środa, 20 lipca 2011

Drabina pytań

Od ponad 9 lat zawodowo pisze programy, te większe i te mniejsze, o ich złożoności , konstrukcjach i zastosowaniu pisać nie będe bo to temat na inny wątek. Kiedy tak sobie myślę o nich, o tych dziełach które gdzieś tam stworzyłem i gdzieś tam pracują to ciesze się, że coś stworzyłem, coś co pracuje i działa.

I tak rozmyślając kiedyś o nich doszedłem do ciekawego wniosku. Jako programista wiem, że jeśli pozostawisz błąd w programie, który będzie działał, to ten program przyniesie dużo szkód i dużo pracy dla kogoś kto będzie z nim pracował.

Wczoraj stojąc nad wybrzeżem w Oslo patrzyłem na rozbijające się fale o brzeg, pomyślałem o Buddzie, który widział w ziarnku piasku wszchświat. Wtedy popatrzyłem na rozbijającą się o kamienie wode i pomyślałem o małym planktonie który pływa w morzu, nie widzi żadnego końca, nie widzi być może dna ani tafli wody, widzi nieskończenie wielką przestrzeń w której się przenosi. Porównałem sobie wtedy w głowie obraz morza do tego co my widzimi w koło nas, mowa o wszechświecie.

Potem wróciłem do komputerów, każdy mały błąd pozostawiony na początku w systemie prowadzi na końcu do wielkich szkód.

I tu pojawiła się myśl o mnie samym. Postrzegam siebie w sensie człowieka jako byt , który ma swego rodzaju oprogramowanie w głowie. Kod który posiadam w jakimś stopniu został nabyty na przestrzeni ostatnich 30 lat  mojego życia, bo tyle żyje. I tu stawiam pytanie: Jak dużo KRYTYCZNYCH błędów posiadam.

Dobre pytanie jak dla mnie. Dobre bo wiem , że posiadam je, jak dużo nie odpowiem, bo nie jestem w stanie zdiagnozować liczby, a mówienie dużo lub mało musiałoby mieć odniesienie do pewnych norm. Jakich znowu norm ? No właśnie.

Kiedy moje programy miały błędy, szukałem rozwiązania jak je naprawić, szukałem coraz to lepszych dróg do konstruowania. Znajdywałem rozwiązania, wdrażałem je i mogłem pracować nad nowymi modułami, nowymi funkcjami , mogłem kreować nowy wirtualny świat.

I tak próbuje naprawiać siebie i dobudowywać w sobie nowe moduły, moduły które dadzą mi możliwość innego patrzenia na świat. Czytając wczoraj Grofa napotykam na nowe słowo: fiksacje

Jak podaje wikipedia ( pełny link tutaj ):
Fiksacja (łac. fixus - umocowany, stały) – jeden z mechanizmów obronnych znanych w psychologii.

I do czego mnie to prowadzi ? A no do tego, że ja od dawna jestem świadom kilku problemów psychicznych jakie posiadam, ale nie jestem w stanie ich rozwiązać, ciągną się za mną latami jak te błedy w nienaprawionym kodzie. I ten oto link jest właśnie swego rodzaju drgowskazem , drogowskazem , który pokazuje gdzie się udać aby dostac informacje jak naprawić błąd w swoim systemie. Czy gdyby nie usilne poszukiwania odpowiedzi na to co mnie trapie, czy trafiłbym na te wszystkie drogowskazy które już spotkałem na drodze ? Nie wiem, i nie wiem czy dobrze robie ze wiem, wiedza to cos czego nie da sie juz pozbyc. Kiedy wchodzisz pierwszy raz do lasu, mozesz w nim bladzic, czuc ten smak pierwszego spotkania, kiedy znasz juz caly las nigdy wiecej sie w  nim nie zgubisz, ale tez nigdy wiecej nie poczujesz w nim pierwszego razu.

3 komentarze:

  1. Ciekawe, na dokladnie ten sam link wpadlam jakis czas temu i zrobilam jakis wpis na blogu z tagiem pt. mechanizmy obronne. Fiksacja jest mi znana. W niemieckim slowo to jest uzywane w jezyku potocznym. Ciekawe ile podobnych sciezek sie wylania.
    Problemy psychiczne? Dobrze, ze masz ich swiadomosc. Czasem to jednak bledne kolo. Wiesz, percepcja, spostrzeganie, utwierdzanie sie w tym, co zauwazasz. Najlepiej sie dystansowac od tego;) obserwowac i uczyc na tej zasadzie. Mam dobra ksiazke naprawde dobrego terapeuty ameryk. John Ruskin, jego metoda b. sie zazebia z tym, co mowi buddyjska vipassana:

    OdpowiedzUsuń
  2. umysl masz bardzo analityczny, to sie czuje w Twoich tekstach:)polaczony z zywa duchowoscia to piekna mieszanka!

    A.

    OdpowiedzUsuń
  3. koryguje: John Ruskan tutaj link do jego strony
    http://www.emclear.com/

    OdpowiedzUsuń