poniedziałek, 20 czerwca 2011

Zrzut myśli

I znowu próbuję coś napisać i myśli pędzą zbyt szybko.

Zastanawiam się wciąż kiedy jakiś wirus skutecznie wybije ludzkość. Nie wiem czy całą powinien bo nie wiem czy jeśli zostanie garstka ludzi to czy ta zagłada da im coś do myślenia. Generalnie widzę iż nasz pobyt na ziemi prowadzi do znisczenia siebie nawzajem. Przeciwko komu my się zbroimy na tej ziemi ? Jak to możliwe , że żyjemy na jednej ziemi i chcemy się wzajemnie powybijać ?



Przez postrzeganie świata zdobywam wiedzę.
Ile mam zmysłów ? Kilka. Wącham, słucham, widzę, czuję. To przez nie odbieram informacje ze świata, to dzięki tym informacjom widzę świat. Dlatego się cieszę, albo smucę, dlatego tęsknie lub nienawidzę. Skąd wiedzieć czy te informacje są prawdziwe ?

Jak postrzegam.
Mieszkam w swoim małym pokoju w którym leżą książki, do dyspozycji mam internet w którym to ja w większości decyduje co chce widzieć. Wydaje mi się, że przyswajam cenne informacje. Czy na pewno ? Większośc internetu to śmieci, część z nich w dodatku wyspekulowana. Masa portali, które piszą to co masz usłyszeć, bo ktoś płaci za reklame produktu.


Jaką wiedzę mam do rozumienia tego co postrzegam.
Na podstawie tego co mam w głowie, na podstawie tej całej wiedzy jestem w stanie ocenić co postrzegam. Jeśli pójdę do zoo będe widział straszne widoki, zupełnie inne niż ktoś kto nie widział materiałów, które ja widziałem. Dzięki wiedzy można zabrać dziecko do zoo i wyjaśnić mu dlaczego te zwierzęta cierpią. Tak aby dziecko zrozumiało ich los i nie było kolejnym upośledzonym umysłowo człowiekiem.


Wykreowany świat w głowie.
Jeśli studiuje i jakiś autorytet coś mi mówi to to pozstaje w mojej głowie jako nietykalna prawda. Błąd. Ale gdzie ? Błąd dla mnie jest tam gdzie używam słowa autorytet. Jakiś czas temu pojąłem, że jeśli ktoś ma potężną wiedzę w danej dziedzinie to nie koniecznie ma ją w innej. W efekcie sprowadza się to do tego, że świetnie może wykonywać swoją pracę, ale jego opinie na temat świata mogą być zupełnie nie trafne. Nie istnieją dla mnie autorytety, nie ważne kim jesteś, waga Twojego zdania ma takie samo znaczenie dla mnie jak waga zdania przypadkowego gościa z ulicy. Możesz się mylić tak jak ja to robię.


Mój pobyt w chinach.
Kiedy tam byłem, miałem ciężki czas. I choć wtedy byłem w opłakanym stanie, to dziś bardzo się z tego cieszę, gdyby nie ten strzał w potylice może do dziś bym tkwił w tym śnie. To co zobaczyłem w Chinach dało mi do myślenia. Ja tam nie mieszkałem w Hotelu z gwiazdozbiorem, ja mieszkałem w Kwun Tong, bardzo chińskiej dzielnicy. Biednej , brudnej i śmierdzącej. Miałem okazje widzieć prawdziwe życie w Hong Kongu. Oczywiście nieporównywalne do prawdziwych Chin bo podobno tam jest dopiero obłęd, ale to co widziałem wystarczyło mi aby po powrocie uświadomić sobie jak wiele mam.


Bieda.
Zobaczyłem ją tam w chinach, tu w polsce nie miałem z nią doczynienia. Widziałem ludzi ulicy, widziałem ludzi żyjących w niewyobrażalnych warunkach. Widziałem strach w ich oczach, rezygnacje i smutek. Nie zapomnę tego.


