemu w moim świecie istnieją kolory. Gdybym urodził się niewidomy słowa takie jak "czarny", "biały" czy "kolorowy" byłyby dla mnie nie zrozumiałe.

Gdybym urodził się głuchy nigdy nie poznałbym czym jest melodia.I nikt nie byłby w stanie mi tego wyjaśnić słowami.

Czas , postrzegamy go bo się rozpadamy. Na moim biurku w pracy leżą kamienie, przywożą mi je koledzy z pracy z różnych podróży po świecie, pod każdym kamieniem jest karteczka skąd jest ten kamień. Kiedy na nie patrze nie widzę czasu, nie widzę bo te kamienie się nie zmieniają. Ponieważ nasze życie, nawet nie nasze, cały wszechświat to proces rodzenia się i umierania zatem podstawą do jego obserwacji jest czas. Ten czas to nasze życie. Zatem zapytam tak. Czy gdyby nie było rozpadu, gdyby nie było śmierci, ani narodzin, gdyby wszystko było statyczne, to czy byłby czas ? Myślę , że nie. I dlatego tak bardzo myślę o tym innym świecie, o tym w którym istnieje tylko świadomość, o tym świecie w którym czas nie istnieje. Nie sitnieje bo nie ma materii, nie ma rozpadu ani narodzin.Czy widać do czego zmierzam ? Nie jesteśmy w stanie poczuć tamtego świata gdyż jesteśmy w świecie materii, jesteśmy ślepymi głuchymi materialnymi bytami. Być może nasz umysł jest swego rodzaju organem, zmysłem do tego aby "wąchać" ten inny świat. Może właśnie tak jest ?


Słowa służą nam do opisu rzeczywistości, ale jak bardzo ubogo to robią ? Jak marne są słowa kiedy chcemy opisać co czujemy a jednocześnie jak precyzyjnie możemy opisać proces lotu na Tytana ? To jest właśnie ciekawe, świat który jest namacalny, sprawdzalny, który ma podstawy naukowe możemy opisywać precyzyjnie. Nie jesteśmy jednak w stanie poradzić sobie z opisem naszych stanów, tak jak gdyby język którym się posługujemy był bardzo ubogi.

Zatem aby poznać pewne obszary tego świata należy mieć aktywne pewne zmysły. Ale kto powiedział jakie mamy zmysły, skoro wciąż nasze życie jest owiane wielką tajemnicą. Wciąż jest wiele pytan dotyczących mózgu i tego czym i gdzie jest świadomość.

Ten świat w którym żyję opiera się głównie na tym co da się sprowadzić do świata nauki. Wszystko co nie jest udowodnione nakowo jest kpiną. Kpiną będzie jeśli powiem, że można odziaływać na rzeczywistość za pomoca myśli. Czy aby napewno ?

Skoro świat jest opisywany za pomocą słów , a to jak go widzimy zalezy od tego ile i jak bardzo Aktywnych mamy zmysłów, to biorąc pod uwagę iż wciąż nie wiemy kim jesteśmy i co potrafimy pozwalam sobie na to , aby moje możliwości wciąż pozostawały w zbiorze również tych fantastycznych, o których nic nie wiem.


Właśnie dochodze do pewnych pytań. Jak zwykle zresztą dzieje się to właśnie kiedy napisze swoje myśli i zobacze je z innej perspektywy. Zastanawiam się nad następującą rzeczą. Czy skoro poznajemy smaki owoców, smaki odczuć wysokości, ciemności, radości, szybkości itd. to czy to samokwanie nie otwiera nam w jakiś sposób zmyslów którymi je poznajemy?



Czy można aktywować inne zmysły ? Czy można wytłumaczyć niewidomemu czym jest kolor zielony skoro nie może go dostrzec ?

Trudne jest to wszystko. Czasem problem o którym myślę jest tak złożony iż nawet nie zaczynam o nim dyskusji, bo wiem jak wiele elementów wchodzi w jego skład. Czuje się wtedy jak pewien budwniczy, który przyjechał na plac budowy gdzie ma postawić skomplikowaną budowle, złożoną z wielu elementów, stanał porozglądał się , pomierzył, popatrzył i mówi "to da się zrobić" , a ktoś z boku pyta "to nie mozliwe, jak pan chce to zrobic"?

To jest właśnie pragnienie poznania .

2 komentarze:

  1. Tak, tak, wszystko to frapujace. I jak slusznie zauwazasz zlozone, nie wyobrazalnie. Czuje, bo glownie zdaje sie na ten rodzaj percepcji, ze nasza tzw. rzeczywistosc albo to, co sie na jej ksztalt wokol nas roztacza jest jakims modelem kwantowym. Z masa prawdopodobienstw i niezliczona liczba sciezek. Czasem mam momenty, w ktorych wydaje mi sie, ze cos takiego widzialam we snie, albo w jakiejs wizji.

    W podobny sposob odbieram czesto swoja egzystencji i moja w niej osobe. Tez jakby natury kwantowej. Sama psychika z masa drog i mozliwosci, uczucia pelne zroznicowan i niewiadomych wplywow. Mam wrazenie czasem, ze jestem jedna wersja siebie i ta czescia swiadomosci, ktora sie tak postrzega - reszta ko-egzystuje w tej samej formie w innym rodzaju swiata - b. podobnego moze - spelniajac sie w innych dziedzdinach, rozwijajac inne aspekty swojej osobowosci, bedac nimi. Wszystko to, polaczone ze soba w pieknym splocie. Czasem mam gleboka swiadomosc, ze tak jest. Chociaz dawno o tym tak nie pisalam, moze nawet troche zapomnialam...ale wiem, ze jestem tak "zorganizowana" - jest tego wiele, pare osob-pod-osob jestem w stanie dokladnie wyodrebnic, mam niejaki kontakt, choc to nic wielce spektakularnego. Spektakularna jest energia, energetyczny efekt takiej swiadomosci. To tak, jakby byla jedna wielka energetyczna istota, z tymi wszystkimi wesjami i odnogami. Wiem, ze to wszystko ma swoje odniesienie w wiekszym kosmicznym matrixie, wszystko jest jakby taka polaczona ze soba energetyczna warstwa...

    pozdrawiam!
    jestes bardzo podobny do swojego kreatywnego dziadka:)

    OdpowiedzUsuń
  2. strasznie sie trzeba nameczyc, zeby zostawic tu komentarz, google jakby nie lapie, i wciaz te pytania o haslo, moze mozna cos z tym zrobic?

    OdpowiedzUsuń