środa, 20 lipca 2011

Jedna z dróg

Leże w łóżku i myślę. Myślę o moim bracie który szuka pracy już drugi tydzien w Oslo i nie może jej dostać, przypomina mi się jak mi ciężko było i myślę jak mu pomóc. Myślę o Piotrku , który niebawem wyruszy w swoją podróż na drugim końcu świata i będzie tam sam. Myślę o naszych rozmowach o tym co mi powiedział, ile myśli mi zaszczepił. Myślę o Dziadku który ma prawie 80 lat , całe życie pracował, teraz na starośc chce przenieść się do bloku , ale nie może sprzedać domu, bo nie ma kupców. Myślę o mojej Mamie, która wychowała troje dzieci, o moim Tacie który pracował ciężko noce i dnie aby dać nam jak najlepsze życie. I teraz po latach , na starość zamiast odpoczywać muszą pracować. Myślę o Marzenie, która powinna urodzić się w czasach kolumba a nie w czasach kultu euro. Myślę o tym, że za 200 lat nikt nawet nie będzie pamiętał o tych wszystkich problemach.

I tak dochodzę do wniosku, że jedyne co chce robić to uczyć się , stawiać pytania i szukac odpowiedzi. Ale jak, skąd wziąć czas na to wszystko. Teraz pracuje za granicą, aby odłożyć pieniądze na mieszkanie. Kiedy wróce, za 2-3 lata do polski, wtedy będe mógł żyć bez pracy, wynajmując 2 pokoje. Bede mógł czytac książki i się uczyć, będe miał koło 35 lat. Tylko po co mi to mieszkanie ? Dlaczego mam je mieć i dlaczego mam w nim żyć. Przychodzi mi inna alternatywa. Mógłbym już teraz wrócić, oddać wszystko co mam czyli książki do jedenj z bibliotek, zamieszkać w schronisku dla bezdomnych, siedzieć na dworcu i czytac książki. I to nie jest straszna wizja, to jest dobra wizja, mógłbym wyłączyć się z tego systemu, od czasu do czasu popracować, zarobić na nowe książki, kupić jakieś nowe spodnie i buty i żyć tym czym chciałbym żyć. Myślę nad tym, myślę bo po 8h pracy przy komputerze ja nie wiele mam czasu by się uczyć i nie wiele mocy w głowie by móc myśleć.

3 komentarze:

  1. Minimnalizacja egzystencji, odwrocenie sie od swiata..trudne, slyszalam ostanio historie o milionerze, ktory pooddawal wszystko co ma (naprawde, a mial duzo) i zaczal takie zycie.
    Inny model - zdobyc wszystko (najpierw) zobaczyc jak to jest, albo uzywajac jednego ze slow, ktore sam uzywasz - zasmakowac w tym - i dopiero wtedy rzucic by podazyc za prawda....Tylko po to, by moc wybrac. Na razie nie wybierasz, na razie byloby to odrzucenie, preferowanie. Czytalam cos takiego chyba od Osho - jak mozna nie chciec czegos, jesli nie sprobowales smaku (bogactwa)....tez sciezka. Wiem, wiem, o bogactwie nie mowimy...to tylko taki przyklad do przemyslenia innej mozliwosci;)

    Chcesz miec latwiejsze zycie. Latwiejsze od rodzicow, dziadka. To zrozumiale. Czy zdobycie mieszkania ma cos z tym wspolnego. Moze tak. Moze to podstwa. Dla wielu. Zobaczysz, moze spodoba Ci sie je miec.

    Zyje od wielu lat w Hamburgu i nie udalo mi sie jeszcze kupic mieszkania. Zawsze bylo cos za cos. Wolalam podrozowac niz odkladac pieniadze. Kazde posuniecie ma jakies nastepstwa:)
    Nie ma co droradzac, musisz dzialac tak, jak czujesz. Wykorzystaj fakt, ze masz prace, uwazam, ze to pozytywna sprawa miec dobra prace. Trzeba to wykorzystac jak najlepiej. Miec wlasne mieszkanie jest tez milo. Moze uda Ci sie pogodzic wszystko.

    pozdrawiam AsHa

    OdpowiedzUsuń
  2. Już kiedyś pisałem o tym co miałem w życiu http://pawelmucha.blogspot.com/2010/03/kilka-chwil.html

    Moje przemyslenia nie sprowadzaja sie do tego aby miec altwiejsze zycie, moja przemyslenia o dziadku czy rodzicach sprowadzaja sie do tego ze cale zycie musimy pracowac zeby pod koniec zycia wciaz pracowac. Zycie nie po to jest.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale myslalam, ze pisales tez o wylaczeniu sie z systemu...a tu ta sprawa z mieszkaniem...wiec polaczylam to wszystko - co nie znaczy, ze nie zrozumialam Twojego tekstu. Zycie nie po to jest zeby pod koniec zycia wciaz pracowac, tak.
    I pod koniec i teraz ja nie bardzo wspolgram z koncepcja pracy. Bardziej z tym dorywczym zarabianiem na ksiazki.

    Tego linka nie moge otworzyc.

    OdpowiedzUsuń