Samotność.
Byłem tam bardzo samotny. Rozpaczałem nad swoim losem, myślałem, że jestem nieszczęśliwy bo ktoś kogo myślałem , że kochałem mnie zostawił. Poziom mojej świadomości oraz miejsce w którym byłem były niesamowitą mieszanką.


Teraz kiedy mieszkam w Norwegii i patrze jak Ci ludzie żyją, jak trwonią dobrobyt który mają, zachodze w głowe czego potrzeba światu. Nie mówię tu o Norwegach, mówię o tych przyjezdnych którzy wyglądają mi na tych co pochodzą właśnie z tych biednych krajów Afryki. Zastanawiam się czy ja jestem psychicznie chory bo widzę w koło absurd, czy może to ja się uleczyłem, a spora część świata jest zwyczajnie wciąż we śnie. We śnie , który prowadzi ich do nikąd.

Dla mnie ten świat nie ma sensu. Tworzymy podziały, przypisujemy sobie własności, tak jak by coś do nas należało.


Chiny, USA, Unia, itd itd. A ludzkość wciąż jest podzielona. Z mojego punktu widzenia, na świecie żyje się coraz straszniej. Bogaci wyznaczają reguły życia, mówią kto może wjechać do krainy "europa" ,a kto ma zostać na czarnym lądzie. Dzielą ludzi.



Koniec końców. Sam się bawiłem życiem kiedyś, trwoniłem dobra, szukałem wrażeń. Dopiero kiedy zetknąłem się z prawdziwym strasznym światem pojąłem jak wiele mam, jak wielkim szczęściarzem jestem iż urodziłem się w polsce. To do nikogo nie trafi co piszę, bo to trzeba samemu przezyć. Trzeba zobaczyć czym jest nędza by pojąć czym jest radość z posiadania ziemniaków.

Po co Ci ten telewizor ?
Po co Ci te wakacje co roku ?
Dlaczego mówisz, że jesteś wolnym człowiekiem ?
Czy wiesz co to znaczy być wolnym ?
Gdzie zdobywasz wiedze ?
Czy masz czas na zdobywanie nowej wiedzy ?
Czy duzo sie uczysz ?
Czy mieszkasz w swiecie ktory pomaga Ci wychowac dzieci ?
...i wiele innych pytan na ktore mi ciezko odpowiedziec.

3 komentarze:

  1. Poza tematem - zastanawia mnie skąd wzięła się nagle ta ankieta w górnym rogu. Bierzesz pod uwagę zdanie osób które wchodzą tu, by Cię czytać, na tyle żeby za ich podpowiedzią rozważać zamknięcie bloga? Miałam wrażenie, że robisz to głównie dla siebie, że traktujesz to jako miejsce na zapis swoich myśli i pole do kiełkowania kolejnych (a to ze staje się to inspiracją dla innych to skutek uboczny).

    OdpowiedzUsuń
  2. Świat jest wielki pomimo tego iż często mówimy, że jest mały. Wiesz co może znaczyć grajek, który siedzi na rogu ulicy i nie ma przed sobą kapelusza na monety ?

    Może to znaczyć, że ludzie, którzy tamtędy przechodzą mogą dostawać szału i zrazić się do chodzenia ta ulicą. Tylko dlatego, że ten grajek robi to co kocha, i tylko on słyszy muzykę w tym co gra, reszta świata słyszy jedynie potworne dźwięki.

    Dla dobra większości ludzi grajek powinien spakować się i pojechać gdzieś gdzie nie będzie nikomu uprzykżał życia.

    Jestm w publicznym miejscu i myślę, czy to miejsce dla mnie, stąd moje pytanie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Tylko czy bardziej odczuwalna będzie korzyść większości, która przestanie słyszeć potworne dźwięki, a tydzień później zapomni o tym, że w ogóle była poddawana takiej torturze,
    czy
    strata pojedynczych osób, które specjalnie nadkładały drogi do pracy czy domu, żeby trafić na ulicę grajka i zobaczyć jak oddaje się on swojej pasji, dodając im tym otuchy i wnosząc trochę koloru w ich życia ?

    OdpowiedzUsuń