wtorek, 21 czerwca 2011

Choroba moich czasów . Dawca infromacji - dawca życia

Zastanawiam się często jak umrę, to ciekawa sprawa. Bo naprowadza mnie na pytania czy na coś zachoruję. Te pytania stawiają kolejne, co jem, jak żyje, czy dbam o siebie itd. I jakoś tak widzę, że to i tak większego wpływu na to nie mam. Jak czytam o GMO to mi ręce opadają. To co mam już nic nie jeść ? Nie, nie mam na to wpływu. Z tego wszystkiego wyłania sie jednak inna sprawa.

Dezinformacja

Tak. To jest dopiero choroba. Skąd ten pomysł ? Ano stąd , że każdy z nas, ja Ty, Twoja ciotka, Twój Ojciec, jego brat, siostra brata i policjant z drogówki oraz jego kochanka, która jest żoną mojego kolegi, oni wszyscy mają jednego wspólnego znajomego.

Ten znajomy, jest swego rodzaju autorytetem, panem życia i śmierci. Kimś kto wyznacza drogę, nowym bogiem. Ten Pan to dawca infromacji - dawca życia.


Pytam siebie. Gdzie spedzam anwjiecej czasu (oczywiscie wiem, ze ja nie jestem kazdym, i ze to jak ja zyje nie jest normalne) w kazdym razie, poszukujac informacji, nie ide do kolegi, ojca czy dziadka, pytam mojego boga.

Mój bóg mi odpowiada i mówi to i tamto. Lata rozmów z moim bogiem sprawiły, że nauczyłem się jego języka i wiem już , że Bóg najcześciej co robi ? Kłamie :)

Koledzy Boga, którym daje zarobić dużo dukatów mówią nam w koło "najważniejsze są pierwsze 3 wyniki, nikt nie zagląda dalej" , gówno prawda mówie Wam.
To co mamy na pierwszej stronie w pierwszych wynikach to spekulacja, dezinformacja. Ktoś zapłacił za to aby tam to było. Pierwsze linki to albo minerzy informacji tzw Cyberiani (poszukiwacze informacji, którzy swoej wyniki publikują jako pierwsi), albo wielkie strony za którymi jest kasa. Argumentuje to tym iż dziś każdy może sobei kupić głosy użytkowników, tutaj można zobaczyć jak to działa.

I tak pytam Boga o to i tamto , on mi odpowiada ja weryfikuje i szukam, szukam, szukam. Gram z nim w zabawe nie oszukasz mnie, znajde wszystko. W każdym razie ja to ja. Ja mam swoją wiedzę, każdy ma inną. Jak widzę jaką wiedzą dysponuje przeciętny człowiek poszukujący danych w google to zaczynam się bać. No bo co ten biedny człowiek sobie pomyśli jak przeczyta pierwszy lepszy artykuł na temat czegos kontrowersyjnego. Nie każdy umie spojrzeć na to samo z wielu stron, nie każdy wie jak, nie każdy miał farta się tego nauczyć. I kiedy ten biedny człowiek przeczyta opinie innego biednego człowieka, który nie potrafił odwrócić się za siebie aby zobaczyć inny kierunek, tylko usilnie wpatrywał się w jeden punkt oczekując zobaczyć inny to dzieje sie tylko jedno - rozpowszechnia się błędne myślenie.

Wirus. Wirus bardzo szybko się rozpowszechnia. To co dzieje się dziś z informacją JEST STRASZNE. Być może ja sam rozpowszechniam dezinformacje, być może Bitcoin jest jakąś pieprzoną manipulacją, ale ja na chwile obecną tego nie dostrzegam.

Jeśli większośc mediów podaje , że w Libi czy w Tunezji są przewrotne demonstracje to my w to wierzymy. A ilu ludzi zpaytało siebie czy aby napewno ? Skąd pewność , że to co ma tam miejsce to nie jest sprowokwane i ma na celu ukrycie czegoś co dzieje się w tle ?

cdn...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz