czwartek, 21 lipca 2011

O tym jak na chwile zgłupiałem

Od kilku tygodni mieszkam bardzo blisko centrum Oslo, to daje mi możliwość wychodzenia na piwko i nie stresowania się ostatnimi wagonikami metra. Wczoraj wziąłem sobie Stanislava Grofa i poszedlem do pubu na piwo.

Wbiłem się do jednego z pubów na Grunloce i przy barze sączyłem piwko czytając książke. Bardzo lubie czytać książki np na dworcach w pociągach, gdzieś gdzie coś się dzieje, wtedy mogę się dobrze wyłączyć i czytac książke. Tak stałem sobie i czytałem, skończyłem trzecie piwo, obok mnie ciągle ktoś się przewijał. Zacząłem robić swoje notatki, spisywac myśli po ostatnich stronach lektury. Na wprost mnie był bar, wielka długa ściana na której stały dziesiątki alkoholi, zerkałem sobie na nie, wbijałem wzrok i odlatywałem w myślach, i co chwile jak szaleniec wybudzałem się i zaczynałem notować. Swoją drogą potrzebuje kiedyś usiąść i przepisać swoje myśli z kartek do wersji elektronicznej. Było bardzo tłoczno, kolejne osoby podchodziły do baru, zamawiały drinki, piwa, szampany. W pewnym momęcie kiedy stałem wpatrzony ślepo w swoją kartkę, poczułem na prawym ramieniu delikatne stukanie, odwróciłem się i zobaczyłem, że nikogo tam nie ma, w tym samym momęcie ktoś znowu postukał mnie w prawe ramie, odwróciłem się ale tam też nikogo nie było, i znowu czuje ręke na lewym ramieniu, odwracam się znowu nikogo nie ma, zgłupiałem, odwróciłem się w prawo i w tym momęcie na moją twarz spadły usta pięknej dziewczyny, centralnie pocałował mnie czule policzek uśmiechneła się i skierowała się do wyjścia z pubu, po drodze odrwróciła się i pomachała ręką w kierunku posągu , czyli mnie bo stałem zamurowany.

Zgłupiałem, pomyślałem, że jestem w jakiejś kamerze ukrytej czy co, w dodatku wszyscy którzy stali przy barze czyli jakieś 20 osób patrzyło się na mnie. Po chwili jedna z dziewczyn stojących obok zaczęła centralnie zaglądać do mojej kartki co ja tam wypisywałem. Nie wiem co to było, ale poczułem się w dziwny sposób jak na filmach, zwłaszcza , że dziewczyna była przepiękna.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz